Chiny zareagowały na decyzję Trumpa. "Dali marchewkę, a teraz pokazują kij"
Trwają manewry chińskich sił zbrojnych wokół Tajwanu. To reakcja Pekinu między innymi na sprzedaż Tajwanowi przez USA rekordowych ilości uzbrojenia. - Trump (...) ma przyjechać do Pekinu w kwietniu. A Chińczycy coraz pewniej czują się w tej relacji i tego typu manewry to jest pewien kij - ocenił w TOK FM analityk do spraw Chin dr Marcin Przychodniak.
- Chiny prowadzą zakrojone na szeroką skalę ćwiczenia wojskowe wokół Tajwanu. Dr Marcin Przychodniak wskazał w TOK FM na wojskowy i polityczny cel manewrów;
- Obecne ćwiczenia - w ocenie eksperta - wpisują się w szerszą grę między Pekinem a Waszyngtonem . "Chińczycy w październiku dali w relacjach z Amerykanami marchewkę (...), ale teraz pokazują, że mają również kij" - powiedział ekspert z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych;
- W ocenie analityka nie dojdzie do pełnoskalowej inwazji Chin na Tajwan. "Liczą na to, że z Trumpem będą w stanie o Tajwanie rozmawiać" - przewiduje dr Przychodniak.
Chińskie wojsko rozpoczęło 10-godzinne ćwiczenia z udziałem ostrej amunicji wokół Tajwanu, wyspy, którą komuniści uważają za część swojego terytorium. Wtorek to już drugi dzień zakrojonych na szeroką skalę manewrów.
Jak wskazał w TOK FM analityk ds. Chin dr Marcin Przychodniak, cel manewrów na dwojaki wymiar: wojskowy i polityczny. - To przetestowanie zdolności chińskiej marynarki wojennej, lotnictwa, straży przybrzeżnej w ramach planu zablokowania (...) połączeń między Tajwanem a wysepkami znajdującymi się niedaleko ChRL. Zresztą, nie pierwszy raz takie ćwiczenia się odbywają. To także chińska odpowiedź na (...) decyzję Trumpa o sprzedaży broni na Tajwan na dużą skalę (za 10 mld dolarów - red.) i wypowiedź premier Japonii na temat możliwego udziału Japonii w obronie Tajwanu, jeśli Chińska Republika Ludowa zdecyduje się na agresywne działania - wyjaśnił ekspert z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Prezydent Tajwanu "ma ogromny problem"
Gość TOK FM przypomniał, że od pewnego czasu mamy do czynienia z próbą "przeciągania liny" między Waszyngtonem i Pekinem. - W październiku odbyło się spotkanie Xi Jinpinga z Donaldem Trumpem, gdzie ułagodzono pewne sprawy handlowe i doszło do pewnego porozumienia. Trump zresztą ma przyjechać do Pekinu w kwietniu. A Chińczycy coraz pewniej czują się w tej relacji i tego typu manewry to jest pewien kij. Chińczycy w październiku dali w relacjach z Amerykanami marchewkę (...), ale teraz pokazują, że mają również kij - tłumaczył ekspert w rozmowie z Wojciechem Muzalem.
Kolejnym celem jest wywieranie dalszej presji na tajwańskie społeczeństwo i elitę polityczną - zwłaszcza na prezydenta Lai Ching-te. - Tajwańskie elity polityczne są dość mocno podzielone. Są zgodne co do tego, że o przyłączeniu do Chin mowy być nie może, natomiast jest wiele elementów spornych. Prezydent stara się zwiększać możliwości obronne Tajwanu (...) i podnosić zdolność społeczeństwa do reagowania, ale ma ogromny problem, bo nie ma większości w parlamencie i wszystkie inicjatywy grzęzną. I Pekin organizując po raz kolejny ćwiczenia, które (...) też blokują normalne życie, (...) połączenia lotnicze i tak dalej, stara się Tajwańczykom pokazać, że winne temu wszystkiemu są władze, głównie prezydent, i te relacje mogłyby być inne, gdyby nie to to, że prezydent dąży do tego, żeby Tajwan ogłosić niepodległym - wskazał Przychodniak.
Chiny szykują się do wojny? "Radykalne rozwiązania będą odsuwane"
Gość "Pierwszego programu" przyznał, że wątpi w to, aby tego typu ćwiczenia miały przerodzić się w pełnoskalową inwazję na Tajwan. - Same chińskie władze nie są w tej chwili przekonane, żeby najbardziej radykalny scenariusz był na stole. Jest mnóstwo czynników, jako chociażby stan chińskiej armii, która rzeczywiście pręży muskuły, ale ma również mnóstwo problemów. W tym sensie rosnące zdolności Tajwanu - zakupy uzbrojenia, rozwój swoich zdolności obronnych czy odstraszania, mają docelowo wpływać na kalkulacje Pekinu i powodować, że radykalne rozwiązania będą odsuwane w przyszłość - wyjaśnił.
Zdaniem analityka, plan inwazji na Tajwan "nigdy nie zostanie zdjęty ze stołu" przez Pekin, przynajmniej dopóki przy władzy jest Xi Jinping. - Taki plan nie będzie realnie brany pod uwagę jako zbyt kosztowny. Pekin uważa, że nie ma potrzeby aż tak radykalnych rozwiązań, ponieważ jednym elementem eskalacji są ćwiczenia, a drugim jest próba porozumienia się z Amerykanami. Oni liczą na to, że z Trumpem będą w stanie o Tajwanie rozmawiać - przekonać go, nakłonić, czy zaoferować mu coś, co skłoni go do tego, żeby współpracę z Tajwanem raczej rozluźniał, niż zacieśniał - prognozował dr Przychodniak.
Źródło: TOK FM