,
Obserwuj
Warmińsko-mazurskie

Zamieszanie w olsztyńskim sądzie. Nawet z rozwodami mają problem

3 min. czytania
21.02.2024 07:28
- Coraz więcej sędziów - w tym ja - podważa wyroki wydane przez neosędziów. Nie chodzi nawet o apelacje, ale też o prawomocne wyroki z pierwszej instancji, na przykład w sprawach o rozwód - mówi olsztyński sędzia Paweł Juszczyszyn. Podkreśla, że bez ważnego wyroku rozwodowego nie da się np. podzielić majątku.
|
|
fot. Jacek Babiel / Agencja Wyborcza.pl

O sytuacji w olsztyńskim sądzie rozmawiamy z Pawłem Juszczyszynem, sędzią Sądu Rejonowego w Olsztynie. Juszczyszyn mówi, że coraz więcej sędziów - w tym on - podważa wyroki wydane przez sędziów, którzy przeszli procedurę awansową przed upolitycznioną Krajową Radą Sądownictwa. Nie chodzi nawet o apelacje, ale też o prawomocne wyroki z pierwszej instancji, na przykład w sprawach o rozwód czy podział majątków. - Wielu sędziów dochodzi do wniosku, że takich aktów, które udają orzeczenia sądów, nie możemy akceptować - mówi.

- Żeby podzielić majątek byłych małżonków, musi ustać wspólność majątkowa małżeńska. A jednym ze zdarzeń, które to powoduje, jest prawomocny wyrok rozwodowy. Jeśli taki wyrok wydała osoba nieuprawniona do orzekania, powołana na stanowisko sędziego nieskutecznie, bo na wniosek neo-KRS, to sąd może uznać takie rozstrzygnięcie za nieistniejące w znaczeniu procesowym i nie można wtedy dokonać podziału majątku wspólnego - wyjaśnia Juszczyszyn.

I dodaje, że w takich sprawach sędziowie starają się zawieszać postępowania. Liczą, że nowa władza szybko zajmie się statusem sędziów w Polsce. Czekają również na rozstrzygnięcie jednej ze spraw przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka - chodzi o sprawę Brodowiak i Dżus przeciwko Polsce, dotyczącą statusu sędziów sądów powszechnych.

11-letni Olek zmarł, rodzice winią lekarzy. 'Krzyczał: mamusieńko, pomóż'

Chaos w sądzie. Ujawniony wpis

Na jednej z prywatnych grup na komunikatorze WhatsApp Juszczyszyn kilka dni temu zamieścił wpis dotyczący planów sędziów z Olsztyna. Pisał m.in. o tym, że szykują apel do tzw. neosędziów, by zrezygnowali ze swoich wadliwych awansów przed neo-KRS i wrócili na poprzednie stanowiska, do sądów niższych instancji. Przywołał przykład Anny Kalbarczyk z sądu Warszawie, która wystąpiła o to do ministra sprawiedliwości i za jego zgodą została cofnięta z apelacji do okręgu.

Wpis sędziego wypłynął z prywatnej grupy, został odczytany publicznie przez Dagmarę Pawełczyk-Woicką na ostatnim posiedzeniu neoKRS. - Oczywiście, potwierdzam, że to napisałem i że szykujemy jako sędziowie z Olsztyna takie otwarte wezwanie do neosędziów, żeby wrócili na poprzednie stanowiska i nie krzywdzili ludzi swoimi

orzeczeniami

.

Jego stanowisko jest jasne: neosędziowie są wadliwie powołani, a ich wyroki należy uznawać za nieistniejące. - Niektórych konsekwencji decyzji wydanych przez tzw. neosędziów nie da się już odwrócić, choćby w sprawach rozwodowych czy nabycia nieruchomości - twierdzi.

Chaos w sądzie. Chcą odwołania prezesów

Poza chaosem w codziennych sprawach jest jeszcze kwestia prezesów. Juszczyszyn informuje, że już kilka tygodni temu wysłano apel do ministra Adama Bodnara o odwołanie prezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie Macieja Nawackiego i prezesa Sądu Okręgowego Michała Lasoty (jednego z rzeczników dyscyplinarnych dla sędziów). Pod listem podpisało się kilkadziesiąt osób. - Oczekujemy tej zmiany. Dalsze zajmowanie przez nich stanowisk prezesów sądów w Olsztynie oceniamy, oględnie mówiąc, jako niezgodne z dobrem wymiaru sprawiedliwości. Ale można byłoby wskazać też o wiele poważniejsze powody do ich odwołania - mówi.

Dodaje jednak, że sędziowie czekają cierpliwie na ruch ze strony ministra. - Ale ciężko jest pracować, wykonywać swoją służbę, wiedząc, że sądami zarządzają osoby, które - powiem to wprost - przez ostatnie lata w sposób oczywisty i rażący łamały prawo. Myślę, że to też dla obywateli, choćby symbolicznie, też jest trudne do zaakceptowania - wskazuje nasz rozmówca.

Znów awantura w KRS. Poszło o ustawę Bodnara. 'Brak szacunku'

Przypomnijmy, Paweł Juszczyszyn przez ostatnie lata był jedną z twarzy walki o praworządność w Polsce. Od 2020 do wiosny 2022 roku był zawieszony, nie orzekał. Gdy wrócił do sądu, prezes Maciej Nawacki przeniósł go z Wydziału Cywilnego, w którym pracował od wielu lat, do Wydziału Rodzinnego. Stało się to wbrew woli Juszczyszyna. Sędzia poszedł jednak do sądu i wygrał. Od grudnia 2023 roku znów orzeka w Wydziale Cywilnym. - Mam już sporo spraw, orzekam, piszę uzasadnienia. Można powiedzieć, że znów jestem w swoim żywiole - przyznaje w rozmowie z TOK FM.