"Nigdy na świecie nie było aż tylu niewolników". Z łatwością spotkasz ich w Polsce
O niewolnikach słyszymy na lekcjach historii, czytamy w lekturach szkolnych. Ale to jak najbardziej współczesny problem. Zjawisko występuje w ogromnej skali. 25 marca to Dzień Pamięci Ofiar Niewolnictwa i Transatlantyckiego Handlu Niewolnikami. Osób, które padły ofiarą różnych form niewolnictwa - jak wykazali autorzy raportu Global Slavery Index 2023 - jest na całym świecie około 50 mln.
- Nigdy na świecie nie było aż tylu niewolników, co współcześnie. W starożytności i dziewiętnastowiecznej Ameryce niewolników oczywiście było dużo i byli oni traktowani źle, ale jako usankcjonowany system funkcjonowało to nieco inaczej. W tej chwili mamy do czynienia z niewolnictwem w białych rękawiczkach, którego nie potrafimy dostrzec, ponieważ ofiary są wśród nas i my tego nie widzimy - mówiła w TOK FM współzałożycielka Fundacji La Strada Joanna Garnier.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Współczesne niewolnictwo. Na niewolnikach Polska "zarabia konkretne pieniądze"
Niewolnictwo dotyczy także Polski. W naszym kraju - jak mówiła ekspertka - problem ma oblicze pracownika cudzoziemskiego. Szczególnie, odkąd z kraju emigracyjnego, którego obywatel wyjeżdżali za pracą, staliśmy się krajem imigracyjnym, potrzebującym rąk do pracy.
- Z Azji, z Afryki, a ostatnio szczególnie z Ameryki Łacińskiej, są ściągani robotnicy, żeby, mówiąc brzydko, było "kim robić". Cały ten system opiera się na tym, że ludziom się nie dopłaca, ludzi się nie legalizuje, ludzi się zastrasza, mówiąc im: "Jeżeli nie będziesz pracować, to zostaniesz deportowany". Niby są jakieś umowy i ludziom opowiada się, że otrzymają kartę pobytu, ale w 90 na 100 przypadków to nigdy nie następuje. Ludzie są więc po prostu zakleszczeni w tej sytuacji i dodatkowo nie znają języka - tłumaczyła Garnier.
Wojewoda daje się hakować pośrednikom cudzoziemców? 'To jest cwaniakowanie'
Gościni TOK FM zapytana o powód, dla którego państwo nie jest w stanie wyeliminować niewolnictwa, miała krótką odpowiedź. Chodzi o pieniądze. - Od lat handlarze ludźmi to legalnie działające agencję pracy, które wysyłają swoich pośredników poza Polskę, a oni tam zbierają chętnych, przywożą ich tutaj i tyle. Prawda jest taka, że państwo zarabia na tym konkretne pieniądze. Niewolnicy pracują w rzeźniach, na budowach, w dużych zakładach przetwórstwa spożywczego za płacę poniżej najniższej krajowej i pracują na nasze PKB - mówiła.
Ze współczesnymi niewolnikami wielu z nas ma częste kontakty. Bo stanowią oni między innymi część osób, które zarabiają, dostarczając jedzenie. - W ogóle nie zdajemy sobie sprawy, w jakich warunkach ci ludzie pracują, mieszkają. Nie interesujemy się tym, co się dzieje wokół nas, niespecjalnie nas interesuje to, kto robi nasze jedzenia, kto je przywozi i na jakich zasadach ci ludzie pracują - podsumowała współzałożycielka Fundacji La Strada.