,
Obserwuj
Polska

Alert RCB. To oni wysyłają pilne SMS-y. "Nie wszystkim to na rękę"

6 min. czytania
22.06.2024 08:40
Burze, podtopienia, upały, ale także druga tura wyborów prezydenckich czy zmiana standardu nadawania telewizji. We wszystkich tych sytuacjach dostawaliśmy SMS-y z alertem RCB. Nie za dużo? - Z krytyką alertów spotykamy się na co dzień. Nie jesteśmy w stanie zadowolić wszystkich. Ale to nie o zadowalanie chodzi, tylko o przekazywanie możliwie sprawdzonych informacji czy ostrzeżeń - przekonuje Piotr Błaszczyk, szef Wydziału Polityki Informacyjnej RCB.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl | X / Rządowe Centrum Bezpieczeństwa

Towarzyszą nam już od niemal sześciu lat. Niczym nadopiekuńcza mama zalecają zostać w domu, uważać na drodze, unikać słońca, drzew, rzek, wysiłku i otwartych przestrzeni, nie dotykać szczepionek dla zwierząt, odśnieżać, zabezpieczyć dobytek, znaleźć bezpieczne schronienie, zachować spokój i przygotować się na ewentualne podtopienia. Ale alerty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, bo o nich mowa, bywają przez nas ignorowane.

"Wiadomości tekstowe (SMS) są wysyłane tylko w nadzwyczajnych sytuacjach, gdy zagrożone jest bezpośrednio życie i zdrowie. W zależności od zaistniałych okoliczności" - można przeczytać na stronach Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Niektórym jednak trudno się z tym zgodzić.

"Od kilku dni za oknem zaledwie zwykły deszczyk. Alert RCB. W teorii potrzebny mechanizm, w praktyce bezsensowny spam. Jest takie zjawisko jak zmiękczanie siły. Nadmierne używanie alertu RCB zmniejsza jego oddziaływanie na ludzi. W przypadku realnego zagrożenia to może się zemścić" - napisał na X jeden z użytkowników. Na dowód pokazał screena z wiadomościami od RCB, które otrzymywał kilka dni z rzędu.

Alerty RCB już od sześciu lat

Alert RCB jako system ostrzegania SMS-ami został uruchomiony w lipcu 2018 roku. Powstał jako instrument informowania obywateli o zagrożeniach w reakcji na nawałnice, które rok wcześniej przeszły przez Polskę. Wtedy - w wyniku przygniecenia drzewami - zginęły dwie harcerki z obozu w Suszku w Borach Tucholskich.

Początkowo system ostrzegał, zgodnie z założeniami, o nadchodzących wichurach czy dużych opadach deszczu, gradu lub śniegu. W okresie testowym, od lipca do grudnia 2018 roku, komunikaty dostawali wszyscy zalogowani w danym województwie. Po pełnym uruchomieniu systemu 12 grudnia system zmieniono na bardziej precyzyjny - SMS-y trafiały jedynie do osób znajdujących się w zagrożonych powiatach.

"Alert RCB uwzględnia każde zjawisko atmosferyczne, które stanowi zagrożenie dla życia" - głosi strona RCB. W ubiegłych latach za zjawiska atmosferyczne trzeba było zatem uznać m.in. zmianę standardu nadawania naziemnej telewizji czy wybory.

Wiosną 2022 roku RCB wysłało bowiem do mieszkańców kilku województw alerty informujące o zmianie standardu nadawania naziemnej telewizji. "Sprawdź czy Twój telewizor działa w nowym systemie. Info: gov pl cyfrowaTV" - alarmowało centrum.

Wcześniej RCB ostrzegało także przed syrenami alarmowymi uruchomionymi w związku z obchodami rocznicy katastrofy smoleńskiej i wybuchu powstania w warszawskim getcie. W lipcu 2020 roku za zagrożenie dla życia najwyraźniej uznano drugą turę wyborów prezydenckich. "II tura wyborów prezydenckich w niedzielę 12.07. Osoby 60+, kobiety w ciąży oraz osoby niepełnosprawne będą mogły głosować w komisjach wyborczych bez kolejki" - brzmiał wówczas komunikat.

- Wysyłka alertu dotyczącego wyborów została podjęta w wyniku nowelizacji rozporządzenia ministra zdrowia oraz trwającej pandemii - podkreśla w rozmowie z tokfm.pl Beata Wiączek, specjalistka z Wydziału Polityki Informacyjnej RCB. - W przypadku wysyłki alertu o zmianie standardu nadawania telewizji naziemnej zdecydowano w wyniku wybuchu wojny w Ukrainie oraz w celu zapobieżenia panice wśród ludności spowodowanej zanikiem sygnału telewizyjnego - dodaje.

Alert RCB - jak wyłączyć

Przy nawale powiadomień pojawiają się pytania: czy alert da się wyłączyć? RCB nie pozostawia w tej kwestii złudzeń: "Otrzymują go wszyscy abonenci sieci komórkowych - bez wyjątków". Również dzieci. "Nie ma sposobu, żeby uniemożliwić dziecku otrzymania wiadomości tekstowej z alertem RCB, jeśli znajdzie się na obszarze zagrożonym. Ważne jest, aby porozmawiać z dzieckiem o alercie RCB, żeby je przygotować na taką sytuację" - radzi centrum.

- Podstawą do wysyłki alertu RCB jest ustawa (art. 21a) o zarządzaniu kryzysowym z dnia 26.04.2007 r. (z późn. zm.). Decyzję o wysłaniu alertu RCB podejmuje dyrektor Rządowego Centrum Bezpieczeństwa i otrzymują go wszyscy użytkownicy telefonów komórkowych przebywający w zasięgu stacji bazowej (BTS), która jest położona na terenie objętym potencjalnym zagrożeniem - tłumaczy Wiączek.

