Uliczne kradzieże przeniosły się do internetu. Jak reagują banki?
Rośnie fala telefonicznych i internetowych prób oszustwa i kradzieży. Przestępcy podszywają się pod infolinię banku bądź kupców na platformach aukcyjnych. - Rzeczywiście ta przestępczość, która kiedyś miała miejsce na ulicach, przeniosła się do internetu. I to dobrodziejstwo, jakim jest internet, bankowość elektroniczna, internetowa czy aplikacje mobilne, spowodowało, że Polacy coraz częściej padają ofiarami właśnie tego rodzaju przestępstw - potwierdziła Karolina Pilawska, wspólniczka w kancelarii Pilawska Zorski Adwokaci i specjalistka z zakresu sporów konsumentów z bankami, która gościła w audycji "A teraz na poważnie" w TOK FM. - Mam wrażenie, że ostatnio co tydzień trafia do mnie osoba, która padła ofiarą takiego przestępstwa - dodała prawniczka.
W jej ocenie świadomość Polaków w tym zakresie jest niewielka. Dużo osób - jak mówiła - z nadmiernym zaufaniem podchodzi do sytuacji, gdy ktoś do nas dzwoni, podaje się za pracownika banku i oczekuje przelania środków albo podania jakichś danych.
Jako przykład prawniczka przytoczyła anegdotę ze swojego otoczenia. - Mój wspólnik kilka tygodni temu odebrał telefon. Gdy prowadzi się działalność gospodarczą, to rachunki bankowe są ujawnione na białej liście. A zatem taki przestępca doskonale wie, w jakim banku dany podmiot gospodarczy ma rachunek bankowy - tłumaczyła. Nic więc dziwnego, że oszust wiedział, jako pracownik którego banku powinien się przedstawić. - I ten pan oszust stwierdził, że to mój wspólnik jest oszustem, skoro nie chce podać odpowiednich danych i że zostanie zgłoszony do prokuratury. To pokazuje, do jakich kuriozalnych sytuacji dochodzi i jak zuchwali bywają oszuści - oceniła.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Jak powinien zachować się bank?
Prawniczka zwróciła też uwagę na zachowania samych banków. Jak wskazała, w sytuacji, gdy klient pada ofiarą tego typu przestępstwa, bank też powinien wziąć za to odpowiedzialność. - O czym sektor bankowy oczywiście nie mówi. A jest określona ustawa, są określone przepisy, są wyroki dotyczące m.in. nieautoryzowanych transakcji - wyliczała Pilawska. Jak podkreśliła - w takich sytuacjach mamy często do czynienia właśnie z nieautoryzowaną transakcją i bank powinien następnego dnia roboczego zwrócić pieniądze.
Niestety, jak przyznała prawniczka, banki często stosują nieuczciwe praktyki, nie informując klientów, jak wygląda procedura reklamacyjna. W tej sprawie UOKiK prowadzi szereg postępowań.
Gdy bank nie chce współpracować i np. oddać pieniędzy, przeważnie trzeba pójść na drogę sądową. - Określone przepisy istnieją od wielu lat, ale sektor bankowy się do nich nie stosuje - oceniła rozmówczyni Mikołaja Lizuta. Jednak, jak przekonywała, statystyki wyroków w takich sprawach są coraz korzystniejsze dla klientów.
Jak ustrzec się przed przestępstwem?
Pytana o konkretne rady, stwierdziła, że każdy telefon z banku powinien wzbudzać w nas podejrzenia. To my - jako klienci - powinniśmy weryfikować osobę, która do nas dzwoni, a nie odwrotnie. - I na pewno nie podajemy haseł, loginów ani numerów kart czy kodu, który jest na karcie albo terminu ważności karty - wyliczała.
Równie ostrożnie należy zachowywać się internecie. - Nie klikamy w podejrzane linki - stwierdziła stanowczo. Dodała, by uważać szczególnie na platformach sprzedażowych w sieci, ale także przy linkach w SMS-ach od dostawców energii czy innych mediów albo od kurierów. Często jest w nich napisane, że chodzi o jakieś drobne niedopłaty, a to właśnie w ten sposób przestępcy chcą dostać się do naszego konta.
Jeśli jednak już zostaliśmy ofiarą oszustwa trzeba reagować szybko. - Dzwonimy do banku, blokujemy rachunki bankowe, blokujemy karty, informujemy, że jest taka sytuacja - radziła gościni TOK FM. - No i oczywiście też jest kwestia zgłoszenia tego od razu na policję. Tam odpowiednie organy stworzą notatkę, przyjmą zawiadomienie, bo potem jest to dla nas dowód, że my zostaliśmy ofiarą oszustwa, a nie my sami jesteśmy oszustami i chcemy wykorzystać bank - spuentowała.