Hakerzy wykryli, czemu pociągi się psuły. "To w głowie się nie mieści!". Ekspert ostrzega
Dzięki hakerom, których wynajęły firmy kolejowe, okazało się, że nowosądecka firma Newag miała celowo wywoływać usterki we własnych pociągach . Serię awarii odnotowano w 2022 roku w składach zakupionych m.in. przez Koleje Dolnośląskie, PolRegio, warszawską Szybką Kolej Miejską.
- Cała sytuacja wygląda jak z filmu sensacyjnego - komentował w TOK FM Piotr Rachwalski, ekspert i doradca w zakresie transportu publicznego, prezes Przedsiębiorstwa Komunikacji Metropolitalnej i dawny prezes Kolei Dolnośląskich. Rozmówca Pawła Sulika ocenił, że afera jest konsekwencją zliberalizowania rynku przeglądów serwisowych taboru kolejowego (2015-2016 r.). - Pociągi po przejechaniu 1 mln kilometrów muszą przejść przegląd. I dużą częścią pewnego procederu było to, że na pociągach zakupionych u danego producenta, ten producent zarabiał jeszcze przez lata wykonując przeglądy - tłumaczył.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Ekspert przyznał, że nie tylko Newag (będący bohaterem aktualnej afery) próbował się na różne strony zabezpieczyć przed innymi firmami, ale widzi w tym zasadniczy problem. - Jeżeli kupujemy jakąkolwiek rzecz, nie chcemy być zmuszeni przez lata do serwisowania w serwisach autoryzowanych. W okresie gwarancji jeszcze można zrozumieć, że można wymusić na kupującym takie serwisowanie. Po ukończeniu gwarancji każdy ma prawo robić ze swoim pojazdem, co chce - mówił.
Rachwalski nie miał wątpliwości co do intencji i celowości działań "uszkadzaczy" pociągów. - Wydaje się to perfidne, bo założono geolokalizację, czyli pociągi psuły się w miejscach, gdzie były serwisy alternatywne, gdzie znajdowały się te firmy konkurencyjne - wyjaśnił.
Hakerzy znaleźli powód tajemniczych awarii pociągów. "Gdzie jest państwo?"
Branża od dawna żyła sprawą tajemniczych awarii. Teraz wiadomo, że przyczyną kłopotów była próba przymuszenia przez firmę z Nowego Sącza, by korzystać z usług jej autoryzowanego serwisu. - Na szczęście to nie jest powszechna praktyka - stwierdził gość TOK FM. I podkreślił, że całej sprawy nie można bagatelizować. - Mówimy o poważnej spółce giełdowej. Takie praktyki są niedopuszczalne. To w głowie się nie mieści! Jeśli to się potwierdzi, uważam, że należy ukarać winnych, wyciągnąć wnioski - ocenił.
Co nowy rząd zrobi z CPK? Ekspert ma radę. 'Zerowy sens'
- Jeśli można pociąg wyłączyć zdalnie, to równie dobrze może to zrobić jakiś szpieg - mówił Rachwalski. Dlatego sprawa powinna mieć dalszy ciąg. - Nie wiem, gdzie jest państwo? Gdzie jest prokuratura, policja, gdzie są służby? Gdzie jest Urząd Transportu Kolejowego? To są bardzo poważne doniesienia. A próbuje się to zbywać, mówiąc, że jest to sprawa cywilna między kupującym a dostawcą - stwierdził rozmówca Pawła Sulika.
Ekspert nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia nie ze sprawą cywilną, którą powinni załatwiać między sobą kupujący i producent pociągów. - To jest bardzo poważna sprawa i groźny precedens, który należy wyjaśnić dla dobra kolei i pasażerów - podsumował prezes Przedsiębiorstwa Komunikacji Metropolitalnej.