Nasze dane osobowe mogą jednak spać spokojnie. - Po podjęciu decyzji o wysyłce alertu, RCB przekazuje treść komunikatu do operatorów telefonii komórkowej. W związku z tym Rządowe Centrum Bezpieczeństwa nie tworzy żadnych baz danych, w tym bazy danych numerów telefonów abonentów, do których alert jest wysyłany, tym samym też nie przetwarza żadnych danych osobowych - podkreśla Wiączek.

Jak dodaje, alerty RCB wysyłane są na postawie rekomendacji instytucji monitorującej zagrożenie. - W przypadku alertów dotyczących burz jest to Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej i wysyłane są, gdy prognozy osiągną 2. i 3. stopień zagrożenia, a burze mogą zagrozić bezpieczeństwu obywateli - precyzuje specjalistka.

"Bazujemy na prognozach IMiGW"

Czy wysyłka zbyt dużej liczby wiadomości nie powoduje, że ludzie obojętnieją? Jak w bajce o chłopcu krzyczącym "wilki, wilki!"? - Trudno wyważyć właściwy poziom, jeśli chodzi o częstotliwość wysyłki - przyznaje w rozmowie z tokfm.pl Piotr Błaszczyk, szef Wydziału Polityki Informacyjnej RCB.

- Burza jest problematycznym zjawiskiem, bo - po pierwsze - trudno przewidzieć jego skalę, a po drugie - mamy możliwość wysłania alertu maksymalnie na teren jednego powiatu, niżej zejść nie możemy. W takiej sytuacji prawdopodobne jest, że w trakcie burzy powstaną uszkodzenia w jednej gminie, a może się zdarzyć, że w ogóle nie powstaną. Skuteczność prognozowania przy burzy może być niższa niż jeżeli chodzi o inne zjawiska - podkreśla Błaszczyk.

- Mamy wypracowane z IMiGW pewne poziomy, jeżeli chodzi o intensywność zjawiska: prędkość wiatru czy określony opad. Tych ustaleń się trzymamy - dodaje nasz rozmówca. - Czyli jeżeli wartość prognozowana jest przekroczona, ustalona przez nas granica zostaje przekroczona, alert jest wysyłany z automatu. Nie mamy swoich ludzi w terenie, bazujemy wyłącznie na prognozach IMiGW. Oni dają nam wkład, mówią: jest zagrożenie takie czy inne, na tej podstawie rekomendują wysyłkę alertu. I my go wysyłamy. Bazujemy na tym, co dostajemy od nich - powtarza Błaszczyk.

Odbiorcy powinni za każdym razem brać sobie do serca ostrzeżenie? - Przede wszystkim nie lekceważyć. Musimy też pamiętać o zdrowym rozsądku. Niektóre alerty są zero-jedynkowe, na przykład dotyczące poszukiwanych przestępców. To konkretne zagrożenie na danym terenie. Zjawiska meteorologiczne zawsze bazują na prognozach, przewidywaniach i skuteczność w tym przypadku może być niższa. Oprócz tego, co jest w SMS-ie i zaleceń, które rekomendujemy w mediach społecznościowych, trzeba bazować na zdrowym rozsądku. I mierzyć siły na zamiary - radzi szef Wydziału Polityki Informacyjnej RCB.

"Nie jesteśmy w stanie zadowolić wszystkich"

Jak jednak "alert RCB uwzględnia każde zjawisko atmosferyczne, które stanowi zagrożenie dla życia" wiązać z ostrzeżeniami przed drugą turą wyborów prezydenckich czy zmianą standardu nadawania telewizji? Czy takie komunikaty nie sprawiają, że będziemy lekceważyć ostrzeżenia RCB?

- Z krytyką alertów spotykamy się na co dzień. Jeżeli jest jakieś zjawisko, na przykład burza, wysyłamy alert. I dostajemy telefony, maile: po co wysyłacie mi SMS, jak wyjrzę za okno, widzę, że jest burza. Jeżeli nie wyślemy, dostajemy maile: co wy tam robicie? U mnie jest burza, nie wysłaliście alertów. To kwestia indywidualna. Jesteśmy świadomi, że nie jesteśmy w stanie zadowolić wszystkich - przyznaje Błaszczyk.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

- Ale to nie o zadowalanie chodzi, tylko o przekazywanie możliwie sprawdzonych informacji czy ostrzeżeń. To kwestie covidowe w przypadku alertu, który w mediach określa się jako wyborczy. To były oficjalne, rzeczywiste powody. Plusem i minusem narzędzia, jakim jest alert, jest to, że możemy wysłać wiadomości dotyczące każdego zagrożenia, nie jest to zamknięty katalog. Pojawiały się SMS-y, jeżeli chodzi o niebezpiecznych przestępców, skażenia wody. Katalog jest szeroki - podkreśla.

- Oczywiście część osób postrzega dany SMS jako przydatny, a część nie, jesteśmy pogodzeni z faktem, że nie wszystkim jest to na rękę, ale naszą ideą jest ostrzeganie. Nie dostajemy premii za wysłanie większej liczby SMS-ów. Chcielibyśmy ich wysyłać jak najmniej, bo zwyczajnie to dla nas mniej roboty. Ale zawsze kierujemy się przesłaniem, że jeżeli kogokolwiek miałoby to uratować, jest to warte wysyłki - kończy Błaszczyk.