,
Obserwuj
Śląskie

"To nie jest moja dziura". Kto odpowie za osuwisko w Będzinie?

3 min. czytania
23.03.2026 14:54

Na prywatnej posesji w Będzinie (woj. śląskie) osunęła się ziemia wraz z kostką brukową i fragmentem bramy. Nikomu nic się nie stało, teren został ogrodzony. Kto odpowiada za zapadlisko? - Jestem bezsilna. To jest klasyczne przerzucanie się papierami - żali się mieszkanka posesji, na której doszło do zdarzenia. 

Osuwisko w Będzinie
Osuwisko w Będzinie
fot. Grzegorz Kozieł, TOK FM

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Gdzie dokładnie osunęła się ziemia?
  • Czy właścicielka posesji zgłaszała wcześniej problemy i z jakim skutkiem?
  • Jak na sytuację reagują urzędnicy?

Do zdarzenia doszło na podwórku w będzińskiej dzielnicy Łagisza. Zapadlisko, które tu powstało, jest tak głębokie, że spokojnie zmieściłby się tu samochód osobowy. W "dziurze" widać furtkę z filarami z cegły, część ogrodzenia i kostkę brukową. Uszkodzony został także fragment drogi gminnej. Ziemia osunęła się na oczach właścicielki posesji. - Włożyłam rzeczy do auta, stojąc bokiem. Zamknęłam samochód i usłyszałam szelest, taki jakby szum. Kiedy się odwróciłam, to zobaczyłam osuwisko. Nie było jakiegoś spektakularnego "bum"! Nie odczułam, żeby coś gruchnęło - opowiada TOK FM Bożena Ziętek.

"To nie jest moja dziura"

Kobieta jest przekonana, że osuwisko przy ul. Świerkowej powstało w wyniku działalności górniczej. Dwa lata temu, kiedy kostka brukowa zaczęła się lekko osuwać, kobieta zawiadomiła Wyższy Urząd Górniczy i Spółkę Restrukturyzacji Kopalń (SRK). - Były negatywne odpowiedzi: "Jeśli macie jakieś roszczenia, to proszę się zwrócić do sądu" - miała usłyszeć. Właścicielka przyznaje, że jest rozczarowana postępowaniem instytucji. - To nie jest moja dziura. Nie prowadziłam tam wykopalisk, nie pękła żadna rura. Za grunt płacę podatek, ale to, co się znajduje pod ziemią, nie jest moje. Gdybym tam wykopała złoto, to nie byłoby ono moje - podkreśla obrazowo nasza rozmówczyni.

Osuwisko w Będzinie
fot.

Grzegorz Kozieł, TOK FM

Pani Bożena dotarła do map, z których wynika, że kiedyś na tym terenie istniał wlot do kopalnianego szybu. - Tu były płytkie pokłady węgla, które eksploatowano od wielu lat. Później teren przejęła kopalnia "Paryż", która już nie istnieje. Jej majątek z kolei przejęła SRK - opisuje dalej mieszkanka.

Urzędy umywają ręce

Zawiadomienie Bożeny Ziętek z 2024 r. dotyczące pęknięć i obniżania się terenu rozpoznawał Okręgowy Urząd Górniczy w Katowicach. - Zgodnie z informacją pozyskaną z Okręgowego Urzędu Górniczego w Katowicach następcą prawnym jest Spółka Restrukturyzacji Kopalń. Są to pozostałości po kopalni "Paryż" - potwierdza Anna Swiniarska-Tadla,  rzeczniczka Wyższego Urzędu Górniczego. SKR wskazuje natomiast, że podmiotem odpowiedzialnym za szkodę jest Skarb Państwa, którego reprezentuje właściwy organ nadzoru górniczego. - Płytka eksploatacja górnicza funkcjonowała tam na przełomie XIX i XX w. , a za historyczną działalność wydobywczą nasza spółka nie odpowiada - usłyszałem od jednego z urzędników SRK.

- Jestem bezsilna. To jest klasyczne przerzucanie się papierami. Przecież urząd górniczy powinien tu przeprowadzić badania zaraz po zawiadomieniu - złości się pani Bożena.

Osuwisko w Będzinie
fot.

Grzegorz Kozieł, TOK FM

Będziński magistrat informuje, że nie ma jeszcze wyników ekspertyz wyjaśniających, co było przyczyną powstania zapadliska. - Jesteśmy na etapie konsultacji, informowania Okręgowego Urzędu Górniczego oraz Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Podejrzewamy, że przyczyną mogą być szkody górnicze, aczkolwiek tak jednoznacznie jeszcze nie możemy tego stwierdzić - wyjaśnia Łukasz Dytko z Urzędu Miasta w Będzinie. - Wszystko, co znajduje się pod ziemią, należy do Skarbu Państwa, to już nie jest sprawa miasta - dodaje.

Źródło: TOK FM