,
Obserwuj
Wielkopolskie

Chuligański atak na niedowidzącą Maję. Jest prawomocny wyrok sądu

2 min. czytania
18.08.2023 16:27
Sąd Okręgowy w Poznaniu wydał wyrok w sprawie potrącenia i pobicia przez rowerzystkę niedowidzącej Mai. 45-letnia Anna D. będzie musiała zapłacić cztery tysiące złotych i odbyć prace społeczne.
|
|
fot. Piotr Skórnicki / Agencja Wyborcza.pl

Chodzi o wydarzenia z 12 maja ubiegłego roku. Maja, niedowidząca i niedosłysząca licealistka, szła z koleżanką do szkoły - chodnikiem. Z relacji dziewczyn wynikało, że na skrzyżowaniu ulic św. Jerzego i Wierzbięcice 45-letnia Anna D. - która jechała rowerem po tym chodniku - potrąciła nastolatkę, po czym podbiegła do niej, szarpnęła ją za włosy, przewróciła na ziemię i odjechała.

W marcu sąd pierwszej instancji skazał kobietę na rok ograniczenia wolności w postaci wykonywania prac społecznych w wymiarze 30 godzin miesięcznie. Nakazał także zapłatę dwóch tys. złotych nawiązki dla poszkodowanej Mai. Orzeczono także wobec niej zakaz zbliżania się do 16-latki i kontaktowania się z nią.

Wyrok nie był prawomocny, Anna D. odwołała się. Przed sądem próbowała udowodnić, że to ona została zaatakowana przez nastolatkę. - Sędzia Dorota Maciejewska-Papież nie dała wiary tej wersji i powołała się na zeznania świadków - relacjonował poznański reporter TOK FM Maciej Szefer, który był w piątek w sądzie.

- Te wszystkie dowody, które prawidłowo zostały uznane przez sąd pierwszej instancji jako wiarygodne, przełożyły się na trafne ustalenia faktyczne - powiedziała już sama sędzia.

Finalnie - prawomocnym już wyrokiem sądu - Anna D. została skazana na rok prac społecznych i musi zapłacić cztery tysiące złotych nawiązki. - Na ogłoszeniu wyroku nie pojawiła się ani oskarżona, ani poszkodowana Maja - podał Szefer.

'Podbiegła do mnie i chwyciła za włosy'. Niedowidząca Maja zeznaje przed sądem

Proces w sprawie potrącenia Mai ruszył na początku listopada ubiegłego roku. Anna D. nie przyznawała się do zarzucanych jej czynów. Przekonywała, że to ona jest ofiarą tej sytuacji. Twierdziła, że to niedowidząca nastolatka zmieniła nagle tor poruszania się i lewą ręką odepchnęła oskarżoną, przez co ta straciła równowagę i upadła na płot okalający jedną z kamienic. Potem - jak mówiła - straciła przytomność. Wersja kobiety nie została jednak potwierdzona przez świadków, którzy zeznawali w trakcie procesu.

Pełnomocnik nastolatki wnosił z kolei o wyższą nawiązkę - 10 tys. złotych. - Jeśli człowiek nie ma pokory, to powinien się jej nauczyć. Prace społeczne to będzie dobra lekcja - mówił mec. Mariusz Paplaczyk w marcu po ogłoszeniu wyroku przez sąd pierwszej instancji.