Aktywistka z granicy prześladowana w rodzinnym mieście. "Wydali na mnie wyrok"
- Karolina od wielu miesięcy jeździ na granicę i pomaga uchodźcom;
- Jednak to we własnym mieście stała się ofiarą nienawiści;
- U siebie w mieście doświadczam prześladowania. Uważam - co zresztą powiedziałam na policji - że grupy narodowościowo-faszystowskie wydały na mnie wyrok - przekonuje Karolina Mazurek.
Karolina Mazurek od początku kryzysu humanitarnego na polsko-białoruskiej granicy jest zaangażowana w pomaganie. Choć na stałe mieszka na drugim końcu Polski, bo aż w Ostrowie Wielkopolskim, przez długi czas jeździła na Podlasie. Pomagała przy interwencjach w lesie, niosąc pomoc humanitarną; była też zaangażowana w organizowanie pogrzebów osób zmarłych na granicy czy kontakt z ich rodzinami. Działa w Podlaskim Ochotniczym Pogotowiu Humanitarnym, czyli organizacji, która pomaga migrantom i migrantkom, którzy próbują przedostać się do Polski i złożyć wniosek o ochronę międzynarodową. Karolina do grudnia dyżurowała na numerze alarmowym POPH, odbierała telefony czy wiadomości na komunikatorach od cudzoziemców, którzy potrzebowali pomocy. Wiadomości z opisem sytuacji i prośbami o konkretną pomoc. Wszystkie te informacje przekazywała dalej, swoim kolegom i koleżankom na Podlasiu.
"Stałam się ofiarą nienawiści"
- Od grudnia jestem na zwolnieniu lekarskim, bo nie jestem w stanie działać. Mam zaburzenia lękowe po tym, jak w mojej rodzinnej miejscowości stałam się ofiarą nienawiści - opowiada nasza rozmówczyni. Od wielu miesięcy ktoś niszczy jej samochody - najpierw jeden, potem - gdy zmieniła - również drugi. Zgłasza to na policji - jak mówi, takich spraw było już kilkanaście - ale za każdym razem dostaje informacje o umorzeniu 'z powodu niewykrycia sprawcy'.
- U siebie w mieście doświadczam prześladowania. Uważam - co zresztą powiedziałam na policji - że grupy narodowościowo-faszystowskie wydały na mnie wyrok. Kolejny samochód, który mam, został zniszczony. Samochody są obklejane plakatami, które wyrażają sprzeciw wobec migracji czy nawołują do zabijania; pojawiają się naklejki z mową nienawiści, w tym napisem "White Power" czy krzyżem celtyckim, z sugestiami, że należy zabijać przedstawicieli lewej strony sceny politycznej. Miałam już przebite wszystkie cztery opony naraz, urywano wycieraczki czy lusterka w moim samochodzie. Teraz pomalowano auto czerwoną farbą i powybijano szyby. Mam też poczucie, że szyba została przebita od strzałów. Pokazywałam zdjęcia byłym policjantom i oni potwierdzają moje przypuszczenia - opowiada nasza rozmówczyni.
Karolina za każdym razem zgłasza zdarzenie na policji. - Za pierwszym razem przy zgłoszeniu nie chcieli uznać, że to przestępstwo z nienawiści, policjant mi odmówił. Powiedziałam, że nie wyjdę z komisariatu, dopóki tak tego nie zakwalifikują - opowiada w TOK FM. To jednak do tej pory niewiele dawało, bo i tak sprawy umarzano. Aż do teraz. Po ostatnim ataku, z minionego weekendu, sprawa została nagłośniona w mediach społecznościowych, przy poszczególnych wiadomościach oznaczeni zostali przedstawiciele polskiego rządu.
- Tym razem jest inaczej. Widzę zmianę w podejściu policji, widzę, że policjanci naprawdę się zaangażowali. Gdy składałam zawiadomienie jeden z funkcjonariuszy zapytał mnie, czy potrzebuję ochrony - opowiada Karolina Mazurek w TOK FM.
