advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Wielkopolskie

Jak wójt Żelazkowa traktował podwładne. "Jak się nie podoba, w*********ć" [FRAGMENT KSIĄŻKI]

6 min. czytania
11.09.2024 19:16
"Kobiety czują, gdy zagęszcza się wokół nich atmosfera. Odmawiałam, kombinowałam, ale on nie poddawał się i coraz częściej wymyślał rzeczy, żeby zostać ze mną sam na sam" - relacjonowała jedna z rozmówczyń Katarzyny Bednarczykówny, autorki reportażu "Masz się łasić. Mobbing w Polsce".
|
|
fot. Marek Radziszewski

Poniższy fragment pochodzi z reportażu pt. "Masz się łasić. Mobbing w Polsce" autorstwa Katarzyny Bednarczykówny. Książka ukaże się 11 września 2024 roku nakładem Wydawnictwa Czarne.

Sobotni poranek w markecie Dino, w Żelazkowie pod Kaliszem. Kobiety pchają alejkami wózki z jedzeniem i przecierają kafelki mopem, kobiety skanują na kasie i ładują na parkingu ciężkie siaty do aut. Jest 2 kwietnia 2022 roku. Na oko mężczyźni we wsi wyginęli.

Poza jednym.

Mija mnie w drodze pod sklep. Rozchełstana marynarka, zalane spodnie, czerwony szalik z napisem "Polska" i czerwona twarz. Krok niepewny, a spojrzenie rozmyte, na wpół agresywne, na wpół nieobecne. Takie spojrzenie, jakiego należy unikać.

- Pani o tym naszym pisze. - Przygląda mi się jedna z kobiet na parkingu i bardziej stwierdza, niż pyta. - Powiem, że przede wszystkim sprawny marketingowiec. Co dla gminy zrobił, to zrobił.

- A co zrobił?

- Dokładnie nie pamiętam, co ostatnio, ale kiedyś odnowił park i kupił pawia.

- A że ma chorobę alkoholową, to pani nie przeszkadza?

- Ma, co ma. Poza tym człowiek otwarty. Wszystko załatwi.

- Słyszała pani, jak traktuje kobiety?

- To już trzeba z tymi kobietami rozmawiać, ale one nic nie powiedzą. Tutaj ludzie są za nim, bo go wybrali i się go szanuje. Chociaż teraz to już mu postawią zarzuty, nie? Po tym, co wczoraj nawyprawiał.

- A co nawyprawiał?

- Zwyzywał w urzędzie gminy petentów i Ukrainkę. Wszystkim kazał w*********ć. Z policji przyjechali, wyprowadzili go w kajdankach. Już drugi raz w tym tygodniu.

Sylwiusz Jakubowski, wójt gminy Żelazków, jest żywą legendą znaną w całym kraju. TVN, TVP, Polsat, "Gazeta Wyborcza", Radio Zet, RMF24 i lokalne dzienniki od lat relacjonują jego karierę: a to, że chciał łatać dziury w gminnych drogach "rozwałkowanymi Murzynami z Włoch", a to, że udzielał ślubu w stanie nietrzeźwym (2,4 promila); a to pijacka napaść na policjantów w trakcie Marszu Równości w Kaliszu (1,9 promila), a to wyzywanie strażaków od "ch***w i p********w", bo nie chcieli mu naprawić prywatnego ogrodzenia przed domem. Ma nawet prokuratorskie zarzuty za znęcanie się nad rodziną. To nic.

Ciemna strona studiowania. 'Te afery to wierzchołek góry lodowej'

Zgodnie z polskim prawem, skoro mieszkańcy wybrali go na wójta, tylko mieszkańcy mogą go odwołać. A na to się nie zanosi, bo gmina mu wszystko wybacza i jakoś szczególnie się z tym nie kryje. Wójt wygrał wybory w 2014 i 2018 roku. Gdy trafił do aresztu, wstawił się za nim były kaliski biskup Edward Janiak, co doprowadziło do przedterminowego zwolnienia. Obecnie Jakubowski zapowiada plany reelekcji przy okazji kolejnych wyborów w roku 2024.

