"Wysoki sądzie, zobacz mnie". Dzieci pokrzywdzone przestępstwem przesłuchiwane w złych warunkach
W 2020 roku ponad 11 tysięcy dzieci zostało przesłuchanych jako świadkowie lub osoby pokrzywdzone - to oficjalne dane Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej. Chodzi o sprawy dotyczące przemocy czy wykorzystywania seksualnego. Niestety, część przesłuchań nie odbywała się tak, jak odbywać się powinna.
Jak mówi Justyna Podlewska, koordynatorka działu prawnego w Fundacji 'Dajemy Dzieciom Siłę', przy przesłuchaniach nie wszyscy pamiętają o dobru dziecka. Zgodnie z prawem - przy takim przesłuchaniu spełnionych powinno być kilka warunków. Dziecko, które na przykład było świadkiem przemocy w domu, ma prawo być przesłuchane w specjalnym - przyjaznym - pokoju przez sędziego w obecności psychologa, bez udziału innych osób. Przyjazny pokój to miejsce najczęściej w pastelowych kolorach, w którym są choćby kredki, lalki, pacynki, czasami także inne zabawki - miejsce, w którym dziecko ma się czuć bezpiecznie.
Przesłuchanie powinno zostać nagrane, by potem nie trzeba było go powtarzać (powtórzenie tej czynności jest możliwe wyłącznie w wyjątkowych sytuacjach). Rodzic ma prawo nie zgodzić się na przesłuchanie swojej pociechy, jeśli odbywa się ono na sali sądowej, w prokuraturze czy na policji i nie jest nagrywane, a prowadzi je prokurator lub policjant. Jest jeszcze coś: dzieci mają prawo do reprezentacji prawnej i zrozumiałej dla siebie informacji o kolejnych etapach postępowania.
Tymczasem dane zebrane przez Fundację 'Dajemy Dzieciom Siłę' pokazują, że w rzeczywistości bywa zupełnie inaczej. - Obserwujemy choćby takie sytuacje, w których sześciolatek - pokrzywdzony w sprawie - jest przesłuchiwany na sali sądowej, co absolutnie nie powinno się zdarzyć. Obserwujemy, że nastolatki powyżej 15. roku życia są przesłuchiwane przez policję, wprawdzie w obecności psychologa, ale to również nie powinno się zdarzyć. Obserwujemy, że sądy - mimo posiadania przyjaznych pokojów - przesłuchują dzieci na sali sądowej, bo na przykład w pokoju nie da się technicznie uruchomić nagrywania - wylicza Podlewska.
Bywa i tak, że dziecko co prawda jest przesłuchiwane w specjalnym przyjaznym pokoju, ale jest w nim także protokolant, któremu sędzia po kolei dyktuje, co ma zapisywać, powtarzając - przy dziecku - treść niejednokrotnie bardzo trudnych dla malucha zeznań. - To absolutnie niedopuszczalne nie tylko ze względów formalnych, lecz przede wszystkim z uwagi na to, że może źle wpłynąć na poczucie bezpieczeństwa i dobrostan dziecka. Podobnie jak fakt, że w 35 proc. spraw dziecko musiało podpisać protokół ze swoich zeznań. To, co w przypadku dorosłego świadka jest formalnością, u dziecka może doprowadzić do powstania traumy i wtórnej wiktymizacji. Dziecko często nie rozumie, czemu takie działanie ma służyć - podkreśla Podlewska.
"Wysoki sądzie, zobacz mnie"
By wyeliminować to, o czym część prawników zapomina, powstała kampania "Wysoki sądzie, zobacz mnie". Fundacja 'Dajemy Dzieciom Siłę' chce w ten sposób przypomnieć, jak jest, a jak być powinno.
- Dobre prawo to bardzo dużo, ale nie dość dużo. Wszystko zależy od tego, czy stosujący je ludzie oraz instytucje mają na względzie najlepszy interes dziecka. Dlatego chcemy przypomnieć prawnikom, jak ważne zadanie mają do wypełnienia - mówi dr Monika Sajkowska, prezeska Fundacji 'Dajemy Dzieciom Siłę'.
Na potrzeby akcji przygotowano spot i materiały graficzne, które są do pobrania na stronie wspd.fdds.pl. Jest tam m.in. wzór wniosku dla rodzica o przesłuchanie dziecka w przyjaznym trybie czy informacja o tym, jak skorzystać z programu przygotowania dziecka do przesłuchania. Dodatkowo rodzice mogą też skorzystać z pomocy prawnej - Fundacja 'Dajemy Dzieciom Siłę' wspiera rodziców między innymi prowadząc w każdy piątek w godzinach 12-15 dyżur prawny pod numerem telefonu 800 100 100.