,
Obserwuj
Wielkopolskie

Poznań idzie na wojnę z reklamami. Teraz sprawdzają, za rok nałożą już kary

Maciej Szefer
3 min. czytania
08.08.2023 10:29
Przedsiębiorcy z Poznania mają 12 miesięcy, aby przystosować swoje szyldy do nowych przepisów. Na mocy podjętej niedawno przez radnych uchwały - z miejskiej przestrzeni mają zniknąć duże, szpecące krajobraz nośniki. Po ulicach miasta zacznie jeździć nawet specjalny samochód, którego zadaniem będzie inwentaryzacja istniejących reklam.
|
|
fot. LUKASZ CYNALEWSKI

- Bardzo byśmy nie chcieli, żeby to był okres abolicji, w której wszyscy wiedzą, że niewiele się może zdarzyć, bo potem - tuż przed wejściem uchwały w życie - będzie duże zamieszanie. Mamy nadzieję, że ten rok to będzie czas na dialogi i współpracę z przedsiębiorcami oraz mieszkańcami. Trzeba w końcu dopasować te nośniki do wymogów uchwały - mówi TOK FM Tobiasz Wichnowski, zastępca architekta miasta Poznania.

Na ulice wyjedzie lada moment samochód z kamerami, który pomoże sprawdzić, ile reklam jest przy głównych arteriach miasta. Auto posiada system mapowania z kamerą sferyczną oraz układ geopozycjonowania. W efekcie powstanie chmura punktów 3D, umożliwiająca precyzyjne odwzorowanie pasa drogowego i ulicy, w tym dokładnej lokalizacji nośników reklam.

Co ważne - miasto chce zmienić też wygląd przestrzeni w sąsiedztwie dróg, nawet jeśli dany teren należy do kogoś innego. Dobrym przykładem jest tu "szyldoza" wzdłuż ulicy Obornickiej.

- Nawet jeśli droga nie należy do miasta, to przestrzeń jest miejska, a to, kto nią administruje, to w tej sytuacji już sprawa wtórna - uważa Wichnowski. W kontekście Obornickiej dodaje: 'To będzie jedna z tych ulic, która na pewno zostanie precyzyjnie zewidencjonowana i nie ukrywam, że to będzie dla nas najprostsza sprawa. Tam po prostu można wejść i zacząć pracę'.

Nowe przepisy - wysokie kary

W Wydziale Urbanistyki i Architektury poznańskiego ratusza powołano zespół, który bada zgodność reklam z nowym prawem. Z dniem wejścia w życie uchwały urzędnicy będą mogli również nakładać dotkliwe kary finansowe na podmioty instalujące nośniki sprzeczne z przepisami.

Nie oddasz tam, gdzie trzeba, będziesz płacić. Poznań ma pomysł na porzucone hulajnogi

Są to tzw. kary biegnące, czyli wymierzane za każdy dzień, w którym reklamy umieszczone są niezgodnie z zapisami uchwały. Według ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym wynoszą one 40-krotność opłaty reklamowej, która jest liczona za każdy metr kwadratowy reklamy, za każdy dzień. Przykładowo dla nośnika o powierzchni 18 metrów kwadratowych 30-dniowa kara wyniesie 9 816 zł.

Miasto poprosiło także poznaniaków o wsparcie w zbieraniu informacji na temat lokalizacji reklam. Poprzez aplikację Smart City mogą oni zgłaszać nośniki, które - ich zdaniem - budzą kontrowersje.

Uchwała krajobrazowa dzieli Poznań na cztery obszary. Dla każdego z tych obszarów wyznaczono różne zasady sytuowania reklam, małej architektury i ogrodzeń. Jednakowy za to jest okres dostosowania nośników i innych elementów do zapisów uchwały - wynosi on 12 miesięcy od dnia wejścia w życie dokumentu.

Kampania wyborcza: tanio nie będzie. 'Robienie tego, o czym tu mówimy, może być karalne'

Radny Łukasz Mikuła wskazuje, że ten rok należy wykorzystać na rozmowy i działania, aby już zacząć oczyszczać tereny z nielegalnych lub niewłaściwych reklam i zastępować je nośnikami zgodnymi z nowymi regulacjami. - Zakładam, że do tej drugiej wersji uchwały, która zawiera już poprawki wojewody, nie będzie żadnych uwag i bez problemów zostanie ona wprowadzona. Jej wyraźny skutek odczujemy dopiero po upływie okresu przejściowego - mówi Mikuła.

Spór o uchwałę

Pierwotna wersja poznańskiej uchwały krajobrazowej weszła w życie 21 lutego. Dokument, który miał ułatwić walkę z nielegalnymi reklamami, został jednak kilka dni później unieważniony przez wojewodę wielkopolskiego. Miasto nie zgadzało się z tą decyzją, jednak jej zaskarżenie do sądu administracyjnego przedłużyłoby tylko okres chaosu reklamowego. Dlatego zdecydowano o wprowadzeniu zmian w tekście - wynikających z rozstrzygnięcia nadzorczego wojewody.

Sprawę komentował w lipcu w rozmowie z TOK FM prezydent Poznania. - Jestem pragmatykiem, dlatego zdecydowaliśmy się na taki ruch. Jeżeli mam walczyć w sądzie i wykazać wojewodzie za sześć lat, że ja miałem rację, to uważam, że służyłoby to głównie tym, którzy mają te nielegalne reklamy - mówił Jacek Jaśkowiak.

Dokument wszedł w życie 5 sierpnia. Z kolei 17 sierpnia upływa termin na ewentualne rozstrzygnięcie nadzorcze wojewody wielkopolskiego dotyczące poznańskiej uchwały krajobrazowej.