Z niemal dziesięciu tysięcy mieszkańców gminy tylko trzy osoby widzą w tym problem. Trzy kobiety. Pierwsza, Alicja Łuczak, anglistka i radna (wójt zwrócił się do niej publicznie: "Ty głupia babo, nic nie wiesz, p***o, w********aj"; złożyła doniesienie do prokuratury), druga, Agnieszka Dumańska, była dyrektorka Gminnego Ośrodka Kultury, bezpośrednia podwładna wójta, która oskarżyła go o naruszenie dóbr osobistych, w tym między innymi o szarpanie za sukienkę i liczne propozycje seksualne (wygrała) oraz mobbing (sprawa w toku), trzecia, sołtyska sąsiedniej wsi Jadwiga Urbaniak, do której wójt krzyczał na gminnym zebraniu: "Wy*******aj stąd, ty stara k****o, ja ci nic nie zrobiłem, a ty mnie do sądu podałaś!".

Boże Ciało

Zaczęło się od Agnieszki. W 2006 roku wystartowała w konkursie na dyrektorkę gminnej biblioteki, w której pracowała od kilku lat. Jakubowski oskarżył ją wtedy o zbyt duże ubytki w stanie książek, czyli przywłaszczenie sobie gminnego dobra, i dyscyplinarnie zwolnił. Dumańska pozwała go, a sąd przyznał jej odprawę, zadośćuczynienie i zmianę świadectwa pracy. Nie chciała już wracać do biblioteki i znów pracować z wójtem, doskonale znała jego przeszłość.

Historię Jakubowskiego opowiada się tu jak życiorys gwiazdy rocka.

Za Peerelu pracował w spółdzielni rolniczej w Żelazkowie, był dyspozytorem. Inżynierskie studia skończył na Politechnice Poznańskiej. W 1988 roku partia zaproponowała mu władzę w rodzinnej gminie. Po raz pierwszy został wójtem w wieku dwudziestu ośmiu lat. W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku młody, rzutki Jakubowski jeździł do Warszawy i walczył o pieniądze na drogi, wodociągi, linie telefoniczne, szkoły i sale gimnastyczne. Nie izolował się od mieszkańców, nie zgrywał ważniaka. Drzwi miał szeroko otwarte. Porozmawiał, załatwił pracę, chętnie się z ludźmi poznał, chętnie się z nimi napił. Wygrywał kadencję za kadencją, do 2006 roku.

- Pił, odkąd pamiętam - wspomina Alicja Łuczak. - Ale poza tym dał się poznać jako zdolny, bystry facet z charyzmą, któremu się chce. Jedzie do stolicy bez kompleksów, wydziera kasę dla gminy, niczego się nie boi. Później zaczęliśmy zauważać, że przesadza z alkoholem i brawurą, że jest mobbing w urzędzie. Wtedy to się jeszcze nie nazywało mobbingiem czy molestowaniem. Słyszeliśmy po prostu, że wyrządza świństwa pracownikom. Dlatego w 2006 roku wybory wygrał Andrzej Nowak.

'Masz siń łasić. Mobbing w Polsce' Katarzyna Bednarczykówna
'Masz siń łasić. Mobbing w Polsce' Katarzyna Bednarczykówna
Wydawnictwo Czarne

Po przegranej Jakubowski zniknął z gminnego życia. Jakiś czas później wyjechał do Warszawy i za czasów Hanny Gronkiewicz-Waltz został naczelnikiem wydziału inwestycji w stołecznym ratuszu. Po dwóch latach powrócił do Żelazkowa; powody jego powrotu są owiane tajemnicą. Zastał gminę zarządzaną przez wójta Andrzeja Nowaka, który szybko stracił popularność. Mieszkańcy uważali, że jest małostkowy, że się wywyższa. Poza tym zamyka szkoły - a Jakubowski je otwierał. Lubi zajrzeć do kielicha, wszyscy wiedzą, a wójt Nowak nie lubi. I co z tego? Tak mocno zalazł im za skórę, że przy kolejnych wyborach sami, oddolnie wymyślili Jakubowskiemu hasło wyborcze: "Wolimy pijaka od Andrzeja Nowaka".

- Jeszcze przed wyborami przyjechałam do kościoła na Boże Ciało, bo ja to święto bardzo lubię - mówi Agnieszka - i zobaczyłam Sylwiusza na procesji. Klękał przed kapliczkami, umęczony taki. Pomyślałam: "Człowiek się naprawdę zmienił".

