,
Obserwuj
Polska

Social media ninja WOT-u przedobrzył. Będzie kara? "Wróg ma dane na dłoni"

Cezary Jaszczyk, Szymon Kępka
2 min. czytania
12.04.2024 09:24
Internauci i eksperci nie kryją zdziwienia tym, co działo się na profilu Wojsk Obrony Terytorialnej w mediach społecznościowych. Zaczęło się od przypominającego niewinną zabawę postu wzywającego żołnierzy do "ujawniania się". A później było jeszcze gorzej.
|
|
fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Wszystko zaczęło się od wpisu, który we wtorek (9 kwietnia) opublikował oficjalny profil Wojsk Obrony Terytorialnej. Pojawiło się w nim wezwanie, by żołnierze WOT zareagowali emotikoną serca, a obserwujący profil cywile użyli emotikony WOW. Po kilku godzinach post został usunięty, ale do tego czasu internauci zdążyli już skrytykować pomysł w komentarzach. Krytykowali i stawiali pytania o bezpieczeństwo danych żołnierzy należących do WOT-u.

Jak komentowała w TOK FM redaktor naczelna portalu CyberDefence24.pl Nikola Bochyńska, po apelu o reagowanie na wpis "żołnierzom automatycznie powinna zapalić się 'czerwona lampka'". - W razie czego, potencjalny wróg zainteresowany przeprowadzeniem na przykład akcji dezinformacyjnej, ma jak na dłoni dane i profile żołnierzy, którzy zareagowali na ten post. Ma dostęp do imienia, nazwiska, a nawet szczegółowy wgląd w zawartość udostępnianych przez nich informacji - wyjaśniła gościni programu "TOK 360" w rozmowie z Szymonem Kępką.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>


Wpadka WOT. "To tylko ćwiczenia"

Na jednym wpisie sprawa się nie skończyła. Po usunięciu posta, na profilu pojawił się kolejny, informujący o rzekomym ataku hakerskim i trwającym wyjaśnianiu sprawy. Później WOT zdementował te doniesienia i stwierdził, że... akcja była zaplanowana i miała na celu edukowanie obywateli w dziedzinie bezpieczeństwa. Podkreślono też, że żołnierze formacji przechodzą obowiązkowe szkolenia z zakresu bezpieczeństwa operacyjnego (OPSEC).

Będzie kara za wpadkę WOT-u w social mediach?

Czy Wojska Obrony Terytorialnej zamierzają wyciągnąć w tej sprawie jakieś konsekwencje? Z naszych informacji wynika, że przynajmniej w tym momencie, nie ma takiego planu. Terytorialsi w rozmowie z TOK FM twierdzą, że nadal zbierają informacje w tej sprawie. - Była solidna reprymenda dla administratora social mediów – usłyszeliśmy w WOT.

'Podnosi ciśnienie'. Po pracy w Biedronce idę na kozetki do 'zetek'. Wiemy, co słyszę

O sprawę zapytaliśmy też ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego. Podległy mu resort odpowiada za cyberbezpieczeństwo i budowanie świadomości w zakresie ochrony danych w sieci. Stąd pytanie, czy w reakcji na incydent, resort nie planuje szerszej kampanii informacyjnej o bezpieczeństwie danych polskich żołnierzy, zwłaszcza w dobie trwającej wojny za naszą wschodnią granicą.

- W tym przypadku myślę, że chodzi o umiejętności wyobrażenia sobie wydarzenia, które zostanie spowodowane przez człowieka. Nawet wpisem w mediach społecznościowych. To kwestia zwykłej "higieny cyfrowej", nad którą musimy pracować. I wiem, że pan gen. Karol Molenda (dowódca Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni – przyp. red) i Wojska Obrony Cyberprzestrzeni nad tym pracują - odpowiedział minister Krzysztof Gawkowski.

Co knuli Facebook z Netfliksem. Handlują naszym życiem? [TECHSTORIE LIGHT]