,
Obserwuj
Polska

Sąd: Zabrany rodzinie Sebastian może wrócić do domu

2 min. czytania
10.11.2010 13:03
Sąd Rejonowy w Lublinie po kilku miesiącach procesu postanowił dać rodzinie szansę. 11-letni Sebastian z Bystrzycy wraca do domu. W lutym został zabrany do domu dziecka, bo jego rodzice nie radzili sobie z codziennością.

- Sąd miał do podjęcia bardzo trudną decyzję - mówiła uzasadniając orzeczenie sędzia Kinga Gryglewska. Podkreśliła jednak, że daje rodzinie szansę. Władza rodzicielska zostaje ograniczona, ale dziecko wraca do domu. Zgodnie z decyzją sądu, w rodzinie raz w miesiącu ma się pojawiać kurator. Będzie sporządzał dla sądu specjalne raporty, m.in. o terapii, w której uczestniczą rodzice nastolatka, a także o jego postępach w nauce. Sędzia podkreśliła, że teraz wszystko w rękach rodziny. - Żeby rodzina podjęła próbę wyjścia na prostą - mówiła.

Od razu jedziemy po Sebastiana

 

- Strasznie się cieszę z tej decyzji. Od razu jedziemy po Sebastiana - mówił Dariusz Kita po wyjściu z sali rozpraw. - Nigdy nie przestałem wierzyć, że moje dziecko wróci do domu. Zrobię wszystko, by było dobrze. Na rozprawie była też mama 11-latka. - Radość jest ogromna. Sebastian wróci, będzie ze mną sprzątał, chodził na zakupy - mówiła.

Sąd wyszedł z założenia, że miejscem dziecka jest dom rodzinny. - I tam, przy pomocy innych osób, powinny pojawić się oczekiwane rezultaty - mówiła sędzia. Chodzi głównie o efekty terapii i leczenie matki Sebastiana. Kobieta ma depresję; w tej chwili regularnie odwiedza lekarza. Nawet sąd zwrócił uwagę, że już widać zmiany w zachowaniu mamy chłopca. - Rozmawiała z sądem, pojawiał się na jej twarzy uśmiech - mówiła Gryglewska. Ale, co podkreśliła sędzia, przed rodziną wielkie wyzwanie. Jeśli mu nie sprosta, w każdym momencie będzie można ponownie ustanowić rodzinę zastępczą.

Prosto ze szkoły do domu dziecka

 

Sebastian w lutym został zabrany prosto ze szkoły do domu dziecka. M.in. dlatego, że w jego rodzinnym domu były bardzo złe warunki mieszkaniowe, panował chłód i nieporządek, nie było ciepłej wody ani łazienki. Matka borykała się z depresją, a ojciec chłopca był w szpitalu po amputacji nogi. Ostatecznie Sebastian, decyzją sądu, z domu dziecka przeniósł się do babci, która została ustanowiona tymczasowo rodziną zastępczą (wcześniej rodzina utrzymywała tylko sporadyczne kontakty). I u babci mieszkał do dziś.

Dzięki słuchaczom TOK FM i internautom z portalu gazeta.pl rodzinie Sebastiana udało się pomóc. Na specjalnie utworzone konto wpłynęły pieniądze. Dom, przy dużym wsparciu proboszcza, został wyremontowany: pojawiła się woda i łazienka, sa kaloryfery i nowy dach. 11-latek w końcu ma swój pokój.