,
Obserwuj
Wielkopolskie

Zarzut dla 71-latka za zabójstwo Maurycego. "Udało się ustalić sekwencję zdarzeń"

oprac. Karolina Wiśniewska
3 min. czytania
19.10.2023 14:20
- Zakończyła się sekcja zwłok 5-letniego chłopca - powiedział w czwartek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prok. Łukasz Wawrzyniak. Poinformował również, że śledczy wydali postanowienie o przedstawieniu zarzutu zabójstwa Zbysławowi C. Wiadomo, że mężczyzna leczył się neurologicznie. Chwilę przed zdarzeniem krzyczał na ulicy, że "wszystkich zabije".
|
|
fot. Lukasz Cynalewski /Agencja Wyborcza.pl

Tragiczne zdarzenie miało miejsce w środę około godziny 10, na ul. Karwowskiego na poznańskim Łazarzu. 71-letni Zbysław C. z nieznanych przyczyn zaatakował nożem 5-letniego Maurycego, który z przedszkolną grupą szedł na wycieczkę na pocztę. Chłopiec zmarł. Mężczyzna został ujęty, znajduje się pod dozorem w szpitalu.

Będzie wniosek o areszt

- Zakończyła się sekcja zwłok 5-letniego chłopca. Wynika z niej, że przyczyną zgonu była rana kłuta klatki piersiowej - powiedział w czwartek dziennikarzom rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prok. Łukasz Wawrzyniak. Dopytywany doprecyzował, że wyniki wskazują 'na jedną, śmiertelną ranę kłutą' (wcześniej pojawiała się informacja o dwóch ranach).

71-letni Zbysław C. przebywa w szpitalu. Rzecznik prokuratury podał, że zgodnie z obowiązującymi przepisami można wydać postanowienie o przedstawieniu zarzutów bez konieczności przesłuchania podejrzanego. W przypadku skierowania do sądu wniosku o tymczasowy areszt, sąd nie musi przesłuchiwać podejrzanego.

Poinformował też, że w piątek do sądu skierowany zostanie wniosek o tymczasowy areszt dla mężczyzny.

Zabójstwo 5-latka w Poznaniu. Pan Grzegorz obezwładnił nożownika. 'Od tyłu go zaszedłem'

Wcześniej Wawrzyniak - na konferencji - informował, że prokuratura "nie może wykonać czynności z udziałem zatrzymanego w tej sprawie mężczyzny". - Czekamy na oświadczenie szpitala, że z 71-latkiem można wykonać czynności procesowe. Wiemy, że pan się leczył neurologicznie. Cierpi na schorzenia neurologiczne, które spowodowały jakieś zmiany organiczne w mózgu - powiedział rzecznik prokuratury. Dodał, że "chodzi tutaj o jakieś zaburzenia somatyczno-psychiczne".

Rzecznik zapewnił, że 71-latek jest pod kontrolą policji. Na razie jest zatrzymany na 48 godzin. Co jeśli do tego czasu szpital nie poda informacji o możliwości przeprowadzenia czynności? - Rozważamy różne warianty - podał krótko Wawrzyniak.

"Stwierdził, że wszystkich zabije"

Z relacji świadków - mieszkańców Karwowskiego - wynikało, że już przed tragicznym zdarzeniem 71-latek zachowywał się dziwnie. Miał krążyć po okolicy, mówić sam do siebie, obserwować otoczenie. Relacjonowano, że wszedł do jednego ze sklepów, gdzie domagał się alkoholu. Miał grozić nożem ekspedientce.

- Udało nam się ustalić sekwencję zdarzeń. Wynika z niej, że mężczyzna faktycznie zaczepiał sklepową w jednym ze sklepów. Pani nie obawiała się jego zachowania. Potem zaczepiał również innego mężczyznę w okolicy miejsca zdarzenia i ten pan też to zignorował. Potem przyszedł do grupki dzieci. Stwierdził, że wszystkich zabije. Podszedł, zadał cios - relacjonował rzecznik prokuratury.

Wawrzyniak - dopytywany - przyznał, że wszystko wskazuje na to, iż 5-letni Maurycy był przypadkową ofiarą. Zaznaczył, że całe zdarzenie było bardzo dynamiczne. 

Rzecznik zaznaczył też, że w trakcie przeszukania mężczyzny znaleziono przy nim też inny nóż.

Mały Tomek skatowany na śmierć. Jest wyrok sądu w głośnej sprawie

Jak pisaliśmy już wcześniej, Zbysław C. był mieszkańcem okolicy Karwowskiego. Został zatrzymany niemal przy drzwiach swojej kamienicy. Zatrzymania dokonała policjantka. Pomógł w tym jeden z pracowników firmy Remondis odbierającej śmieci w tym rejonie.

- Wjeżdżając w ulicę Łukasiewicza, słyszeliśmy, jak panie przedszkolanki krzyczały. Miałem otwarte okno. Zapytałem, co się stało. Odpowiedziano mi, że ktoś dźgnął dziecko nożem - relacjonował dziennikarzom pan Grzegorz. Jak mówił - kiedy wskazano mu uciekającego napastnika, pobiegł w jego stronę.

Miasto Poznań zapewniło pomoc psychologiczną zarówno dla dzieci (podopiecznych przedszkola, do którego chodził Maurycy), nauczycielek, a także rodziny zmarłego Maurycego. - Jesteśmy wstrząśnięci tym potwornym zdarzeniem, zdruzgotani wręcz. Łączymy się w bólu z rodziną tego chłopca. Jest to niewyobrażalna tragedia dla tych ludzi, ale też dla dzieci, które były świadkami tego zdarzenia - powiedziała w środę Joanna Żabierek, rzeczniczka urzędu miasta Poznania.

Mieszkańcy są wstrząśnięci tragedią. W czwartek kierowcy ciągłym trąbieniem oddali cześć pamięci pięcioletniego Maurycego.