Po wyborach w 2014 roku, będąc pod wrażeniem klękającego wójta, wróciła do samorządowych struktur i wygrała konkurs na dyrektorkę Gminnego Ośrodka Kultury.

Kolacja ze śniadaniem

"Zacznijmy od serca wsi - późnobarokowego dworku wzniesionego przez Kajetana Radolińskiego w połowie XVIII wieku. Posadowiony w centrum przywita was niewielkim gankiem z czterema kolumnami podtrzymującymi ażurową klasycystyczną galerię symetrycznie usytuowaną pomiędzy mansardami. Z balkonu zerkają trzy półokrągłe okna zwieńczone trójkątnym frontem na szczycie". Tak w broszurach reklamowych opisywany jest budynek gminy. W jego wnętrzu, w późnobarokowych korytarzach urzęduje wójt. Agnieszka ma biuro w bocznym skrzydle, pod tym samym dachem.

- Przez pierwsze tygodnie współpracy nie byłam w kręgu zainteresowań Jakubowskiego. Z czasem coraz częściej przychodził do mnie pogadać albo prosił do siebie. Na przykład jego sekretarka dzwoniła do mnie o 15.30, kiedy już nikogo nie było w urzędzie: "Przyjdź do gabinetu za pięć minut". Na takie spotkania brałam zawsze ze sobą Marysię, stażystkę. Kobiety czują, gdy zagęszcza się wokół nich atmosfera. Odmawiałam, kombinowałam, ale on nie poddawał się i coraz częściej wymyślał rzeczy, żeby zostać ze mną sam na sam. Mówił wtedy: "Ale wiesz, moglibyśmy spróbować" lub: "Kolacja ze śniadaniem albo w*********j". A ja byłam już po czterdziestce! Wszystko starałam się obrócić w żart, żeby go nie urazić. Odpowiadałam na przykład: "Panie wójcie, mnie to już mąż chce zostawić, ja się do niczego nie nadaję!".

Raz, gdy byłam zaproszona na gminne spotkanie strażaków, powiedział, że mam po niego przyjechać. Myślę, co tu robić, co tu robić, bo jak powiem, że nie pojadę, to jutro mnie wyrzuci z urzędu. Nieraz powtarzał mi: "Uważaj, bo wylecisz szybciej, niż ci się wydaje!". Dzwonię do męża, a Sylwiuszowi mówię, że mi zabrakło paliwa, ale taryfa jedzie. Później mężowi tłumaczył w samochodzie: - "Ja bym twojej kobity nie tknął, ja szanuję kolegów żony".

W trakcie imprezy strażackiej chodził wokół mnie i powtarzał, że "mój czas się kończy". Po tym wszystkim mąż zrobił mi sprzeczkę w domu, że mam z gminy odejść. Dlaczego ja mam odchodzić? Tam jest moja praca! Nie odeszłam.

'Nieposłuszny profesor' dostał 'gabinet' w piwnicy. Tu mobbing odbywa się 'w białych rękawiczkach'

Czasem wójt żądał ode mnie, żebym kupiła mu alkohol. Odmawiałam, ale jedyny raz, gdy byłam u niego w domu z mężem, wydał mi rozkaz, żeby iść po wódkę. Złamałam się i poszłam. W drzwiach zobaczyła mnie jego żona i pyta, czy mi nie wstyd. Czy ja nie widzę, że jest alkoholikiem. Mówię jej, że wiem, że przepraszam, ale jeśli nie przyniosłabym tej wódki, na drugi dzień w urzędzie tak by mnie zwyzywał, że zapomniałabym swojego nazwiska.

Innym razem mieliśmy spotkanie z okazji Dnia Dziecka. Siedzimy przy stole, wójt, ja i parę innych osób. Do jednej z dziewczyn mówię, że chodzimy do tego samego aquaparku, bo akurat ją rozpoznałam. A wójt: "Ale ona jest szczupła, a ty jesteś gruba! Gruba!". A ja nie byłam wtedy gruba, schudłam 35 kilo i byłam szczuplejsza niż teraz. Czerwona zrobiłam się jak piwonia, mówię, że nie życzę sobie takich wycieczek. A on, że to nie koncert życzeń. Jak mi się nie podoba, mogę w*********ć. Dosłownie.

Nie przejmowałam się. Grałam na czas. Myślałam, że nie dotrwa do końca kadencji, że to on się prędzej wykończy niż ja. (...)

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>