"Straszny dwór" PKP i... za dużo szkół? Tu nowa władza nie będzie miała łatwo
Słupca to gmina w województwie wielkopolskim, między Koninem a Poznaniem. Jednym z głównych wyzwań, przed jakimi staną nowe jej władze, jest uporządkowanie kwestii oświaty. Przynajmniej od dwóch kadencji lokalni włodarze nie zdołali przeprowadzić wewnętrznej reformy, a ta jest potrzebna. Edukacja pochłania ponad połowę budżetu gminy. Szkoły są za duże, a uczniów nie przybywa.
Na terenie gminy działa siedem szkół i sześć przedszkoli. Problemem jest niż demograficzny i zmniejszająca się z roku na rok liczba dzieci przychodzących do gminnych placówek. Niektóre z klas w ostatnich latach liczyły raptem po kilkoro uczniów. Nic nie wskazuje na to, by było lepiej. Prognozy Głównego Urzędu Statystycznego mówią, że liczba mieszkańców naszego kraju do 2060 roku może zmniejszyć się z 37 mln do 26,7 mln osób. Gmina Słupca nie będzie tu wyjątkiem.
"Między młotem a kowadłem"
Urzędnicy szukają pomysłów na rozwiązanie problemu. Jednym z nich było pozostawienie wszystkich szkół i ich podział - w ten sposób, by w części placówek uczyły się dzieci młodsze, a w części (w tych większych, z salami gimnastycznymi) dzieci starsze. Na to nie zgodzili się jednak gminni radni. Entuzjazmu nie wykazywali też sami mieszkańcy, którzy przekonywali, że z czasem urzędnicy i tak będą dążyć do zamknięcia części szkół. Wskazywali również, że gmina potrzebuje innych inwestycji, chociażby drogowych.
- Ludzie przychodzą do mnie i mówią: "Ja nie mam dzieci w szkole. Co mnie to interesuje? Ja chcę mieć zrobioną drogę" - mówiła jeszcze niedawno dotychczasowa wójt gminy Słupca Grażyna Kazuś, dodając, że czuje się, jakby była między przysłowiowym młotem a kowadłem.
Reforma oświaty nie będzie już problemem ustępującej wójt (bo nie startuje w wyborach). Kandydaci, którzy walczą o ten fotel (jest ich pięcioro) jednogłośnie mówią o potrzebie zmian w gminnej oświacie. Żaden jednak nie mówi otwarcie o zamykaniu szkół, a o dokładnej analizie sytuacji finansowej budżetu gminy i gminnej oświaty, a także o dialogu, do którego chcą zaprosić mieszkańców, w tym rodziców, nauczycieli i kuratora oświaty. Myślą też o restrukturyzacji oświaty po to, by mogła stać się konkurencyjna z sąsiednimi miejskimi szkołami.
Mniej mam, ale wszystkim dam. Ostróda w gorączce obietnic wyborczych
To nie dworzec, to "straszny dwór"
W mieście Słupca dużym wyzwaniem dla nowych władz będzie zrujnowany budynek dworca kolejowego. Niegdyś znajdowała się tam restauracja. Podróżni mogli napić się kawy, zjeść ciepły posiłek i odpocząć przed dalszą podróżą. Dziś dworzec PKP w Słupcy pełni swoją podstawową funkcję. Znajdują się tam kasy, gdzie można kupić bilet. I to tyle. Na piętrze mieszczą się mieszkania komunalne. Obok wybudowana została toaleta dla podróżnych. Aby z niej skorzystać, trzeba wcześniej poprosić w kasie o kluczyk. Jeśli kasa jest zamknięta, podróżny z toalety nie skorzysta.
- Odrapany, zniszczony i zapadający się budynek. Powinno być to miejsce reprezentatywne, a nie jest - mówi mi napotkana na peronie mieszkanka Słupcy. Ktoś inny dodaje, że "jest mu wstyd", gdy patrzy na to miejsce. - Przejeżdżając przez Słupcę na trasie Warszawa-Poznań, ludzie napotykają na koszmarny wizerunek, ruiny - mówi podróżny.
