Dwulatka postrzelona z broni myśliwskiej w stopę. Polski Związek Łowiecki zabrał głos
W niedzielę dwuletnia dziewczynka z okolic Pasymia (woj. warmińsko-mazurskie) została postrzelona w stopę z broni myśliwskiej. Prokuratura w Szczytnie ma wyjaśnić okoliczności, w jakich doszło do zdarzenia, a głos w sprawie zabrał Polski Związek Łowiecki.
- Broń należała do dziadka dziecka, który posiadał ją legalnie;
- Dziewczynka przeszła pilną, półtoragodzinną operację rekonstrukcji tkanek stopy w szpitalu w Olsztynie;
- Polski Związek Łowiecki zapowiedział współpracę z organami ścigania oraz wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec myśliwego.
Jak podawała policja, w niedzielę w jednym z mieszkań w gminie Pasym doszło prawdopodobnie do niekontrolowanego wystrzału z broni myśliwskiej, wskutek czego dwuletnia dziewczynka została zraniona w stopę.
Informacje o postrzeleniu dziecka potwierdził PAP w poniedziałek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Daniel Brodowski. Przekazał on, że właścicielem broni był dziadek dziecka, posiadający wszelkie pozwolenia na broń palną tego typu. Mężczyzna i inni domownicy byli trzeźwi. Dziecko trafiło do szpitala w Olsztynie.
Brodowski poinformował, że pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Szczytnie zostały przeprowadzone oględziny miejsca zdarzenia i zabezpieczono broń do wykonania badań przez biegłych, którzy ocenią, czy była sprawna technicznie.
- Postępowanie będzie wszczęte w kierunku potencjalnego narażenia osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Nie jest jeszcze przesądzone czy będzie to śledztwo czy dochodzenie - wskazał prokurator.
Postrzelona w stopę dwulatka jest w szpitalu. Przeszła operację
Rzecznik Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie Grzegorz Adamowicz poinformował PAP, że życiu dziecka nie zagraża niebezpieczeństwo. Jak mówił, dziewczynka trafiła w niedzielę na oddział chirurgii z poważną raną stopy, konieczna była natychmiastowa operacja. Zabieg trwał półtorej godziny i polegał na rekonstrukcji uszkodzonych tkanek stopy.
Jak wyjaśnił chirurg dziecięcy dr n. med. Michał Szostawicki, w przypadku ran postrzałowych proces leczenia jest dość złożony i może wymagać wieloetapowego leczenia. - Na razie jesteśmy na wstępnym etapie. Sytuacja jest opanowana, wszystko wygląda w porządku, potrzebny jest czas na wygojenie się tkanek - zaznaczył.
Polski Związek Łowiecki wydał komunikat
W poniedziałek komunikat w sprawie postrzelenia dziecka w gminie Pasym opublikował Polski Związek Łowiecki. Wynika z niego, że zgodnie ze wstępnymi ustaleniami służb doszło do niekontrolowanego wystrzału z broni należącej do dziadka dziecka, będącego myśliwym z wieloletnim stażem. Do zdarzenia doszło w domu, po zakończeniu polowania.
PZŁ wyraził ubolewanie "z powodu tego dramatycznego zdarzenia” i podkreślił pełną gotowość do współpracy z organami ścigania w celu wyjaśnienia jego okoliczności oraz przyczyn. "Jako organizacja zrzeszająca osoby wykonujące legalne polowania i uprawnione do posiadania broni, podkreślamy, że bezpieczeństwo, odpowiedzialność i przestrzeganie przepisów są dla nas zasadami nadrzędnymi" - zadeklarowali myśliwi.
Jak dodali, PZŁ "złoży zawiadomienie do właściwego okręgowego rzecznika dyscyplinarnego w celu wyjaśnienia tego nieszczęśliwego zdarzenia". "Następnie rzecznik po dokonaniu ustaleń podejmie stosowne działania dyscyplinarne" - podał Związek.
Posłuchaj:
Źródło: PAP