,
Obserwuj
Polska

Sędzia Szmydt na Białorusi. "Zostanie wyrzucony jak guma do żucia"

Maciej Karcz
3 min. czytania
07.05.2024 11:33
Polski sędzia Tomasz Szmydt chce układać sobie życie w rządzonej przez Łukaszenkę Białorusi. Jakie los go czeka? - Może odwiedzi jakieś sądy, żeby podkreślić, że na Białorusi panuje sprawiedliwość, a w Polsce łamane są prawa człowieka - prognozował w TOK FM Paweł Łatuszka. Były minister kultury Białorusi podkreślił, że Szmydt na niewiele więcej może liczyć.
|
|
fot. Bartosz Kłys

Sędzia Tomasz Szmydt do niedawna pracował w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie. W 2019 roku był zamieszany w aferę hejterską w Ministerstwie Sprawiedliwości. Należał do grupy 'Kasta', która dyskredytowała sędziów przeciwnych rządom PiS. W poniedziałek pojawił się na konferencji prasowej w Mińsku. Szmydt poinformował, że z powodu "prześladowania i zastraszania" uciekł z Polski i prosi prezydenta Aleksandra Łukaszenkę o azyl polityczny

Sędzia Szmydt uciekł na Białoruś

Jak ocenił w TOK FM były minister kultury Białorusi Paweł Łatuszka, sędzia Szmydt mógł zdecydować się na ucieczkę z obawy przed zdemaskowaniem go jako szpiega. - Może groziło wykrycie jego działalności niezgodnej z prawem Rzeczypospolitej Polskiej, to dlatego wyjechał na Białoruś - mówił rozmówca Wojciecha Muzala.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

- Kiedy zgłasza prośbę o wizę, to wtedy myślę, że odbyła się rozmowa z konsulem i powinien był powiedzieć, jaki jest cel jego pobytu na terytorium Białorusi. Jeżeli dostał wizę turystyczną, to okej, pojechał w celach turystycznych. Ale mógł również poinformować konsula o tym, że planuje swoją podróż na Białoruś właśnie w celach politycznych, w celach otrzymania azylu politycznego - powiedział "Pierwszego Programu". 

Polski sędzia uciekł na Białoruś. Co dalej z Tomaszem Szmydtem?

Na razie polski sędzia jest gwiazdą białoruskich i rosyjskich mediów. Ale, jak podkreślił gość "Pierwszego Programu", jego sytuacja może się szybko zmienić. - Łukaszenka będzie wykorzystywał sędziego Tomasza Szmydta wyłącznie w celach propagandowo-informacyjnych. On jest gumą do żucia. Oczywiście najpierw ona jest słodka, ma jakieś może smak, ale później zostanie wyrzucony, bo tak postępuje dyktatura - ocenił Łatuszka.

Jak podkreślił białoruski opozycjonista, Szmydt "będzie jednorazowym produktem". - Może odwiedzi jakieś sądy, żeby podkreślić, że na Białorusi panuje sprawiedliwość, a w Polsce łamane są prawa człowieka - prognozował. Ale na niewiele więcej polski sędzia może liczyć. - Czy otrzyma za to coś mieszkanie? Absolutnie nie. Czasowe mieszkanie może otrzymać, zarobek 500 euro miesięcznie. Nie dostanie nawet wycieczki do Rosji, do Soczi. Zostanie zapomniany, jak np. Emil Czeczko, który skończył swoje życie samobójstwem - przypomniał rozmówca Wojciecha Muzala. 

'łakomy kąsek dla wrogiego wywiadu'. Poseł jednoznacznie o ucieczce polskiego sędziego

Zdaniem Łatuszki to, w jaki sposób reżim Łukaszenki będzie obchodził się ze Szmydtem, może doprowadzić do tego, że sędzia rozważać będzie powrót do kraju. - Myślę, że za jakiś czas - rok, dwa lata, trzy - sędzia zwróci się z prośbą do władz Polski, żeby wrócić na ojczyznę. Nawet może odsiedzieć w więzieniu (karę np. za szpiegostwo - red.), ale wróci - uważa polityk.

Ucieczka sędziego Szmydta. Białoruskie służby mają ważne zadanie

Na sprawę ucieczki Tomasza Szmydta warto spojrzeć z szerszej perspektywy. Może być ona - jak mówił gość TOK FM - elementem rozgrywki białoruskich służb. - Ostatnio widzimy nasilenie się działalności służb Łukaszenki na terenie Polski. O tym mówił premier Donald Tusk. Ostatnia sytuacja związana tym, że obywatel Białorusi werbował obywatela Polski do zrealizowania zabójstwa politycznego na terytorium Litwy. Wiemy o wykryciu kilku siatek szpiegowskich na terytorium Polski - wyliczał Łatuszka.

Polski sędzia szuka ochrony na Białorusi. Sikorski nie kryje zaskoczenia

Były białoruski minister podkreślił, że białoruskie służby dostają "grube pieniądze, żeby uaktywniać swoją działalność w krajach przygranicznych".