Otoczenie dworca w ostatnim czasie się i tak zmieniło. Perony zostały wydłużone. Pojawiły się też nowe spoczniki i wiaty przystankowe. Przebudowano także przejście podziemne po to, by osoby z niepełnosprawnościami mogły bezproblemowo i bardziej komfortowo poruszać się między peronami i budynkiem dworca.
Budynek ten jest własnością jednej ze spółek PKP. Mimo zabiegań włodarzy miasta o remont, przez lata nic się nie wydarzyło. Z czasem spółka zaproponowała Słupcy przejęcie dworca i remont za własne pieniądze. Trwają rozmowy. Pojawiły się również unijne środki, plany i pierwsze projekty nowego budynku i terenu wokół.
Pełniący obowiązki burmistrza Słupcy Jacek Szczap - w obecności włodarzy z Koła i Konina - podpisał umowę o partnerstwie. Umowa ta zapoczątkuje projekt pn. "Niskoemisyjny transport publiczny w subregionie konińskim". W ramach Funduszu Na Rzecz Sprawiedliwej Transformacji zarezerwowano prawie 235 milionów złotych.
W projekcie znalazła się budowa zajezdni i stacji wraz z zakupem autobusów wodorowych przez MZK Konin, rozbudowa systemu informacji pasażerskiej przez PKS Konin oraz szereg inwestycji infrastrukturalnych w Słupcy i Kole, w tym modernizacja dworców PKP oraz budowa parkingów. Słupca na ten cel ma otrzymać 7,5 miliona złotych.
Z serca Słupcy znika kultowa księgarnia
Inne ważne wyzwanie przed nową władzą to zmiany na miejskiej starówce. Niegdyś reprezentatywne miejsce spotkań, spacerów i okolicznościowych wydarzeń, dziś jest rzadko odwiedzane. Sklepowe witryny pustoszeją, a odrapane elewacje zabytkowych kamienic nie zachęcają do tego, by zapuścić się w te okolice.
Impuls do dyskusji o starówce wśród samych mieszkańcom dało niedawno zamknięcie jednej ze znajdujących się tam księgarni. W internecie zawrzało. Zaczęto szukać winnych. Pierwsze oskarżenia padły w kierunku miejskich urzędników: bo nie wspierają, nie dbają, nie tworzą warunków, by słupecka starówka ponownie stała się chętnie odwiedzanym miejscem itd.
Podczas rozmowy z miejskimi urzędnikami usłyszeliśmy, że w przypadku starówki mają "związane ręce". Większość kamienic, które wynajmują tam swoje pomieszczenia na cele usługowe, jest w rękach prywatnych. Urzędnicy przekonują, że nie mają wpływu na wielkość nakładanych czynszów na najemców ani na aspekt wizualny kamienic. W przyszłości być może to się zmieni.
W planach jest bowiem rewitalizacja miejskiej starówki, a także okalających ją ulic, których stan również pozostawia wiele do życzenia. Intensywne prace rozpoczną się w sierpniu tego roku. Wcześniej urzędnicy zapytali mieszkańców o ich oczekiwania względem swojego wymarzonego miejsca do odpoczynku. Z konsultacji społecznych wynikało, że słupczanie chcą więcej zieleni, ławek i letnich ogródków gastronomicznych, a mało betonu.
Pomysłów na zagospodarowanie starówki ubiegający się o urząd burmistrza Słupcy mają wiele. Jedni stawiają na rewitalizację, inni - jak na przykład Mariusz Król - mówią o utworzeniu Rodzinnego Słupeckiego Centrum Kultury i Rekreacji w miejscu, gdzie niegdyś mieściła się kultowa restauracja "Grodzisko". Kandydaci mówią też o finansowych udogodnieniach dla małych i średnich przedsiębiorców, którzy jeszcze do niedawna prowadzili swoje biznesy na rynku, a także o dofinansowaniu dla właścicieli kamienic, aby mogli przeprowadzić niezbędną termomodernizację budynków i odnowić ich elewację.