,
Obserwuj
Polska

Gen. Szymczyk ma nowe zajęcie. "Nie boję się żadnej pracy"

oprac. MZ
2 min. czytania
24.06.2025 16:23
"Jarosław Szymczyk, były szef policji, znalazł nowe zajęcie. Jest konsultantem w nowo powstałej agencji detektywistycznej w Katowicach. Jej trzon stanowią funkcjonariusze, którzy stracili stanowiska i odeszli ze służby po zwycięstwie wyborczym Koalicji Obywatelskiej" - dowiedziało się RMF FM.
|
|
fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.pl

Gen. Szymczyk ma nowe zajęcie

Według informacji RMF FM był komendant główny policji Jarosław Szymczyk, a także jego były zastępca Paweł Dobrodziej zostali konsultantami w agencji detektywistycznej Sławomira Litwina - byłego komendanta wojewódzkiego z Łodzi.

 

Szymczyk nie ma uprawnień detektywistycznych. Dlatego ma się skupiać głównie na doradztwie. - Mógłbym przeanalizować koncepcję szkolenia, mógłbym doradzić, w jaki sposób te szkolenia powinny być prowadzone. Mógłbym wskazać również osoby, które mają doświadczenie i wiedzę w tym zakresie. Jeśli byłaby taka potrzeba, bardzo chętnie sam poprowadziłbym takie szkolenie, nie widzę żadnych przeciwwskazań do tego, naprawdę nie boję się żadnej pracy - powiedział były komendant główny policji w rozmowie z RMF FM.

Ryba psuje się od głowy? Komendant Szymczyk jest 'niebezpieczny i dla najbliższego otoczenia, i dla siebie'

Wybuch granatnika w gabinecie szefa policji 

Przypomnijmy, że Szymczyk zasłynął wybuchem granatnika na zapleczu jego gabinetu. Do eksplozji w siedzibie KGP doszło w połowie grudnia 2022 roku po wizycie gen. insp. Szymczyka w Ukrainie. Były komendant - jak sam tłumaczył w mediach - od szefów tamtejszych służb dostał w prezencie granatniki, które miały być zużyte i które przywiózł do Polski. Jeden z nich wybuchł jednak na zapleczu jego gabinetu. Wybuch rozerwał podłogę i przebił sufit. Sam komendant został niegroźnie ranny w ucho. Granatnik, który był "prezentem" od ukraińskich służb, miał być atrapą.

W styczniu tego roku do sądu trafił akt oskarżenia w tej sprawie. Byłemu szefowi policji grozi nawet 8 lat więzienia.

Posłuchaj: