Leśne Pogotowie rozjadą pociągi? "Tu na Śląsku koleje do CPK nie są potrzebne"
Leśne Pogotowie to ośrodek, który pomaga dzikim zwierzętom. Opiekuje się osieroconymi zwierzętami, a poszkodowanym w wypadkach pomaga dojść do zdrowia. Miejsce jest znane w całej okolicy. Około 30 lat temu założył je leśnik Jacek Wąsiński.
Gdy kilka miesięcy temu gruchnęła wiadomość, że wybrany przez CPK wariant Kolei Dużych Prędkości ma przecinać dzielnicę Mikołowa - Kamionkę i przechodzić tuż obok ośrodka, Wąsiński wszczął alarm. Jak mówi, skontaktował się z CPK i poprosił, by ktoś ze spółki przyjechał i na własne oczy zobaczył, gdzie przebiegać będą tory. - Po dziesiątej próbie udało się. Sam widziałem, jak wykreślają na planach drogę techniczną, która miała przechodzić koło Leśnego Pogotowia. To jednak nie jedyny problem, bo sama obecność tych torów jest dla zwierząt zagrożeniem. Bociany będą uderzały w ekrany itd. - wyjaśnia twórca mikołowskiego ośrodka.
Petycja mieszkańców
W obronie ośrodka stanęli mieszkańcy. W internecie stworzyli petycję Nie dla zniszczenia Leśnego Pogotowia przez koleje CPK. Czytamy w niej m.in., że do ośrodka rocznie trafia dwa i pół tysiąca dzikich zwierząt, które do rekonwalescencji potrzebują ciszy i spokoju. 'Ogromny huk oraz wibracje spowodowane przejeżdżającymi 180 pociągami dziennie spowodują ich ciągły niepokój, a w konsekwencji śmierć' - piszą autorzy dokumentu.
Inicjatywę wspiera Mirosława Lewicka, lekarka weterynarii. - To jest jedyny na południu Polski tak duży ośrodek. Zwierzęta przebywają tu w komfortowych warunkach. To nie jest zoo. Zwierzęta są tu leczone, by potem znów wyjść na wolność - podkreśla.
Pod internetową petycją podpisało się (do piątku, 6 września) ponad 18 tysięcy osób. Wąsiński nie ukrywa, że jest 'miło zaskoczony całą akcją'.
Leśne Pogotowie działa na podstawie zezwolenia ministra środowiska. Ośrodek wspiera m.in. Nadleśnictwo Katowice, Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska w Katowicach i Krakowie oraz samorządy. Starosta mikołowski Mirosław Duży przypomina, że przez 30 lat działalności pogotowie przyjęło 30 tys. zwierząt. - Rehabilituje je, przywraca do życia - podaje. I mówi wprost, że 'tu, na Śląsku, Koleje Dużych Prędkości nie są potrzebne', a rząd nie słucha głosu samorządowców.
Sam Wąsiński podkreśla, że 'nie jest przeciwko postępowi' i uważa, że kraj powinien się rozwijać. - Ale władza musi pełnić funkcję służebną. Jeżeli ludzie czegoś nie chcą, to jest święte i koniec - stwierdza.
Wybrany przez rząd wariant inwestorski od wielu miesięcy wywołuje protesty mieszkańców. Na trasie znajduje się ponad pół tys. obiektów mieszkalnych, które należałoby wyburzyć.
'Jeśli PiS wygra wybory, to linia poleci'. Mikołów próbuje zablokować koleje CPK
Przypomnijmy -
przedstawiony przez CPK w marcu wariant inwestorski zakłada budowę nowych stacji kolejowych m.in. w Żorach Północnych i Mszanie, możliwość powstania terminalu intermodalnego w Wodzisławiu Śląskim, dodatkowy odcinek łączący Wodzisław Śląski i centrum Jastrzębia-Zdroju oraz nowe odcinki umożliwiające szybkie połączenia m.in. Rybnika i Żor z Katowicami i resztą kraju.
Zgodnie z tym planem wyburzonych wzdłuż całej linii ma być 550 obiektów mieszkalnych. W Mikołowie, jak mówił w marcu Maciej Pańczak, koordynator ds. odcinka Katowice-Ostrawa w Pionie Kolejowym CPK, będzie tych domów mniej - około 30.
Budowa linii miałaby się rozpocząć w 2029 roku.