,
Obserwuj
Polska

Niemcy "podrzucili" do Polski rodzinę migrantów. "Nie będziemy tolerować takich działań"

oprac. tokfm.pl
2 min. czytania
17.06.2024 17:09
Rodzina migrantów została w piątek przywieziona do Polski przez niemiecki radiowóz. Zdecydowany sprzeciw wobec takich poza proceduralnych działań zgłosiła zarówno Straż Graniczna jak i wiceminister MSWiA Czesław Mroczek. - Wszystko musi być w zgodzie z prawem i z procedurami - mówił.
|
|
fot. Cezary Aszkielowicz / Agencja Wyborcza.pl

Sprawa rodziny migrantów, która została w piątek przywieziona niemieckim radiowozem do Osinowa Dolnego (woj. zachodniopomorskie) i pozostawiona tam przez Niemców bez żadnej kontroli zatacza coraz szersze kręgi. O incydencie poinformował portal Chojna24.pl zaalarmowany przez jednego z czytelników, który widział, jak z samochodu wysiadają dwie osoby dorosłe i troje dzieci.

Straż Graniczna zamieściła na platformie X (dawniej Twitter) komunikat, w którym informuje: "Przywiezienie i pozostawienie przez niemiecką Policję cudzoziemców w Polsce (Osinów Dolny) odbyło się z naruszeniem zasad współpracy obu służb i prawa regulującego kwestie przekazywania osób. Służby niemieckie nie mogą arbitralnie podejmować takich decyzji."

https://twitter.com/statuses/1802688785357894100

Niezgodnie z prawem i procedurami

Wiceminister MSWiA Czesław Mroczek powiedział PAP, że "można zakładać, że to była inicjatywa samych niemieckich funkcjonariuszy". - Komendant Straży Granicznej jest już po rozmowie ze swoimi niemieckimi odpowiednikami. We wtorek do sprawy ma się oficjalnie odnieść Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. To było działanie poza procedurami i całą pewnością tak działać nie można - stwierdził.

- My nie będziemy tolerować takich działań. Wszystko musi być w zgodzie z prawem i z procedurami - mówił. Mroczek przyznał, że sytuacja w Osinowie Dolnym nie wypełniała procedur związanych z readmisją. - Procedura odsyłania uchodźcy do kraju, w którym złożył on wniosek o ochronę, wygląda zupełnie inaczej - przyznał wiceminister MSWiA.

- Działania te z całą pewnością nie były wypełnieniem procedury o readmisji. W sytuacji, kiedy uchodźca złoży wniosek o ochronę w Polsce, a później się przemieści do innego państwa europejskiego, bez rozpatrzenia tego wniosku, państwo, w którym się znajdzie, może go skierować do państwa, które przyjmowało wniosek. Taka jest zasada - podkreślił. Przyznał, że w zeszłym roku przypadków readmisji było blisko tysiąc, a w tym roku blisko trzysta. Jego zdaniem sytuacja z Osinowa Dolnego to nie był taki przypadek.

Straż Graniczna wystąpiła do niemieckiej policji o niezwłoczne wyjaśnienie incydentu. Ani policja, ani Straż Graniczna nie odnalazła, wywiezionych przez niemieckich funkcjonariuszy migrantów.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>