Kuriozum na Wilanowie. Mieszkańcy odbierają przesyłki z danymi wrażliwymi sąsiadów
- Mieszkańcy Miasteczka Wilanów otrzymują obszerne przesyłki z dokumentami ważącymi blisko 2 kg każda. To w ramach - jak opisała 'Gazeta Wyborcza' - powiadamiania właścicieli mieszkań o zmianach dokonywanych w księgach wieczystych po przekształceniu własności gruntów;
- Wątpliwości mieszkańców budzi ogromne marnotrawstwo papieru, a także fakt, że dokumenty zawierają liczne dane wrażliwe ich sąsiadów;
- Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów uzasadnił działanie przepisami o jawności ksiąg wieczystych, twierdząc, że nie narusza to RODO.
"Marnotrawstwo" na warszawskim Wilanowie
Przekształcanie własności gruntów wiąże się z powiadamianiem ich właścicieli o zmianach dokonywanych w księgach wieczystych. Taki proces trwa właśnie w Miasteczku Wilanów, czyli osiedlu w warszawskiej dzielnicy Wilanów, które powstało na gruntach sprzedanych deweloperom przez Szkołę Główną Gospodarstwa Wiejskiego. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby - jak podała 'Gazeta Wyborcza' - dokumenty dostarczane mieszkańcom nie zawierały wrażliwych danych sąsiadów wydrukowanych na ogromnych ilościach papieru.
Jeden z bohaterów tekstu 'Wyborczej' - pan Arkadiusz - otrzymał na poczcie paczkę z dokumentami ważącą około 1,8 kg. Jak oszacowano, wszyscy właściciele mieszkań w jego bloku przy ul. Klimczaka otrzymali papiery o łącznej wadze 180 kg. "Wszystkie te dane i tak są do sprawdzenia w internecie, wystarczy znać numer księgi wieczystej. W głowie się nie mieści takie marnotrawstwo, bo to nikomu do niczego nie jest potrzebne. (...) Trudno się pozbyć takiej sterty papieru, więc zakładam, że wiele z nich trafi po prostu na śmietnik, a wraz z nimi wrażliwe dane" - stwierdził mężczyzna.
Nowa galeria handlowa w Warszawie. To nie będzie typowa inwestycja
Mieszkańcy martwią się o swoje dane. "Mając pesel, można wziąć 'chwilówkę'"
Dostępne w dokumentach wrażliwe dane pozostałych współużytkowników wieczystych to drugi aspekt, który budzi oburzenie w Miasteczku Wilanów. Każdy, kto otrzymał podobną przesyłkę, może poznać imiona i nazwiska swoich sąsiadów, ich numery PESEL, imiona rodziców, a nawet wysokość kredytów i informacje o zaległościach w składkach ZUS.
"Przecież mając pesel, można wziąć 'chwilówkę'" - zwróciła uwagę 'Wyborczej' jedna z mieszkanek osiedla. "I to wszystko w czasach, gdy przez RODO na klatce nie może nawet wisieć lista lokatorów" - zauważyła inna.
Sąd się tłumaczy
Komentarza w sprawie udzielił nadawca kłopotliwych paczek, czyli Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów. Prezeska sądu Katarzyna Balcerzak tłumaczyła, że zasady ujawniania danych właścicieli mieszkań regulują przepisy ustawy z dnia 06 lipca 1982 r. o księgach wieczystych i hipotece oraz rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 2016 r.
"Ponieważ wszyscy współwłaściciele nieruchomości byli uczestnikami postępowania z wniosku o przekształcenie prawa użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości, sąd miał obowiązek przesłać zawiadomienie o dokonanym wpisie wszystkim uczestnikom postępowania" - czytamy w odpowiedzi przesłanej "GW".
Spółdzielnia w ogniu krytyki za drakońskie opłaty parkingowe. 'Zrobili nas w konia'
Co zatem z ochroną danych osobowych? Balcerzak wyjaśniła, że między restrykcyjną ustawą RODO a przekazywaniem tysiącom ludzi wrażliwych danych nie ma sprzeczności. "Podkreślić również należy, że stosownie do treści art. 2 ustawy o księgach wieczystych i hipotece, księgi wieczyste są jawne. Powyższy przepis wyraża zasadę bezwzględnej jawności ksiąg wieczystych, będącej istotą instytucji ksiąg wieczystych. Ujawnienie w księdze wieczystej danych osobowych w postaci imienia, nazwiska imion rodziców i numeru PESEL nie stanowi, zatem naruszenia przepisów ustawy o ochronie danych osobowych i rozporządzenia o ochronie danych osobowych RODO" - przekazała prezeska Sądu Rejonowego Warszawa-Mokotów.
Posłuchaj: