,
Obserwuj
Wielkopolskie

To miasto pokazuje, jak odchodzić od węgla. "Mieszkańcy nie mogą zostać na lodzie"

4 min. czytania
26.04.2025 09:00
Konin kojarzy się z węglem brunatnym i przemysłem paliwowo-energetycznym. Tymczasem ten obszar przekształca się właśnie w Zielone Miasto Energii. Jak? - Jako Wielkopolska Wschodnia stawiani jesteśmy za wzór, choć wcale nie jest tak, że my się we wszystkim zgadzamy - mówi TOK FM Krzysztof Pietruszewski z Polskiej Zielonej Sieci.
|
|
fot. Karina Krystosiak/REPORTER

 

  • Wielkopolska Wschodnia jest bardzo nietypowym, ale pozytywnym przykładem, ponieważ to aktywiści rozpoczęli proces sprawiedliwej transformacji;
  • Dzięki unijnym funduszom region może znowu być pionierem, a nie tylko miejscem, które powoli upada;
  • Samorządowcy doceniają i działają na rzecz zielonej transformacji, a co na to mieszkańcy? Jeden z ekspertów podkreśla, że strachu już nie ma, choć jeszcze niedawno nie było to takie oczywiste.

 

Konin to miasto w Wielkopolsce, w którym mieszka ok. 67 tysięcy osób. Po II wojnie światowej zaczęła tu działać kopalnia węgla brunatnego. W skład kompleksu weszła też elektrownia "Konin", a potem elektrownia węglowa "Pątnów". Przemysł paliwowo-energetyczny stał się siłą napędową regionu i głównym miejscem pracy.

- Kopalnia w pewnym sensie stworzyła ten region. Teraz kończy się wydobycie węgla i trzeba coś zrobić, by mieszkańcy "nie zostali na lodzie'' - mówi TOK FM Krzysztof Pietruszewski z Polskiej Zielonej Sieci. Wie, o czym mówi. Zna Konin i jego problemy - tu się urodził i dorastał. - Pochodzę z rodziny górniczej, dziadek i ojciec pracowali w kopalni. Od dawna słyszałem, że to się skończy. Poczucie, że transformacja się nie uda, też istniało od zawsze. Ale myślę, że jeśli społeczność ze sobą współdziała, to ta zmiana i tak zajdzie, a podejście do niej się zmieni - podkreśla.

Jak Konin stał się zielonym miastem?

Na razie jednak transformacja się udaje i to tak, że eksperci podkreślają, że Konin i cała wschodnia Wielkopolska mogą stanowić dla innych przykład. Jakim cudem?

Region koniński dostał - decyzją Komisji Europejskiej - środki w ramach Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Dzięki temu realizuje program, którego celem jest przekształcenie miasta w Zielone Miasto Energii. W praktyce bloki węglowe elektrowni "Pątnów" oraz kopalnia węgla brunatnego "Konin" całkowicie zakończą funkcjonowanie w pierwszym półroczu 2026 roku - zapowiedział to prezes ZE PAK (w skład której wchodzi elektrownia i kopalnia) Piotr Woźny.

Nic nie dzieje się jednak z dnia na dzień. Już w 2018 roku zostało podpisane porozumienie, którego stronami było: miasto, trzy spółki miejskie oraz Centrum Badań i Rozwoju Technologii dla Przemysłu S.A. Tak rozpoczęły się inwestycje w odnawialne źródła energii. Powstała m.in. elektrownia i zakład termicznego unieszkodliwiania odpadów komunalnych (w tym blok biomasy).

Polski węgiel napędzi niemieckie i brytyjskie lokomotywy? Trwają 'obiecujące' rozmowy

W 2024 roku uruchomiono dodatkowe źródła wytwarzania ciepła - ciepłownię geotermalną na wyspie Pociejewo w Koninie. W efekcie to jedno z nielicznych miast w Wielkopolsce Wschodniej, w których ciepło wytwarzane jest prawie w całości z odnawialnych źródeł energii.

Konin był też pierwszym polskim miastem - już w 2021 roku - z zeroemisyjnym autobusem wodorowym Solaris Urbino 12 hydrogen. W grudniu ubiegłego roku na ulice wyjechały kolejne trzy autobusy wodorowe marki NesoBus. Władze miasta wychodzą z założenia, że inwestycje w zeroemisyjny transport zbiorowy są po prostu opłacalne.

Transformacja w Koninie. Co na to mieszkańcy?

- Mam poczucie, że samorządowcy z regionu doskonale rozumieją temat transformacji - ocenia Krzysztof Pietruszewski z Polskiej Zielonej Sieci. A co z mieszkańcami? Nasz rozmówca twierdzi, że temat zielonych przemian nie przeraża lokalnej społeczności, choć jeszcze kilka lat temu tak było. - Dziś wszyscy wiedzą, że nadchodzi zmiana i że czegokolwiek byśmy nie zrobili, to ten proces jest nieunikniony - dodaje gość TOK FM.

Głównym aspektem sprawiedliwej transformacji - jak podaje dalej Pietruszewski - jest to, aby to ludzie mieli cały czas jakieś zatrudnienie i mogli tu pozostać. - Bo problemem jest fakt, że regiony się wyludniają. W samym Koninie "znika" ponad tysiąc ludzi rocznie - podkreśla.

Tu gminy 'wyludniają się' najbardziej. Podlasie czeka na większe fundusze z UE

Jego zdaniem ogromnym plusem w Wielkopolsce Wschodniej było to, że od początku wszystkie grupy społeczne - mimo różnych interesów - zaczęły ze sobą o transformacji rozmawiać.

- Jako Wielkopolska Wschodnia stawiani jesteśmy za wzór, choć wcale nie jest tak, że my się we wszystkim zgadzamy. Ale od początku rozmawiamy. Nasze dyskusje - aktywistów i naprawdę wielu interesariuszy czyli samorządowców, przedsiębiorców, organizacji pracowniczych, związków zawodowych, kopalni, były często bardzo burzliwe. Ale gdy już szliśmy do Brukseli [po środki z funduszy unijnych - red.], zawsze mówiliśmy jednym głosem - dodaje nasz rozmówca.

Pietruszewski nie ma wątpliwości, że za 20-30 lat Konin będzie zupełnie innym miastem. - Liczba mieszkańców może się zmniejszyć do 40-50 tysięcy. Mam przekonanie, że będzie to miasto dobre do życia, ciche, spokojne, zielone. I ta wizja wcale mnie nie przeraża, wprost przeciwnie - mówi.

Szansa na nowe otwarcie

Z raportu Polskiej Zielonej Sieci "Głosy z regionów objętych Funduszem Sprawiedliwej Transformacji" z marca 2025 roku wynika m.in., że przyznanie Wielkopolsce Wschodniej pieniędzy z tego unijnego funduszu było strzałem w dziesiątkę. Bo - jak wskazują autorzy raportu - "przywraca to godność i przekonanie, że region może znowu być pionierem, a nie tylko miejscem, które powoli upada".

Raport cytuje jedną z wypowiedzi respondentów: "Ludzie czują się w jakiś sposób zaopiekowani tym funduszem. Pierwszy raz w historii to nie jest tak, że środki unijne są dla wszystkich, ale są dla tych, którzy ponoszą największe koszty".

"Dzięki projektowi pracowniczemu ma miejsce aktywizacja zawodowa osób, które w przeciwnym wypadku odeszłyby na wcześniejszą emeryturę. Zdaniem badanych ma to pozytywne znaczenie dla całej gospodarki w świetle wyzwań demograficznych i rynku pracy" - czytamy w raporcie. Są pieniądze na odprawy, szkolenia, przekwalifikowanie się.

To, co udało się w Koninie, jest wyzwaniem dla Kopalni Węgla Kamiennego Bogdanka na terenie podlubelskiej gminy Łęczna. Tam odejście od węgla jest dopiero w planach. Jak już pisaliśmy, górnicy i samorządowcy protestują, boją się transformacji, związanej z nią utraty tysięcy miejsc pracy i załamania się przez to całego regionu. - Pewne procesy są nieuniknione, dlatego tak ważny jest dialog i jasne określenie planów. Społeczność musi wiedzieć, co ją czeka. Pokazanie perspektyw jest kluczowe. Wtedy nie będzie dezinformacji, plotek, strachu - przekonuje Krzysztof Pietruszewski z Zielonej Sieci.