,
Obserwuj
Pomorskie

Zawiesili ją za orzekanie. Decyzję zaskarżyła i teraz wygrywa. "Przełomowa sprawa"

3 min. czytania
19.12.2022 14:31
- Postanowiłam spróbować i słusznie, bo nastąpił przełom - mówi TOK FM Agnieszka Niklas-Bibik. Sędzia ze Słupska została zawieszona za orzeczenie, które wydała. Złożyła skargę do WSA w Gdańsku, a ten stanął po jej stronie. Jak mówi, to przełomowa sprawa, która "uzmysłowi innym, że coś takiego jest niedopuszczalne".
|
|
fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl

Agnieszka Niklas-Bibik - z Sądu Okręgowego w Słupsku - w 2021 roku uchyliła jeden z wyroków, bo w składzie orzekającym zasiadał sędzia wskazany przez upolitycznioną neo-KRS. Powołała się wówczas na orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Za swoją decyzję została zawieszona przez prezesa sądu Słupska Andrzeja Michałowicza - na miesiąc.

Niklas-Bibik już dawno wróciła do orzekania, choć przeniesiono ją z Wydziału Karnego Odwoławczego do Wydziału Karnego w I instancji. Sędzia przekonywała, że to też była forma represji.

Złożyła w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Gdańsku skargę na decyzję prezesa słupskiego sądu o odsunięciu jej od orzekania. Decyzję, od której - jak podaje - nie mogła się nigdzie odwołać.

- Postanowiłam spróbować. Jak się okazało, słusznie, bo nastąpił przełom - mówi TOK FM Niklas-Bibik. I choć to nic już nie zmieni (bo sędzia wróciła do orzekania), podkreśla, że chciała pokazać, kto ma w tym sporze rację. - Sąd nierychliwy, ale sprawiedliwy. Dlaczego ten wyrok jest ważny nawet po tak długim czasie? Bo - mam nadzieję - uzmysłowi innym, że coś takiego jest niedopuszczalne. Sąd potwierdził, że decyzja o odsunięciu mnie była nielegalna - przekonuje nasza rozmówczyni.

Orzeczenie WSA jest jednoznaczne. - Sąd wskazał, że postanowienia prezesa sądu powinny być kontrolowane. Nie może być tak, że decyzja organu administracji publicznej wpływa bezpośrednio na czyjeś prawa i obowiązki - w tym wypadku moje jako sędzi - i ja nie mam prawa nic z tym zrobić. Sąd administracyjny pięknie nazwał moją służbę sędziowską, mówiąc, że w takiej sytuacji sędzia ma moc wymiaru sprawiedliwości - podkreśla Niklas-Bibik. Zgodnie z wyrokiem, zarządzenie prezesa zostało uchylone, a prezes sądu ma zapłacić Agnieszce Niklas-Bibik 497 zł tytułem zwrotu kosztów procesu.

"Sędzia nie może podlegać naciskom"

Sąd Administracyjny w Gdańsku wskazał też, że zarządzenie prezesa Sądu Okręgowego w Słupsku o odsunięciu sędzi od orzekania zostało wydane w reakcji na jej działalność orzeczniczą, a ta może podlegać kontroli jedynie - w przewidzianym prawem trybie - przez sąd wyższej instancji. Sąd nie miał przy tym żadnych wątpliwości, że niedopuszczalne jest karanie sędziów za treść orzeczenia.

"Sędzia w sprawowaniu swojego urzędu jest niezawisły i nie może podlegać jakimkolwiek naciskom i wpływom w wykonywaniu czynności orzeczniczych. Wszelka kontrola i ocena prawidłowości orzeczeń wydawanych przez sędziego może być dokonywana jedynie w trybie istniejących procedur zaskarżania orzeczeń sądowych. Prezes sądu sprawuje wyłącznie nadzór administracyjny, a nie judykacyjny i w związku z tym w sferę orzeczniczą, w której sędziowie są niezawiśli, wkraczać mu nie wolno" - napisał Wojewódzki Sąd Administracyjny w uzasadnieniu decyzji.

Podkreślił coś jeszcze: "Działalność orzecznicza sądów - polegająca także na badaniu kwestii należytej obsady sądu, który wydał zaskarżone orzeczenie - nie może być traktowana jako delikt dyscyplinarny".

W ocenie prawników to przełomowe rozstrzygnięcie - pokazujące, że decyzje prezesów, które mają formę represji - można skarżyć do sądów administracyjnych.

- Sąd wskazał przy tym, że nie może być stosunku podległości służbowej między prezesem sądu a sędzią w zakresie niezawisłości i niezależności sędziego. Sąd uznał, że moja skarga była dopuszczalna, a swoją właściwość do jej rozpoznania wywiódł m.in. wprost z Konstytucji. To dla mnie niezwykle ważne - dodaje sędzia Niklas-Bibik.