NIK: dolnośląskie spółki miejskie do prokuratury
NIK sprawdziła 17 spółek w czterech gminach, m.in.: we Wrocławiu, Legnicy, Wałbrzychu i Polkowicach. - W Polkowicach z publicznych pieniędzy dofinansowany jest np. hotel, w Legnicy hurtownia mrożonek i prywatna telewizja - wylicza Piotr Miklis z wrocławskiego oddziału NIK. Skontrolowane spółki w ostatnich trzech latach wygenerowały 5 - 6 mln strat.
Na przykład - jak czytamy w raporcie - 'Zamek Książ' (spółka gminna Wałbrzycha) - 180 tysięcy złotych strat. Wrocław na utworzenie i dofinansowanie "Wrocławskich Inwestycji" wydało 8,5 miliona. Tymczasem Paweł Czuma z wrocławskiego magistratu tłumaczy, że gmina oszczędza w ten sposób np. na przetargach. - Firma ta realizuje przede wszystkim nadzór inwestorski, nie musimy więc w konkursach wyłaniać inwestorów zastępczych. To przynosi gminie wielomilionowe zyski - wyjaśnia Czuma.
Wiceprezes NIK, Jacek Kościelniak wyjaśnia, że to podatnicy ponoszą koszty niegospodarności spółek. - I to jest najgroźniejsze. Zamiast dofinansować MOPS-y, wybudować nowe przedszkole, lub wyremontować chodnik, gminy lekką ręką łatały budżetowe dziury i wydawały grube miliony złotych na działania spółek, które nie realizowały zadań publicznych. To oznacza, że miasta nie wspierały mieszkańców, tylko biznesmenów - wyjaśnia Kościelniak.
Raport niebawem trafi na biurko premiera Donalda Tuska. - Będziemy wnosić o zmiany w ustawach. Trzeba je sprecyzować (przede wszystkim ustawę o gospodarce komunalnej, która określa zasady tworzenia i przystępowania jednostek samorządowych do spółek handlowych - red.) - tłumaczy wiceprezes NIK. Zapewnia, że sprawę skieruje też do prokuratury. A kontroli teraz mogą spodziewać się gminy w całej Polsce. - Dalszy ciąg musi być, bo bardzo się obawiamy rezultatów takiego niefrasobliwego działania - kwituje.