,
Obserwuj
Polska

"Właściciel zakładu pogrzebowego schował się do trumny". Co można, a czego nie na L4

3 min. czytania
28.09.2025 12:19

ZUS w pierwszej połowie tego roku skontrolował prawie 230 tysięcy osób przebywających na zwolnieniach lekarskich. W efekcie do budżetu Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wróciło ponad 150 milionów złotych. Urzędnicy przypominają, że L4 to czas na rekonwalescencję, a nie dodatkowy urlop. O tym, o czym należy pamiętać, będąc na zwolnieniu chorobowym, mówiła w TOK FM ekspertka prawa pracy Marzena Pilarz-Herzyk.

fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co można, a czego nie - na zwolnieniu lekarskim?
  • Jak uniknąć kłopotów jeżeli podczas trwania zwolnienia będziemy wychodzić z domu? 
  • Czy podczas zwolnienia możemy wyjechać za granicę? 

Zakład Ubezpieczeń Społecznych regularnie kontroluje przebywających na zwolnieniach lekarskich oraz prawidłowość orzekania o czasowej niezdolności do pracy. W pierwszych sześciu miesiącach 2025 roku urzędnicy sprawdzili w całym kraju 227 tysięcy osób. To o niemal 34 tysiące mniej niż w analogicznym okresie w ubiegłym roku, ale do budżetu ZUS-u wróciło więcej pieniędzy. Zakład cofnął lub obniżył świadczenia na kwotę 150,5 miliona złotych - to o 33 miliony więcej niż w pierwszej połowie 2024 roku.

Wokół tego co można, a co nie podczas zwolnienia lekarskiego, pojawia się dużo wątpliwości. - Najkrócej można powiedzieć, że nic nie można robić, tylko się leczyć. Rzeczywiście myślimy, że bardzo dużo możemy, ale gdyby streścić co ZUS by chciał, żebyśmy robili, to po prostu leżeć w łóżku - powiedziała w TOK FM Marzena Pilarz-Herzyk, ekspertka prawa pracy, autorka bloga Mama Prawniczka.

"ZUS odpowiedział, że wózek można kupić online"

Sytuacja jest jednak bardziej skomplikowana. Jak tłumaczyła, istnieją dwa kody opisujące tzw. L4. Jeden to "musi leżeć", drugi "może chodzić". - Pierwszy z nich bezwzględnie oznacza, że można wykonywać tylko te czynności, które prowadzą do powrotu do zdrowia. W razie jakichkolwiek kontroli, jedyne czym możemy uzasadniać nieobecność w domu to tym, że byliśmy u lekarza albo na rehabilitacji. Wszystkie czynności które wykonywaliśmy, były wyłącznie nakierowane na powrót do zdrowia - mówiła Pilarz-Herzyk. Zaznaczyła, że "teoretycznie ZUS zawsze powinien zastać nas w domu".

Ekspertka wyjaśniała, że przy drugim typie zwolnienia "większości osób się wydaje, że mogą wszystko". Tak jednak nie jest. - To oznacza, że można wykonywać najważniejsze czynności życia codziennego. W przypadku kobiet w ciąży to na przykład nie będzie pójście i kupienie wózka dla dziecka. Miałam ostatnio dwie takie kontrole, w których panie napisały, że nie było ich w domu, bo kupowały wyprawkę i wózek. Jedna dała nawet za niego paragon, ale ZUS odpowiedział, że w dzisiejszych czasach wózek można kupić online, może go kupić przyszły tata i w zasadzie nie jest potrzebny od pierwszego dnia życia dziecka, a można go kupić po porodzie - opisała gościni audycji "Przerwa na pracę".

Zaznaczyła, że po wizycie lekarskiej warto mieć wypisane nie tylko zalecenia dotyczące zażywania leków, ale też innych czynności, na przykład "umiarkowany ruch, spacery, joga, wyjście do tężni". - Wtedy można się wytłumaczyć, że faktycznie spacerowałam, ale mam takie zalecenia od lekarza - wskazała ekspertka.

Zwracajmy uwagę na adres pobytu

Rozmówczyni Zuzanny Piechowicz zwróciła uwagę, że bardzo ważne jest to, pod jakim adresem przebywamy, a jaki jest nasz adres zameldowania. - Automatycznie lekarzowi zaciągnie się adres, który mamy zgłoszony w danej przychodni, szpitalu. Możemy osobę, która wystawia zwolnienie, poprosić, żeby zmieniła ten adres. Wtedy dla ZUS to jest jasna informacja, że nawet gdyby skontrolowali nas pod adresem, pod którym nas nie ma, to odpisujemy "poinformowałam, że nie będę tu, tylko tam" - mówiła specjalistka. 

Należy pamiętać też o poinformowaniu o zmianie miejsca pobytu w trakcie zwolnienia, o ile zajdzie taka potrzeba. To nie jest zabronione, należy wziąć przy tym jednak pod uwagę, że ZUS w każdej chwili może nas wezwać na kontrolę do lekarza orzecznika, by sprawdzić, "czy faktycznie jesteśmy chorzy".

Jeżeli jesteśmy w Polsce, stawienie się w oddziale ZUS w konkretnym dniu nie powinno sprawić problemu, gorzej będzie jednak z wyjazdami zagranicznymi. - Bo co zrobić, jeżeli ktoś jest w Wietnamie czy na Bali i dostaje informację, że za trzy dni ma się stawić w ZUS? Powrót może być kosztowny - podkreśliła Marzena Pilarz-Herzyk. Zaznaczyła jednocześnie, że zwolnienia lekarskiego nie należy traktować jak urlopu. - Zachęcam po prostu do uczciwości - dodała ekspertka prawa pracy.

Redakcja poleca

"Schował się do trumny i ZUS go tam znalazł"

Gościni TOK FM powiedziała o swoich "ulubionych" przypadkach, w których ktoś nie korzystał z L4 zgodnie z prawem. - To pan, który budował kurnik i złapano go na dachu oraz właściciel zakładu pogrzebowego, który schował się do trumny i ZUS go tam znalazł - wspomniała. - Myślę, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych celowo w raportach pisze, z jakich powodów zwolnienia były podważone - dodała.

Źródło: TOK FM, prawo.pl, PAP