,
Obserwuj
Polska

Grypa atakuje. Oni obrywają najbardziej. "Wzrost hospitalizacji"

Marek Podmokły, Zakopane
3 min. czytania
04.02.2025 06:35
GIS notuje ok. 50 tys. rozpoznań grypy w tygodniu. Jak mówiła w TOK FM prof. Joanna Zajkowska, jesteśmy jeszcze przed szczytem fali zachorowań. - To nie jest jeden wyjątkowo zjadliwy wirus, ale cała grupa wirusów - wskazała ekspertka Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.
|
|
fot. Mateusz Kotowicz/REPORTER / Mateusz Kotowicz/REPORTER

 

  • Według systemu e-zdrowie w styczniu lekarze rozpoznawali ok. 50 tys. przypadków grypy tygodniowo.
  • To pięć razy więcej niż w listopadzie i czterokrotnie więcej niż w styczniu ub. roku.
  • "Szczyt zachorowań dopiero przed nami" - ostrzegała w TOK FM prof. Joanna Zajkowska.

 

Jak mówiła w TOK FM prof. Joanna Zajkowska, jesteśmy dopiero przed szczytem fali zachorowań na grypę. - Nie ma na ten moment informacji, że to epidemia, choć rzeczywiście w wielu krajach, bo nie tylko w Polsce, widoczny jest wzrost zachorowań. Przy czym notujemy także wzrost hospitalizacji seniorów - dodała ekspertka z Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

We Francji od początku roku także widoczny jest gwałtowny wzrost liczby zachorowań na grypę. Sytuacja epidemiologiczna jest trudna, wskaźnik śmiertelności wyniósł 7,3 proc. w drugim tygodniu stycznia. W Niemczech ok. 60 proc. przeprowadzanych testów daje wynik pozytywny. Niepokojące wzrosty zachorowań zauważalne są również w krajach takich jak Włochy, Hiszpania oraz Wielka Brytania - podało w komunikacie biuro Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych.

Rozmówczyni Pawła Sulika zastrzegła przy tym, że podawane liczby i tak są zaniżane, bo "nie każdy się bada i nie każdy wynik jest zgłaszany".

"To nie jeden wyjątkowo złośliwy wirus" 

Jak wskazała gościni TOK FM w Polsce dominuje grypa typu A - przede wszystkim podtyp H1N1; decyduje o ok. 49 proc. wszystkich zachorowań. - To wirus, podobny do tego, który wywołał pandemię w 2009 roku -zastrzegła. Za inne zachorowania odpowiada wirus H3 i grupa wirusów B. - To nie jest więc jeden wyjątkowo zjadliwy wirus, ale cała grupa wirusów - podkreśliła.

Czym tłumaczyć ten nagły wzrost zakażeń? Zdaniem ekspertki, odpowiada za to nie tylko sezonowość. Sytuację pogarsza fakt, że w ubiegłym sezonie szczepień jesienno-zimowych zaszczepiło się tylko 5,5 proc. Polaków, a to oznacza, że cofnęliśmy się do poziomu sprzed pandemii.

- To zaskakująco niska liczba, szczególnie w porównaniu z innymi krajami, gdzie poziom wyszczepialności sięga nawet 80 proc. - zapewniła. Wskazała przy tym, że szczepienia mają na celu nie tylko złagodzenie objawów choroby, ale też "słabszą transmisję wirusa". - Trzeba też podkreślić, że samo szczepienie nie zapobiega zakażeniu - dowiedziała.

Ten wirus jest groźniejszy od hMPV. Nowa epidemia? 'Kwestia czasu'

"Kto przeszedł grypę, ten się szczepi"

- Dlaczego mamy tak niski stopień wyszczepienia w Polsce? - chciał wiedzieć prowadzący.

- Z powodu powszechnej niechęci do szczepień, braku wiedzy o tym, co nas zakaża i lekceważenia samej grypy. Bo nam się wydaje, że każde przeziębienie, to łagodna grypa. Wrzucamy więc grypę do wspólnego worka zakażeń górnych dróg oddechowych, które są różne, wywołane różnymi wirusami, czasami bardzo łagodne. Tymczasem ten, kto przeszedł prawdziwą grypę - zidentyfikowaną - wie, że choruje się naprawdę ciężko. To ból mięśni, ból głowy, wysoka gorączka, wyłączenie na kilka dni zarówno z życia zawodowego, jak i rodzinnego. Nie tylko katar i kaszel, który mija po kilku dniach - odpowiedziała prof. Joanna Zajkowska

W tym kontekście wskazała też na "zła rolę" mediów społecznościowych i wymianę doświadczeń pod hasłem: "Nie szczepiłem się i nie choruję" albo "Nie szczepiłem się i choruję bardzo łagodnie".

- Gdybyśmy wiedzieli, jakie zakażenie jest wywołane przez adenowirus, a jakie przez wirus grypy, to grupa zakażonych grypą byłaby przekonana, że trzeba się szczepić. Z moich znajomych i pacjentów, ten, kto przeszedł grypę, ten się szczepi - podsumowała w TOK FM.

Według danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego z powodu grypy i jej powikłań umiera ok. 70-100 osób rocznie.

Grypa atakuje, a Polacy ją lekceważą. Lekarz: 'Mój dziadek z powikłań wychodził latami'