Pani Janina na operację czekała jak na zbawienie. W ostatniej chwili zabieg odwołano. "Próbujemy szukać pomocy"
Pani Janina czekała na operację kręgosłupa jak na zbawienie. Miała się odbyć 21 listopada. Pięć dni wcześniej kobieta dostała telefon ze szpitala z informacją, że zabieg odwołano.
- Próbujemy szukać pomocy, żeby ulżyć mamie w cierpieniu. Są dni, kiedy jest w porządku, ale są i takie, kiedy zwija się z bólu i nawet morfina nie pomaga. Ta operacja była nadzieją. Znalazł się jedyny lekarz, który zgodził się ją operować - opowiadał nam Jarosław Bogacz, syn pani Janiny. To on nagłośnił całą sprawę.
Jak mówi, kobieta otrzymała informację ze szpitala, że zabieg odwołano, bo "zabrakło funduszy z NFZ". - Nie wiemy, co dalej. Nie mamy pretensji do lekarzy, ale ciężko nam zrozumieć, dlaczego szpital odbija piłeczkę do NFZ, a NFZ - do szpitala - rozkładał ręce nasz rozmówca.
Szpital: Mamy lekarzy i sprzęt, brakuje funduszy
Skontaktowaliśmy się ze Szpitalem Klinicznym nr 1 w Szczecinie, gdzie miała odbyć się operacja pani Janiny. Z pisma, które dostaliśmy, wynika, że zabieg odwołano, bo nie ma pewności, czy placówka otrzymałaby na niego środki z Narodowego Funduszu Zdrowia.
"Szpital posiada możliwości kadrowe do dalszego leczenia pacjentów, natomiast z uwagi na zasady wynikające z dyscypliny finansów publicznych oraz braku podstawy prawnej dającej gwarancję finansowania zaistniała konieczność podjęcia powyższej decyzji" - czytamy w piśmie wysłanym naszej redakcji.
Wyjaśnijmy - placówki należące do tzw. sieci szpitali, czyli systemu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej (PSZ), otrzymują od Narodowego Funduszu Zdrowia ryczałt. Szpital Kliniczny przyznaje, że przekroczył już ustalony z Funduszem limit finansów o ponad 3 proc. (czyli ponad 5,7 mln złotych). Świadczenia ponad limit - co podkreśla - pokrył z własnych środków. Zaznacza też, że zwracał się do NFZ z prośbą o zwiększenie ryczałtu, lecz dostał informację, że nie ma ku temu podstaw. W piśmie z placówki znajduje się także zapewnienie, że - pomimo trudnej sytuacji - nadal planowo odbywać się będą wszystkie operacje dzieci do 18. roku życia oraz pacjentów onkologicznych.
Szczecin. Koronawirus w szpitalach. Ograniczenia, maseczki i odwoływane zabiegi
Co na to NFZ?
Według Narodowego Funduszu Zdrowia w tej sprawie nie chodzi jedynie o pieniądze, a decyzja o odwołaniu planowych operacji nie powinna się wydarzyć.
- Finansujemy wszystkie wykonane i prawidłowo sprawozdane świadczenia, w tym nadwykonania [czyli świadczenia medyczne wykonane ponad limit wynikający z umowy z NFZ - red.]. Już w lipcu ryczałt szpitala został ponownie zwiększony na podstawie nadwykonania z pierwszego kwartału tego roku. Tak samo będzie w kolejnych kwartałach, zgodnie z zasadami, które obowiązują obie strony umowy - mówi nam Małgorzata Koszur, rzeczniczka oddziału NFZ w Szczecinie.
Z przekazanych radiu TOK FM informacji wynika, że tylko w tym roku na nadwykonania szpital przy Unii Lubelskiej w Szczecinie dostał 116 mln złotych. W czym więc leży problem?
- Stwierdzenie o "braku podstaw prawnych", na które powołuje się dyrektor szpitala, nie odnosi się do nadlimitów, za które płacimy, tylko do kwoty półtora miliona złotych, o które szpital zawnioskował, gdy z dotacji ministerialnej zakupił robota [do pomocy w operacjach - red.] - wyjaśnia Koszur.
I dodaje, że szpital tych pieniędzy nie dostał, bo operacji robotycznych nie ma w wykazie świadczeń gwarantowanych, a co za tym idzie - NFZ nie może wypłacić na nie środków. - Natomiast to nie może być powodem wykreślania pacjentów z kalendarza zaplanowanych operacji - stwierdza zdecydowanie rzeczniczka Funduszu.
Szczecin. Niespotykana sytuacja na rynku nieruchomości. 'To jest przepaść'
Jaki będzie finał?
Z naszych informacji wynika, że konfliktem, na którym cierpią pacjenci, zainteresowało się Ministerstwo Zdrowia. Finalnie Jarosław Bogacz poinformował nas, że kiedy sprawę nagłośniły media, w tym Radio TOK FM, jego mama otrzymała ze szpitala telefon o wyznaczeniu nowej daty operacji - na 7 stycznia 2024 r.