Kiedy Żelazna Kopuła dla Europy? Gen. Polko apeluje. Chodzi o USA
Budowa europejskiej tarczy antyrakietowej to niemiecki pomysł. Od 2022 roku akces do projektu, który ma znacząco zwiększyć bezpieczeństwo Europy, zgłosiło 19 państw. W pierwszej kolejności pomysł poparły m.in.: państwa bałtyckie, Czechy, Rumunia, Norwegia, Holandia, Wielka Brytania. Rząd Mateusza Morawieckiego nie zdecydował się na podpisanie deklaracji o budowie systemu.
- Atak Iranu na Izrael potwierdził, jak ważne jest posiadanie takiej instalacji. Nie ma żadnego powodu, by Europa była pozbawiona skutecznej tarczy przeciwrakietowej - mówił w poniedziałek premier Donald Tusk, po spotkaniu z szefową rządu Danii.
Kiedy europejska Żelazna Kopuła?
Gen. Roman Polko nie ma wątpliwości, że tarcza przeciwrakietowa jest Polsce i Europie niezbędna. Żeby wiedzieć, jak ważny jest ten projekt wystarczy - jak mówił gość "Poranka Radia TOK FM" - spojrzeć za naszą wschodnią granicę.
Ukraina marzyłaby o takiej ochronie. Chcielibyśmy mieć pewność, że żadne rakiety, nawet ławicą, nie przeszłyby przez polskie niebo. Wynosząca 90 proc. skuteczność jest czymś, co Europa jest w stanie sobie zapewnić - mówił były dowódca GROM-u.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Gość TOK FM przekonywał, że kopuła powinna być budowana "nie w kontrze do Stanów Zjednoczonych, a we współdziałaniu z naszym kluczowym partnerem w NATO".
Inwestycje w bezpieczeństwo są konieczne, bo - jak argumentował gen. Polko - nie wystarczą same zapisy o wsparciu, które zawarto w traktacie o utworzeniu NATO. - Jeszcze całkiem niedawno europejskie siły NATO to były tylko zdolności ekspedycyjne. Teraz trzeba wrócić do źródeł. Ochrona polskiego nieba to też ochrona niemieckich obywateli i obywateli Europy, ponieważ współczesne rakiety mają zasięg kilku tysięcy kilometrów - tłumaczył rozmówca Jana Wróbla.
Gen. Roman Polko ostrzegł też rządzących - nie tylko polskich, ale i europejskich. - Trzeba działać razem. Nie lobbować takim czy innym produktem zbrojeniowym, tylko połączyć swoje wysiłki po to, aby budować własne bezpieczeństwo. Pora działać razem dla zapewnienia bezpieczeństwa. To jest priorytetem, a nie to, kto zrobi na tym lepszy biznes - podkreślił były dowódca GROM-u.
Tajemnicza dymisja gen. Gromadzińskiego. 'Na jego miejscu złożyłbym wypowiedzenie'
28 marca ukazał się komunikat Służby Kontrwywiadu Wojskowego, informujący o natychmiastowej dymisji i wszczęciu postępowania kontrolnego wobec dowódcy Eurokorpusu gen. Jarosława Gromadzińskiego. Już następnego dnia szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz wyznaczył na jego miejsce dotychczasowego I zastępcę szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, gen. broni Piotra Błazeusza.
Jak przekazało SKW, postępowanie ma związek z "pozyskaniem nowych informacji" na temat gen. Gromadzińskiego, jednak szczegóły nie są znane do dzisiaj. Gen. Polko, szukając przyczyny odwołania szefa Eurkorpusu, przedstawił dwie wersje wydarzeń.
- Z własnego doświadczenia wiem, że czasem służby chciały zakładać własną "agenturę", zamiast zajmować się chronieniem dowódcy i zapewnianiem bezpieczeństwa. Zdarzali się osobnicy, którzy prowadzili jakieś wewnętrzne gierki czy spiskowali, poniekąd wręcz przeciwko dowódcy. Tak było choćby podczas misji w Bośni. To nieczysta gra, gra dworska, na intrygi i na to nie może być miejsca - ocenił gość TOK FM.
Jak mówił, jeżeli Gromadziński nie jest jednak ofiarą spisku podwładnych, to opinia publiczna powinna poznać dokładną przyczynę jego dymisji. - Żyjemy w czasach, gdzie społeczeństwo nie może być po prostu trzymane za twarz na zasadzie "Przyjmijcie to na wiarę", tylko powinno być o takich sprawach informowane. Tym bardziej że gen. Gromadziński mówi, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Trzymanie go teraz w takim zawieszeniu przez rok jest naprawdę upokarzające. Ja na jego miejscu złożyłbym wypowiedzenie i na drodze cywilnej dociekałbym swoich praw - komentował w TOK FM gen. Roman Polko.