Lekarze chcą na receptach wypisywać międzynarodowe nazwy leków
- Aptekarze będą mogli sprzedać choremu zawsze najtańszy lek z listy tych zawierających tę samą substancję i noszących taką samą nazwę międzynarodową. Farmaceuci nie sprawdzają w tym momencie zapisów rejestracyjnych - tłumaczy Piotr Brukiewicz, prezes Śląskiej Izby Aptekarskiej.
Chodzi o to, że niektóre leki zostały w Polsce zarejestrowane przez producentów tylko na konkretne schorzenia, a według najnowszej ustawy, refundować leki można tylko wtedy, kiedy zostaną one przepisane zgodnie z tym, jak zostały zarejestrowane. Np. nie zostanie zrefundowany antybiotyk, który doskonale radzi sobie z zapaleniem ucha, jeśli producent zarejestrował go tylko jako lek na chore płuca.
- Skoro dany proces rejestracyjny był przeprowadzony np. w Niemczech i lekarz wie, że ten lek jest sprawdzony i skuteczny, to trudno oczekiwać od tego lekarza, żeby nie rekomendował tego leku swojemu choremu - dodaje Jacek Kozakiewicz, przewodniczący Okręgowej Rady Lekarskiej w Katowicach.
Pacjenci mówią, że idea wydaje się słuszna. - Oby tylko ta inicjatywa nie doprowadziła do jeszcze większego zamieszania w aptekach - martwi się jedna z klientek. Czy tak będzie - okaże się w najbliższych dniach, gdy pierwsze takie recepty trafią do aptek.