,
Obserwuj
Pomorskie

Proboszcz parafii w Sasinie zaginął. Jest podejrzany o przywłaszczenie 3,5 mln zł

3 min. czytania
16.06.2025 09:44
Ksiądz Krzysztof, były proboszcz parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Sasinie (woj. pomorskie) jest podejrzany o przywłaszczenie 3,5 mln zł, z czego blisko 2,5 mln zł pochodziło z prywatnych pożyczek od wiernych. Duchowny zniknął, a prokuratura zawiesiła śledztwo z powodu jego nieuchwytności.
|
|
fot. East News/Damian Klamka
  • Były proboszcz parafii w Sasinie, ksiądz Krzysztof, jest podejrzany o przywłaszczenie 3,5 mln zł, w tym 2,5 mln zł z prywatnych pożyczek od wiernych - poinformował Onet. Duchowny zniknął, a śledztwo zostało zawieszone;
  • Pokrzywdzeni zarzucają parafii i diecezji pelplińskiej współodpowiedzialność i próbę uchylenia się od odpowiedzialności. Niektórzy rozważają pozwy cywilne;
  • Prokuratura zabezpieczyła majątek duchownego (udział w nieruchomości), ale odzyskanie pieniędzy będzie możliwe tylko po ustaleniu jego miejsca pobytu i zakończeniu postępowania karnego.

Ksiądz Krzysztof pożyczał pieniądze, a później 'zniknął z parafii'

 

Jednym z pokrzywdzonych przez proboszcza w Sasina parafian jest pan Andrzej. 'Traktowałem go zupełnie inaczej niż zwykłego człowieka z ulicy. A on sobie zrobił swój prywatny folwark' - skomentował mężczyzna w rozmowie z dziennikarką Onetu Dianą Szwajcer. Według relacji parafian, ksiądz Krzysztof wielokrotnie prosił o pieniądze, tłumacząc się remontami kościoła, instalacją fotowoltaiczną czy wypłatami dla pracowników. 'Żona pożyczyła mu raz, drugi, trzeci. (...) Później się okazało, że nie byliśmy sami' - wspominał pan Grzegorz.

Z dokumentów i korespondencji wynika, że ksiądz obiecywał zwroty, ale ich nie realizował. 'W ciągu tych dwóch, trzech dni zniknął z parafii' - relacjonował pan Grzegorz. Po jego odejściu z Sasina w 2023 r., miał zostać przeniesiony do parafii w Gniewie.

Świeccy protestują przeciwko decyzji biskupów. 'Zaprzeczyli Ewangelii'

'Zabrał praktycznie wszystko, co dało się wynieść'

 

Na liście pokrzywdzonych znajduje się blisko 50 osób i instytucji, w tym sama parafia, która - po stracie ponad miliona złotych - zgłosiła sprawę do prokuratury. 'Nowy proboszcz mówił, że jak jego poprzednik uciekał, to zabrał praktycznie wszystko, co dało się wynieść z mieszkania parafialnego' - twierdzi pan Grzegorz.

Mimo że parafia jest formalnie poszkodowana, część wiernych obwinia również diecezję pelplińską o zaniedbania. 'Do brania pieniędzy z tacy, od wiernych, z funduszu kościelnego jest pierwszy. Ale jak jego podwładny nawywijał, to cisza, jakby nic się nie stało' - mówił pan Grzegorz o biskupie.

Pokrzywdzeni w rozmowie z Onetem sugerowali, że kuria miała świadomość problemu i już wcześniej wypłacała środki poszkodowanym. Pan Andrzej wspomniał o przyjeździe do Sasina 'smutnego pana w czarnej furze, w koloratce'. 'W walizce przywiózł pieniądze, rozdał ludziom i temat był zamknięty. Wziął tylko pokwitowanie, że nie będą rościli żadnych pretensji' - opisywał parafianin.

Sprawa przywłaszczonych pieniędzy stoi w miejscu

 

Obecnie sprawa utknęła. Ksiądz Krzysztof - jak ustalił Onet - 'w spisie duchowieństwa widnieje jako zaginiony'. Prokuratura zabezpieczyła hipotekę przymusową na jego nieruchomości, ale na razie nie wiadomo, czy zabezpieczenie wystarczy na pokrycie strat.

Kulisy odwołania ks. Rasia. Nieoficjalnie: Abp Jędraszewski już znalazł jego następcę

Prawnicy zaznaczyli, że parafia nie ponosi automatycznie odpowiedzialności za działania proboszcza, jednak może odpowiadać cywilnie, jeśli udowodni się, że duchowny działał w ramach powierzonych mu czynności, a instytucja zaniechała nadzoru.

'Ja przez rozmowy z księżmi z kurii, panami, którzy ubrali się w sutanny, zbudowałem sobie okrutną wizję Kościoła' - ocenił pan Andrzej, który pożyczył duchownemu 25 tys. zł. 'Zostałem tak wychowany, że ksiądz ma dla mnie inny status. Teraz okazuje się, że to, czego mnie uczono, ma się nijak do rzeczywistości' - podsumował oszukany mieszkaniec Sasina.

Rzecznik diecezji pelplińskiej nie odpowiedział na pytania Onetu.

Posłuchaj: