Przywrócił Juszczyszyna do pracy, teraz ma postępowanie dyscyplinarne. "To jakiś totalny absurd"
Był 20 grudnia 2021 r. Prezesowi Sądu Rejonowego w Olsztynie Maciejowi Nawackiemu właśnie skończyła się kadencja. To prezes, który - wbrew zarządzeniu sądu w Bydgoszczy w sprawie sędziego Pawła Juszczyszyna - miesiącami nie dopuszczał go do orzekania. Gdy Nawackiego już na stanowisku nie było, jego dotychczasowy zastępca sędzia Krzysztof Krygielski wydał zarządzenie o przywróceniu Juszczyszyna do pracy.
- Nie miałem żadnych wątpliwości. Wykonywałem postanowienie o udzieleniu zabezpieczenia przez sąd w Bydgoszczy, które było natychmiast wykonalne. I tutaj nie ma o czym dyskutować. Sąd udziela zabezpieczenia w sytuacji, gdy jest spór między stronami. Na czas trwania takiego procesu - nie przesądzając, która ze stron ma rację - udziela zabezpieczenia. W tym przypadku w zabezpieczeniu była decyzja, że sędzia Juszczyszyn ma wrócić do pracy - mówi dziś Krygielski, sędzia z prawie 20-letnim stażem orzeczniczym.
Paweł Juszczyszyn został jednak przywrócony zaledwie na kilka godzin. Wszystko dlatego, że minister sprawiedliwości błyskawicznie powołał Macieja Nawackiego na kolejną kadencję jako prezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie. Nawacki wrócił i natychmiast zmienił zarządzenie swojego zastępcy. Juszczyszyn znów nie mógł orzekać.
Dziś to sędzia Krzysztof Krygielski ma postępowanie dyscyplinarne. Niedawno dostał na piśmie zarzuty sformułowane przez jednego z rzeczników dyscyplinarnych Przemysława Radzika. Są związane właśnie z decyzją z 2021 roku.
- Pan Radzik zarzucił mi m.in. popełnienie przestępstw z art. 231 paragraf 1 Kodeksu karnego. Chodzi o rzekome przekroczenie uprawnień. W opinii pana rzecznika popełniłem przestępstwo jako sędzia, jako wiceprezes sądu i jako prawnik - mówi Krygielski.
"Tym razem trafiło na mnie"
W rozmowie z nami sędzia zaznacza, że obecnie postępowania dyscyplinarne przeciwko sędziom są niemal na porządku dziennym. - Jesteśmy przygotowani na to, że jakieś kroki wobec nas mogą być podjęte, nawet za wykonywanie orzeczeń czy wykonanie czynności, które nie spodobają się rządzącym. Jak dostałem to pismo od rzecznika, pomyślałem, że tym razem trafiło na mnie. Ale jak zapoznałem się z zarzutami, to pomyślałem, że to jakiś totalny absurd - komentuje nasz rozmówca.
- W mojej ocenie, to po stronie pana Radzika jest przekroczenie uprawnień. Nie może być tak, że oskarżyciel stawia zarzuty czy to sędziemu, czy zwykłemu Kowalskiemu, nie mając absolutnie żadnych dowodów, że takie przestępstwo zostało popełnione. Dla mnie to jakaś alternatywna rzeczywistość - dodaje.
Przyznaje też, że liczył się z tym, iż za swoją decyzję mogą go spotkać konsekwencje. - Zdawałem sobie sprawę, że coś tam się toczyło, bo ministerstwo sprawdzało, czy moje zarządzenie w sprawie sędziego Juszczyszyna było wydane jeszcze przed tym, kiedy przyszedł faks z powołaniem na prezesa pana Nawackiego. Próbowano znaleźć jakiegoś haka na mnie, że może ja już wiedziałem, że jest nowy prezes, a mimo to wkroczyłem bezprawnie w jego kompetencje. To się nie udało, bo gdy wydawałem zarządzenie, prezesa jeszcze nie było - wspomina Krygielski.
Sędzia przekonuje, że sytuacja z postępowaniem dyscyplinarnym pokazała mu, że nikt w zawodzie nie może czuć się bezpiecznie. - Powiedzmy, że taki Kowalski skomentuje coś na Facebooku albo powie coś sąsiadowi, co mu się nie spodoba, i wkracza aparat państwowy, i zaczyna działać bardzo represyjnie. Zbliżamy się nie do państw unijnych, tylko wschodnich, w kierunku Rosji, gdzie tylko władza ma monopol na wiedzę, na finanse, na jedyne słuszne rozumienie przepisów. I to władza decyduje, co jest dobre, a co złe, niezależnie od tego, jak to obiektywnie można ocenić - tłumaczy Krygielski.
Apel sędziów w obronie kolegi
Sędzia podkreśla, że razem ze swoim pełnomocnikiem zamierza złożyć w prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez rzecznika dyscyplinarnego Przemysława Radzika. Tymczasem sędziowie z sądów w Olsztynie przygotowali oświadczenie w obronie swojego kolegi. Zbierają pod nim podpisy.
"Oświadczamy, że w pełni popieraliśmy i nadal popieramy podjętą w dniu 20.12.2021 r. przez sędziego Krzysztofa Krygielskiego, pełniącego wówczas obowiązki wiceprezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie, decyzję o dopuszczeniu do orzekania sędziego Pawła Juszczyszyna" - piszą sędziowie.
"Dopuszczając do orzekania sędziego Pawła Juszczyszyna, (…) sędzia Krzysztof Krygielski działał na podstawie i w granicach obowiązujących przepisów prawa" - podkreślają prawnicy. Dodają też, że przedstawienie sędziemu zarzutów "jest pozbawione jakichkolwiek podstaw i samo w sobie stanowi przejaw rażącego naruszenia prawa".
- W mojej ocenie Przemysław Radzik przekracza swoje uprawnienia. Zarzuty są całkowicie bezprawne. Nie można sędziego i wiceprezesa sądu karać za to, że wykonuje wykonalne, prawomocne orzeczenia sądu. Każdy sędzia przyrzeka, że będzie stał na straży prawa. Sędzia Krzysztof Krygielski, dopuszczając mnie do czynności orzeczniczych, wykonał swój sędziowski obowiązek stania na straży prawa i wykonywania orzeczeń sądu - mówi w TOK FM sędzia Paweł Juszczyszyn.