,
Obserwuj
Polska

Pomyłka czy dywersja? Nowe informacje ws. odpalenia granatnika przez gen. Szymczyka

oprac. tokfm.pl
2 min. czytania
01.07.2024 10:05
Zdaniem biegłego z zakresu badania broni wojskowej granatnik, który wybuchł w gabinecie ówczesnego komendanta głównego policji nadinspektora Jarosława Szymczyka, nie odpalił się sam lub wskutek nieszczęśliwego wypadku. Najnowsze informacje ujawniła "Rzeczpospolita".
|
|
fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.pl

Kompleksowa opinia biegłego z zakresu badania broni wojskowej wpłynęła już do Prokuratury Regionalnej w Warszawie. I choć śledztwo nie wyjaśniło, jak ówczesny szef policji dostał w pełni sprawny pocisk, są nowe informacje w sprawie okoliczności wybuchu.

Biegły wykluczył, by granatnik odpalił się sam lub wskutek nieszczęśliwego wypadku. Stało się tak, jak mówi, przez naciśnięcie spustu - sam granatnik był sprawny i uzbrojony. - Jednakże wystrzelony pocisk, w warunkach jego odpalenia, nie był w stanie się uzbroić, co spowodowało, że nie nastąpiła eksplozja zawartego w nim materiału wybuchowego - zastrzegł w rozmowie z "Rzeczpospolitą" prok. Jacek Mularzuk, zastępujący rzecznika prokuratury. Wtedy siła eksplozji byłaby większa. 

Wybuch granatnika w KGP. Biegli: pomyłka albo dywersja

Do wybuchu granatnika przeciwpancernego na zapleczu gabinetu ówczesnego komendanta głównego policji nadinspektora Jarosława Szymczyka doszło 14 grudnia 2022 r. Wybuch rozerwał podłogę i przebił sufit. Granatnik, który był "prezentem" od ukraińskich służb, miał być atrapą.

Co dalej w policji po komendancie 'granatniku'? 'Koniec kaskadowego psucia państwa'

"Śledczy wykluczyli, by Ukraińcy celowo przekazali komendantowi sprawny granatnik, wprowadzając go w błąd, że to atrapa", uznali także śledczy. W ich ocenie albo doszło do pomyłki ("w pokoju były np. dwie tuby, jedna pusta, druga pełna i ktoś 'na ostatniej prostej' je pomylił"), albo aktu dywersji. - Z pomocy prawnej zrealizowanej przez ukraińskie organy ścigania wynika, że przedstawiciele tamtejszych władz przekazali Jarosławowi Szymczykowi zużytą broń wojskową, zapewniając go, że jest ona bezpieczna - dodaje prok. Mularzuk.

Sam gen. Szymczyk - przypomnijmy - tłumaczył, że granatnik wybuchł, kiedy ówczesny szef policji chciał go przesunąć.

W tym scenariuszu Zełenski kończy jako zdrajca. Co dalej z wojną w Ukrainie?

Posłuchaj: 

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>