"Są przepychani jak rzeczy, nie jak ludzie". Historycy apelują do rządu w sprawie migrantów na granicy
Pod oświadczeniem podpisali się tacy historycy jak m.in. prof. Jan Grabowski, prof. Jan Tomasz Gross, dr hab. Adam Puławski, prof. Andrzej Żbikowski i inni pracownicy Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie.
Wskazują, do czego może doprowadzić polityka polskich władz wobec ludzi na polsko-białoruskiej granicy.
Uważamy, że jest naszym obowiązkiem wskazać na postawy i opinie, które pozostają w głębokiej sprzeczności z elementarnymi zasadami moralności i prawa, i które - o ile nie napotkają oporu - doprowadzą do skrajnych form społecznego zła, które w Europie w szczególnym stopniu symbolizuje Zagłada
.
"Są przepychani jak rzeczy, nie jak ludzie"
Wskazują, że uchodźcy w lasach są wycieńczeni, nieprzygotowani na zimno, nie mają też opieki medycznej.
Są przepychani przez stronę białoruską na polskie terytorium, a przez stronę polską na Białoruś - jak rzeczy, nie jak ludzie
.
Dowodzą też, że migranci bardzo często nie mogą liczyć na prawnika, odmawia im się przyjęcia wniosku o nadanie statusu uchodźcy.
Najwidoczniej polityczne władze polskie uważają, że w Europie ich los mało kogo obchodzi, więc można ich traktować jak pozbawione znaczenia obiekty
.
Naukowcy podkreślają, że w narracji rządzących mowa jest wyłącznie o "wojnie hybrydowej" reżimu Alaksandra Łukaszenki i działaniach, które destabilizują granicę.
Ale to nie władze Białorusi zmusiły polskie władze do traktowania uchodźców w sposób sprzeczny z zasadami moralnymi oraz przepisami prawa krajowego i międzynarodowego
.
Wbrew propagandzie władz prowadzone tam działania nie przynoszą chwały polskiemu mundurowi, lecz wręcz przeciwnie. Tego rodzaju postawy nie dziwią w przypadku dyktatury Łukaszenki. Nie dają się one jednak zaakceptować z punktu widzenia elementarnych zasad demokratycznych, do których wciąż jeszcze odwołują się przedstawiciele państwa polskiego
- dowodzą badacze antysemityzmu i Zagłady.
"Stop torturom na granicy"
Autorzy oświadczenia wskazują również na bierność Kościoła katolickiego w sprawie dramatu, który dzieje się na granicy.
Jako badacze wiemy, jak negatywną konsekwencję przyniosły w okresie II wojny światowej nacjonalistyczne i antysemickie sympatie dużej części hierarchii kościelnej w okresie międzywojennym. Brak reakcji na tragedię rozgrywającą się na granicy polsko-białoruskiej - niezrozumiały z punktu widzenia elementarnego przekazu ewangelicznego - pokazuje, że te niechlubne tradycje wciąż mają przemożny wpływ na postawy hierarchów Kościoła
.
Badacze swój list kończą słowami:
Wraz z tysiącami ludzi powtarzamy i będziemy powtarzać aż do skutku: Stop torturom na granicy!