,
Obserwuj
Polska

Ludzie słyszą, że zarabiają 8,4 tys. zł. "Zaczynają się wściekać"

TOK FM, tokfm.pl
3 min. czytania
25.04.2024 17:24
GUS podał dane o średnim wynagrodzeniu w sektorze przedsiębiorstw, które w marcu wyniosło ponad 8,4 tys. zł. - Ja się nie dziwię, że jak ludzie słyszą, ile wynosi średnie wynagrodzenie, to myślą: daleko mi do tego. I zaczynają się wściekać - mówiła w TOK FM Małgorzata Starczewska Krzysztoszek z Wydziału Nauk Ekonomicznych UW.
|
|
fot. Kuba Ociepa / Agencja Wyborcza.pl

- Przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw w marcu 2024 r. wyniosło 8 408,79 zł, co oznacza wzrost o 12 procent rok do roku - poinformował Główny Urząd Statystyczny. Ostatnie dane GUS nie umknęły uwadze premiera. Donald Tusk skomentował to z zadowoleniem i stwierdził, że tak dobrze nie było w Polsce od 26 lat. - Bardzo z tego powodu się cieszę - mówił premier.

"Grubości portfeli" Polaków przyjrzeli się goście magazynu "EKG". Ich optymizm był mniejszy niż premiera Tuska. Wyjaśnili bowiem, jak dane publikowane przez GUS mają się do rzeczywistości. W rozmowie z Tomaszem Settą zwracali uwagę, że tak wysokich pensji nie płaci się w całej gospodarce, ale w konkretnym jej segmencie - chodzi tu o firmy, które zatrudniają powyżej dziewięciu pracowników. Tymczasem większość firm w Polsce, to mniejsze przedsiębiorstwa.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

- Jest to wynagrodzenie przeciętne, uśrednione. To nie jest wynagrodzenie wypłacane większości czy nawet połowie pracowników. Natomiast taka kwota robi wrażenie - przyznał Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista banku Millennium.

"Mnie jest daleko do tego"

Z kolei dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z Wydziału Nauk Ekonomicznych UW i Towarzystwa Ekonomistów Polskich zwróciła uwagę na to, co składa się na wzrost wynagrodzeń. - Ten wzrost jest bardzo duży, ale trzeba spojrzeć, co GUS pisze pod danymi liczbowymi - zaznaczyła. Ekonomistka wyjaśniła, że dane publikowane przez GUS mogą być mylące, bo to nie jest tak, że w marcu średnie wynagrodzenie podstawowe wynosiło 8 408,79 zł i tyle właśnie może trafić na konto pracowników. Jak podkreśliła Starczewska Krzysztoszek, do wzrostu wynagrodzeń wliczają się premie, nagrody jubileuszowe, dodatki za nadgodziny. A nawet odprawy emerytalne. A te czasem sięgają trzech miesięcznych pensji.

- Warto, aby GUS podawał dane, które są do czegoś przydatne, np. ile wynoszą średnio same wynagrodzenia. I najlepiej mediana do tego. Ja się nie dziwię, że jak ludzie słyszą o takim wzroście płac, to myślą: mnie jest do tego daleko. I zaczynają się wściekać - podsumowała ekspertka.

Z kolei Monika Constant ze Związku Polskiego Leasingu zwróciła uwagę na inny ważny aspekt. Wskazał, jak dane podawane przez GUS wpływają na samych przedsiębiorców. W jej ocenie dane podawane przez GUS w obecnej formie wpływają na wzrost presji płacowej w przedsiębiorstwach. Właściciele firm, którzy planują budżety i koszty pracownicze, mogą mieć problem. - Dane powinny być na tyle jasne, by pracodawca mógł wytłumaczyć pracownikowi, jak wygląda realny wzrost płac - skwitowała ekspertka ZPL.