Spór o dotację dla firmy zięcia marszałek z PiS. KO domaga się zwrotu 4,5 mln zł
- Działacze KO zażądali, by Renata Janik i jej zięć oddali z własnych środków ok. 4,5 mln zł dotacji, powołując się m.in. na brak zatwierdzenia projektu przez OLAF;
- Prokuratura wcześniej umorzyła sprawę, jednak KO wniosła o jej wznowienie, wskazując na możliwą szkodę majątkową w wysokości ok. 6 mln zł wraz z odsetkami;
- Według Janik zarzuty są motywowane politycznie. "Jeżeli Ministerstwo się nie opamięta to zapraszamy na drogę postępowania sądowego" - napisała w oświadczeniu.
Według ustaleń "Wyborczej", chodzi o firmę Ekoenergia, której prezesem jest Łukasz Dziedzic, zięć Renaty Janik (PiS). Obecna marszałkini, jako wicemarszałkini, w kwietniu 2019 r. podpisała wraz z marszałkiem Andrzejem Bętkowskim umowę na dofinansowanie "utworzenia zaplecza badawczo-rozwojowego firmy" oraz późniejsze aneksy.
Działacze KO domagają się, by Janik zwróciła pieniądze z własnej kieszeni. - Niedopuszczalnym jest, by to mieszkańcy województwa świętokrzyskiego sfinansowali ze swoich podatków dotację, wszystko na to wskazuje nielegalną, dla zięcia pani marszałek - powiedział radny KO Gerard Pedrycz. Poseł KO Lucjan Pietrzczyk zarzucił Janik ignorowanie sygnałów i podkreślił, że OLAF nie zatwierdził dotacji do certyfikacji.
Prokuratura Rejonowa Kielce-Wschód w 2024 r. umorzyła postępowanie w tej sprawie, jednak Pietrzczyk złożył wniosek o jego wznowienie, argumentując, że kwota bazowa 4,5 mln zł plus ok. 1,5 mln zł odsetek stanowi już szkodę majątkową.
Nowy podatek zasypie dziurę w budżecie? 'Bardzo łatwe do zrobienia'
Renata Janik zabrała głos ws. dotacji dla zięcia. Sprawa skończy się w sądzie?
W oświadczeniu Renata Janik stwierdziła, że pismo z ministerstwa odbiera jako "żart" i że "zarówno OLAF, jak i Ministerstwo nie mają żadnych merytorycznych uwag do przyznanej dotacji". Twierdzi, że sprawa jest "motywowana wyłącznie politycznie" i przypomniała, iż projekt stworzył w Kielcach ok. 40 miejsc pracy. "Jeżeli Ministerstwo się nie opamięta to zapraszamy na drogę postępowania sądowego przed niezależnymi i niezawisłymi polskimi sądami" - podkreśliła.
Marszałek tłumaczyła, że nabór prowadził poprzedni zarząd z marszałkiem Adamem Jarubasem, a jej podpis na umowie był "kwestią techniczną". - Sorry, to są naprawdę dziecinne tłumaczenia - skomentował Roman Giertych i wskazał, że Renata Janik powinna się wyłączyć z podpisywania umowy dla Ekoenergii.
Posłuchaj: