Zabił syna, żonę i teściową. Jest akt oskarżenia
Zbigniew J. w listopadzie 2009 roku sam wezwał policję i straż pożarną. Twierdził, że w domu doszło do tragicznego w skutkach pożaru, w którym zginęli jego najbliżsi. Policjanci nabrali jednak podejrzeń.
Ostatecznie ustalono, że przyczyną zgonu gimnazjalisty, jego mamy i babci był nie pożar, ale inne obrażenia. - Przyczyną zgonu były obrażenia czaszkowo-mózgowe powstałe w wyniku zadania ciosów narzędziem tępo-krawędzistym - mówi prokurator Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Co mogło pchnąć zabójcę do tak straszliwej zbrodni? - Wydaje się, że motywem działania sprawcy były jego nieporozumienia z żoną - dodaje Syk-Jankowska. Zabójca nigdy nie przyznał się do winy. Akt oskarżenia opiera się głównie na opiniach biegłych. - Prokuratura wywołała szereg opinii kryminalistycznych, w tym osmologicznych, daktyloskopijne, z zakresu pożarnictwa - mówi rzeczniczka prokuratury. Dodaje, że dokonano też analizy połączeń telefonicznych między oskarżonym a ofiarami.
- Wnioski wypływające z tych opinii oraz całość zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego pozwalają na przyjęcie stwierdzenia, że Zbigniew J. dopuścił się trzech zabójstw - podsumowuje Syk-Jankowska.