Jedziesz w Bieszczady? Gdy spotkasz niedźwiedzia, pamiętaj o tych punktach
Jeszcze kilkanaście lat temu spotkanie z dzikim zwierzęciem w pobliżu ludzkich zabudowań było rzadkością i sensacją. Dziś to codzienność - w Bieszczadach niedźwiedzie pojawiają się przy drogach i wsiach, na miejskich osiedlach coraz śmielej gospodarują dziki i sarny, a straże miejskie interweniują w sprawach dzikich zwierząt setki razy w roku. Granica między światem człowieka, a światem zwierząt zaciera się w tempie, którego jeszcze dekadę temu mało kto się spodziewał.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak zachowywali się kierowcy na nagraniu, które rozpaliło dyskusję w Bieszczadach?
- Jak trzeba się zachować, gdy spotkasz niedźwiedzia na drodze?
- Jakie zmiany - w kontekście niedźwiedzi - wprowadzono do ustawy o ochronie zwierząt?
"Misio" to nie maskotka
Niedawna sytuacja w Wołkowyi w Bieszczadach dobrze ilustruje skalę problemu. Na nagraniu, które opublikował dr Andrzej Czech, widać przy drodze dwa młode niedźwiedzie. Kierowcy zatrzymywali samochody, wysiadali i podchodzili na kilka metrów, żeby zrobić im zdjęcie. Filmik trafił do sieci i błyskawicznie wywołał burzę komentarzy. Łukasz Lis z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie nie owija w bawełnę.
- To jest naprawdę bliska odległość, a niedźwiedź jest bardzo szybki - wbrew temu, co można byłoby odczytać z jego postury. Potrafi być zwierzęciem niebezpiecznym, co pokazują rzadkie, ale jednak przypadki - mówi przyrodnik.
Niecałe 10 metrów. Tyle dzieliło kierowców od dwuletnich osobników, które właśnie rozpoczęły samodzielne życie.
Bieszczady to ich dom, nie nasze safari
W Bieszczadach żyje od stu do trzystu niedźwiedzi brunatnych - największych drapieżników w Europie. Ich populacja rośnie, a wraz z nią liczba kontaktów z człowiekiem. Eksperci podkreślają jednak, że Bieszczady pozostają bezpiecznym miejscem dla turystów - pod warunkiem przestrzegania kilku podstawowych zasad.
RDOŚ i Bieszczadzki Park Narodowy przypomina:
- w lesie nie chodź cicho;
- rozmawiaj, gwiżdż, używaj dzwonka przy plecaku - niedźwiedź, który słyszy człowieka z wyprzedzeniem, sam zejdzie z drogi;
- nie zostawiaj jedzenia ani odpadków - to właśnie one najczęściej zwabiają zwierzęta w pobliże szlaków i wsi;
- unikaj gęstych młodników i miejsc o ograniczonej widoczności - tam do spotkania może dojść nagle, bez ostrzeżenia.
Jeśli już dojdzie do kontaktu - a należy on do niesłychanej rzadkości - trzeba się zatrzymać. Nie krzyczeć, nie uciekać, nie patrzeć zwierzęciu w oczy. Powoli, spokojnie należy się wycofać. I absolutnie nie podchodzić bliżej - nawet jeśli niedźwiedź wygląda na spokojnego i ospałego. Pozory mylą.
Problem dzikich zwierząt w pobliżu człowieka to jednak nie tylko bieszczadzka specyfika. Urbanizacja pochłania kolejne łąki, lasy i korytarze migracyjne. Dziki, sarny i łosie pojawiają się na osiedlach w całej Polsce. Samorządy zaczynają sobie z tym radzić, np. powołując ekopatrole.
Nauka ostrzegała
Rosnąca obecność niedźwiedzi przy ludzkich siedzibach skłoniła ustawodawców do działania. Sejm przyjął nowelizację ustawy o ochronie zwierząt, która pozwoli specjalnym grupom interwencyjnym odstraszać niedźwiedzie i żubry bronią gładkolufową z gumowymi kulami - na podstawie zezwolenia RDOŚ.
To rozwiązanie wzorowane na metodach stosowanych już w Tatrzańskim Parku Narodowym. Biolog Robert Gatzka z Parku Ochrony Bieszczadzkiej Fauny ocenia kierunek zmian pozytywnie, ale ostrzega przed nadmiernym optymizmem. - Grupy interwencyjne i same te interwencje to nie jest panaceum na rozwiązanie tego problemu. Rozwiązanie to składa się z profilaktyki, prewencji i interwencji - podkreśla naukowiec.
To my przeprowadziliśmy się do zwierząt
Za rosnącą obecnością dzikich zwierząt w pobliżu człowieka stoją procesy trwające od dziesięcioleci. Zwierzęta nie tyle wkraczają w nasz świat, ile my stopniowo zajmujemy ich przestrzeń. To, co dziś wygląda jak inwazja dzików na osiedla czy niedźwiedzi na bieszczadzkie wsie, jest w istocie efektem wieloletniego zacierania granicy między środowiskiem naturalnym a zurbanizowanym.
Eksperci mówią wprost o kolizji ewolucyjnej - zderzeniu dwóch światów, które funkcjonowały osobno. Odpowiedź na to wyzwanie wymaga - jak podkreślają specjaliści - nie tylko interwencji i nowych przepisów, ale przede wszystkim edukacji. Tej skierowanej do lokalnych społeczności, ale też do turystów przyjeżdżających w dzikie tereny z telefonem w dłoni i poczuciem, że natura to spektakl przygotowany specjalnie dla nich.
Quiz: Nowy Quiz TOK FM. Sprawdź, czy jesteś na bieżąco!
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
Źródło: TOK FM