Protesty po odwołaniu proboszcza i nocna interwencja policji. "Kompletna klęska kościoła"
Protesty parafian w Grojcu po odwołaniu proboszcza; biskup opuścił kościół pod opieką policji. - Cała sytuacja jest źle rozgrywana PR-owo - ocenił w TOK Artur Sporniak z "Tygodnika Powszechnego".
Protesty po odwołaniu proboszcza i nocna interwencja policji. "Kompletna klęska kościoła"
W parafii świętego Wawrzyńca w Grojcu koło Oświęcimia doszło do protestu parafian przeciwko odwołaniu proboszcza księdza Józefa Zborka. Po spotkaniu z wiernymi biskup Roman Pindel musiał schronić się w zakrystii przed tłumem. Według relacji diecezji część parafian krzyczała, przeklinała, szarpała biskupa oraz towarzyszących mu księży i zmusiła ich do wycofania się do kościoła. Ostatecznie biskup i inni duchowni opuścili miejsce pod eskortą policji.
Diecezja podała, że proboszcz został odwołany "z powodu stwierdzonych i udowodnionych poważnych nieprawidłowości w wypełnianiu tego urzędu".
- Gdy się wsłuchać w nagrania z przebiegu tego gorącego spotkania, przedstawiciel rady parafialnej, z którą biskup się spotkał, ujawnił, że biskup zobowiązał ich, żeby nie podawali powodu. Musieli przysiąc na Biblię. To akt sakralny w prawie kanonicznym. Jest jednak w tej sytuacji zdumiewający, bo jeżeli biskup wychodzi i mówi zgromadzonym parafianom, że ksiądz proboszcz został uznany za winnego przestępstwa według prawa kanonicznego (...), to parafianie mają prawo wiedzieć, o co chodzi - skomentował w TOK FM Artur Sporniak z "Tygodnika Powszechnego".
Na uwagę prowadzącego "TOK360", Adama Ozgi, że intencją jest ochrona godności księdza Zborka, odpowiedział krótko: "Tak, ale...".
- Jeżeli popełnił przestępstwo, sam ksiądz biskup Pindel to powiedział, pełniąc urząd, a urząd proboszcza jest publiczny, (...) to powinien powiedzieć coś więcej. Tak, żeby parafianie nie czuli się potraktowani jako nieważni. Cała sytuacja jest źle rozgrywana PR-owo - ocenił.
Inna rzecz, dodał, że jest ona trudna dla biskupa. - Ale też fatalnie wzywać negocjatorów policyjnych. Biskup, który stoi bezradny i odwraca się do negocjatorki, to kompletna klęska kościoła - dopowiedział.
"Co by przeszkadzało powiedzieć"
- A o jakiej kategorii przewinień w ogóle możemy mówić? - chciał też wiedzieć prowadzący.
- Nic nie wiemy. Możemy się tylko domyślać. Prawo kanoniczne przewiduje w jednym z kanonów powody, na które biskup może się powołać usuwając proboszcza. Są to: sposób postępowania, który przynosi kościelnej wspólnocie poważną szkodę lub zamieszanie. One są bardzo ogólne. Dalej: nieudolność albo trwała choroba - akurat tutaj nie wchodzą w grę - odpowiedział Artur Sporniak.
Wskazał też na poważne zaniedbanie lub naruszenie obowiązków parafialnych, które trwa mimo upomnienia ("chyba też nie o to chodzi").
- Jest jeszcze jedno: złe zarządzanie dobrami doczesnymi. Być może o to chodzi, ale nie chcę sugerować. Defraudacja dużej kwoty parafialnych pieniędzy to byłby powód. To przestępstwo i to dość poważne, tutaj biskup powinien zareagować. Ale co by przeszkadzało powiedzieć, że chodzi o sprawy finansowe. Gdyby biskup powiedział coś więcej, to ludzie nie reagowaliby tak nerwowo - skwitował w TOK FM.
Źródło: TOK FM, PAP