,
Obserwuj
Podkarpackie

Jedziesz w Bieszczady? Gdy spotkasz niedźwiedzia, pamiętaj o tych punktach

3 min. czytania
24.05.2026 13:00

Jeszcze kilkanaście lat temu spotkanie z dzikim zwierzęciem w pobliżu ludzkich zabudowań było rzadkością i sensacją. Dziś to codzienność - w Bieszczadach niedźwiedzie pojawiają się przy drogach i wsiach, na miejskich osiedlach coraz śmielej gospodarują dziki i sarny, a straże miejskie interweniują w sprawach dzikich zwierząt setki razy w roku. Granica między światem człowieka, a światem zwierząt zaciera się w tempie, którego jeszcze dekadę temu mało kto się spodziewał.

(Fot. Marek Podmokły / Agencja Wyborcza.pl)
(Fot. Marek Podmokły / Agencja Wyborcza.pl)
fot. Agencja Wyborcza

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak zachowywali się kierowcy na nagraniu, które rozpaliło dyskusję w Bieszczadach?
  • Jak trzeba się zachować, gdy spotkasz niedźwiedzia na drodze?
  • Jakie zmiany - w kontekście niedźwiedzi - wprowadzono do ustawy o ochronie zwierząt?

"Misio" to nie maskotka

Niedawna sytuacja w Wołkowyi w Bieszczadach dobrze ilustruje skalę problemu. Na nagraniu, które opublikował dr Andrzej Czech, widać przy drodze dwa młode niedźwiedzie. Kierowcy zatrzymywali samochody, wysiadali i podchodzili na kilka metrów, żeby zrobić im zdjęcie. Filmik trafił do sieci i błyskawicznie wywołał burzę komentarzy. Łukasz Lis z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie nie owija w bawełnę.

- To jest naprawdę bliska odległość, a niedźwiedź jest bardzo szybki - wbrew temu, co można byłoby odczytać z jego postury. Potrafi być zwierzęciem niebezpiecznym, co pokazują rzadkie, ale jednak przypadki - mówi przyrodnik.

Niecałe 10 metrów. Tyle dzieliło kierowców od dwuletnich osobników, które właśnie rozpoczęły samodzielne życie.

Bieszczady to ich dom, nie nasze safari

W Bieszczadach żyje od stu do trzystu niedźwiedzi brunatnych - największych drapieżników w Europie. Ich populacja rośnie, a wraz z nią liczba kontaktów z człowiekiem. Eksperci podkreślają jednak, że Bieszczady pozostają bezpiecznym miejscem dla turystów - pod warunkiem przestrzegania kilku podstawowych zasad.

RDOŚ i Bieszczadzki Park Narodowy przypomina:

  • w lesie nie chodź cicho;
  • rozmawiaj, gwiżdż, używaj dzwonka przy plecaku - niedźwiedź, który słyszy człowieka z wyprzedzeniem, sam zejdzie z drogi;
  • nie zostawiaj jedzenia ani odpadków - to właśnie one najczęściej zwabiają zwierzęta w pobliże szlaków i wsi;
  • unikaj gęstych młodników i miejsc o ograniczonej widoczności - tam do spotkania może dojść nagle, bez ostrzeżenia.

Jeśli już dojdzie do kontaktu - a należy on do niesłychanej rzadkości - trzeba się zatrzymać. Nie krzyczeć, nie uciekać, nie patrzeć zwierzęciu w oczy. Powoli, spokojnie należy się wycofać. I absolutnie nie podchodzić bliżej - nawet jeśli niedźwiedź wygląda na spokojnego i ospałego. Pozory mylą.

Redakcja poleca

Problem dzikich zwierząt w pobliżu człowieka to jednak nie tylko bieszczadzka specyfika. Urbanizacja pochłania kolejne łąki, lasy i korytarze migracyjne. Dziki, sarny i łosie pojawiają się na osiedlach w całej Polsce. Samorządy zaczynają sobie z tym radzić, np. powołując ekopatrole.

Nauka ostrzegała

Rosnąca obecność niedźwiedzi przy ludzkich siedzibach skłoniła ustawodawców do działania. Sejm przyjął nowelizację ustawy o ochronie zwierząt, która pozwoli specjalnym grupom interwencyjnym odstraszać niedźwiedzie i żubry bronią gładkolufową z gumowymi kulami - na podstawie zezwolenia RDOŚ.

To rozwiązanie wzorowane na metodach stosowanych już w Tatrzańskim Parku Narodowym. Biolog Robert Gatzka z Parku Ochrony Bieszczadzkiej Fauny ocenia kierunek zmian pozytywnie, ale ostrzega przed nadmiernym optymizmem. - Grupy interwencyjne i same te interwencje to nie jest panaceum na rozwiązanie tego problemu. Rozwiązanie to składa się z profilaktyki, prewencji i interwencji - podkreśla naukowiec.

To my przeprowadziliśmy się do zwierząt

Za rosnącą obecnością dzikich zwierząt w pobliżu człowieka stoją procesy trwające od dziesięcioleci. Zwierzęta nie tyle wkraczają w nasz świat, ile my stopniowo zajmujemy ich przestrzeń. To, co dziś wygląda jak inwazja dzików na osiedla czy niedźwiedzi na bieszczadzkie wsie, jest w istocie efektem wieloletniego zacierania granicy między środowiskiem naturalnym a zurbanizowanym.

Eksperci mówią wprost o kolizji ewolucyjnej - zderzeniu dwóch światów, które funkcjonowały osobno. Odpowiedź na to wyzwanie wymaga - jak podkreślają specjaliści - nie tylko interwencji i nowych przepisów, ale przede wszystkim edukacji. Tej skierowanej do lokalnych społeczności, ale też do turystów przyjeżdżających w dzikie tereny z telefonem w dłoni i poczuciem, że natura to spektakl przygotowany specjalnie dla nich.

Quiz: Nowy Quiz TOK FM. Sprawdź, czy jesteś na bieżąco!

Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!

Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.

Poprawnych odpowiedzi Zniżka
  • 100% -40%
  • 81-99% -30%
  • 61-80% -25%
  • 41-60% -20%
  • 0-40% -10%
  • Promocje nie łączą się.

    Progi nagród Strzałka rozwiń
    1/10 Donald Trump zmienił zdanie ws. amerykańskich żołnierzy w Polsce. Co ogłosił?

    Źródło: TOK FM