Jak dodaje, w okolicy jej domu pojawili się policjanci, ma poczucie, że jest lepiej. - Czy czuję się bezpieczna? Nie powiedziałabym, choć widzę zmianę. Ale nie ukrywam, że jestem na lekach, że muszę być pod opieką lekarza, że mam lęki i boję się wychodzić z domu, nawet na spacer z psem czy do sklepu - opowiada.
Nie boi się pomagać
Karolina od kilkunastu lat jest muzułmanką, jak mówi - w tej religii się odnalazła i tego nie ukrywa. M.in. dlatego zaangażowała się w pomaganie. Jest bardzo aktywna w mediach społecznościowych, wszędzie występuje pod nazwiskiem. - Nie mam wątpliwości, że te ataki są właśnie na tym tle, z powodu nienawiści do mnie i do tego, co robię, na tle narodowościowym czy religijnym - podkreśla.
Jej przyjaciele, by pomóc, założyli zbiórkę na naprawę samochodu. "Auto Karoliny zostało zdewastowane przez patologicznych przestępców (już enty raz!). Auto nie jest sprawne, Karolina nie może pracować, Karolina bardzo dużo jeździ. Zostały wybite tylne i boczne szyby, przednia zamalowana (niewiadomo czy uda się to zmyć, czy te szybę też będzie trzeba wymienić), trzeba nałożyć lakier, auto zostało obklejone naklejkami Ku Klux Klanu. Poza naprawą auta, konieczny jest monitoring - wewnątrz auta i na zewnątrz, do takiej sytuacji nie może dojść kolejny raz" - pisze pani Ewa, która założyła zrzutkę. Każdy może się włączyć - link do zbiórki jest TUTAJ.
Podlaskie Ochotnicze Pogotowie Humanitarne
POPH, w którym od początku działa m.in. Karolina Mazurek, cały czas niesie pomoc ludziom w lasach i na bagnach Podlasia. Interwencje są praktycznie codziennie. Choćby ostatnio - wezwanie z prośbą o pomoc od kilku obywateli Erytrei wyrażających wolę ubiegania się o ochronę międzynarodową w Polsce. "Znajdowali się w bardzo trudnym, bagnistym terenie. Temperatura w nocy spadła do 5 stopni poniżej zera. Odczuwalna była jeszcze niższa. W drodze do nich spotkaliśmy funkcjonariuszki Straży Granicznej, które wsparły nas w poszukiwaniach i próbach dotarcia do nich" - opisują aktywiści. Pomogli, ale cudzoziemcy i tak zostali wypchnięci z powrotem na Białoruś.
Podlaskie Ochotnicze Pogotowie Humanitarne - wspólnie z Klubem Inteligencji Katolickiej - wystosowało też list do senatorów w sprawie ograniczania prawa do azylu, czyli jednego z praw człowieka. Projekt jest procedowany w parlamencie. "Składając ślubowanie senatorskie przyrzekliście Państwo przestrzegać polskiej Konstytucji. W świetle jej postanowień nie jest możliwe przyjęcie ustawy o zmianie ustawy o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej w brzmieniu przyjętym przez Sejm RP w dniu 21 lutego 2025 r. Państwa głos w tej sprawie zdecyduje, czy Polska pozostanie wierna swoim konstytucyjnym i europejskim zobowiązaniom" - napisano w liście, podpisanym m.in. przez Urszulę Wolfram, prezeskę zarządu Podlaskiego Ochotniczego Pogotowia Humanitarnego.
Mimo listu, w czwartek Senat i tak ustawę przyjął. Bez poprawek. Za ustawą bez poprawek głosowało 72 senatorów, a 10 było przeciwko. Nikt nie wstrzymał się od głosu. Teraz ustawa trafi do podpisu prezydenta RP.
Posłuchaj podcastu!