advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Świat

Napięta sytuacja w Bułgarii. Co trzeba wiedzieć przed niedzielnymi wyborami?

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
7 min. czytania
17.04.2026 14:17

W niedzielę 19 kwietnia 2026 roku odbędą się przedterminowe wybory parlamentarne w Bułgarii - ósme w ciągu zaledwie pięciu lat. Główna walka toczy się między rządzącym ugrupowaniem GERB a nową siłą - Postępową Bułgarią - która w ostatnich sondażach wyraźnie prowadzi. W naszym tekście znajdziesz odpowiedzi na najważniejsze pytania dotyczące tego wydarzenia.

Kampania wyborcza w Bułgarii. Na zdjęciu baner Postępowej Bułgarii
Kampania wyborcza w Bułgarii. Na zdjęciu baner Postępowej Bułgarii
fot. NIKOLAY DOYCHINOV / AFP

Z tego artykułu dowiesz się:

  • kiedy odbędą się wybory w Bułgarii;
  • dlaczego niedzielne wybory będą ósmymi od 2021 roku;
  • jakie partie startują w wyborach w Bułgarii;
  • jak wygląda ordynacja wyborcza w Bułgarii;
  • kiedy poznamy wyniki wyborów;
  • co mówią sondaże;
  • co może wydarzyć się po wyborach.

Kiedy odbędą się wybory w Bułgarii?

Wybory parlamentarne w Bułgarii odbędą się w niedzielę 19 kwietnia 2026 roku. Lokale wyborcze będą otwarte w godzinach 7:00–20:00 czasu środkowoeuropejskiego (CEST).

Dlaczego to przedterminowe wybory?

Konieczność przeprowadzenia kolejnych wyborów nastąpiła w połowie stycznia, gdy okazało się, że żadna z trzech największych partii parlamentarnych nie była w stanie utworzyć nowego rządu. Poprzedni gabinet, kierowany przez Rosena Żelazkowa, ustąpił 11 grudnia po tygodniach protestów społecznych, wywołanych trudną sytuacją gospodarczą oraz zarzutami o brak skutecznych działań władz w walce z korupcją. Bułgaria w raportach dotyczących korupcji zajmuje ostatnie miejsce w Unii Europejskiej.

Redakcja poleca

Wybory w Bułgarii. Jakie partie startują?

Bułgarzy wybiorą 240 deputowanych do Zgromadzenia Narodowego - jednoizbowego parlamentu, który pełni funkcję najwyższego organu ustawodawczego. Do parlamentu można wejść z list partyjnych, pod warunkiem przekroczenia 4‑procentowego progu wyborczego.

O wejście do Zgromadzenia Narodowego będą ubiegać się kandydaci z 14 partii i 10 koalicji, ale w głównej walce o głosy staną tylko trzy bloki. Są to:

1. Progresivna Bulgaria - BP (Postępowa Bułgaria)

Koalicja stworzona z trzech mniejszych partii na potrzeby niedzielnych wyborów i kierowana przez byłego prezydenta Rumena Radewa. Według najnowszych sondaży może liczyć na ok. 30 proc. poparcia i ma największe szanse na zwycięstwo.

Program wyborczy Postępowej Bułgarii skupia się przede wszystkim na walce z korupcją i przebudowie państwa tak, aby ograniczyć kontrolę potężnych biznesowych grup nad polityką, finansami publicznymi i mediami. W obszarze polityki gospodarczej koalicja deklaruje utrzymanie dotychczasowo stosowanej niskiej i proporcjonalnej stawki podatku dochodowego (10 proc.), jednocześnie obiecując stymulację inwestycji, przejrzystsze przetargi, wsparcie dla małych i średnich firm oraz mocniejszą kontrolę finansów publicznych. W sferze socjalnej program koalicji zakłada wzrost dochodów, wyrównywanie nierówności, dostęp do tańszej energii dla domów i firm, modernizację oświaty ze szczególnym naciskiem na technologie i edukację zawodową oraz transformację systemu ochrony zdrowia. Postępowa Bułgaria zobowiązuje się również do głębokiej reformy wymiaru sprawiedliwości.

Jednocześnie Rumen Radew opowiada się za podtrzymywaniem dobrych relacji zarówno z państwami zachodnimi, jak i z Rosją. W 2022 r. był przeciwnikiem nakładania sankcji na Rosję i wysyłania pomocy wojskowej Ukrainie. Podkreśla też, że należy dążyć do jak najszybszego zawieszenia broni.

2. Koalicja GERB-SDS (Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii i Unia Sił Demokratycznych)

Centroprawicowa partia byłego premiera Bojko Borisowa wielokrotnie wygrywała wybory w latach 2010-2020, ale obecnie, według sondaży, plasuje się na drugim miejscu z około 20 proc. poparcia. GERB opowiada się za stabilnymi rządami, a w polityce międzynarodowej proponuje podejście prozachodnie i prounijne.

Inne postulaty GERB-SDS to liberalizacja polityki fiskalnej, utrzymanie i rozwijanie państwa socjalnego, wzmacnianie praworządności, stabilizacja bułgarskiego systemu politycznego.

3. Koalicja Kontynuujemy Zmianę i Demokratyczna Bułgaria (PP-DB)

Koalicja centrolewicowa, proeuropejska, zorientowana na reformy instytucjonalne i walkę z korupcją. W sondażach partia notuje ok. 10 proc. poparcia.

Quiz: Co pamiętasz z mijającego tygodnia? Sprawdź swoją wiedzę! [QUIZ]

1/10 W niedzielę odbyły się wybory na Węgrzech, w których TISZA zwyciężyła nad Fideszem. Która partia będzie trzecią siłą w Zgromadzeniu Narodowym?

Jak wygląda ordynacja wyborcza w Bułgarii?

W Bułgarii wybory odbywają się w oparciu o system proporcjonalny z 31 wyborczych okręgów, w których mandaty są przyznawane z list partyjnych, przy 4‑procentowym progu. Mandaty są przyznawane metodą Hare'a-Niemeyera - polega ona na pomnożeniu liczby głosów na listę przez liczbę mandatów i podzieleniu przez sumę wszystkich głosów. Wstępnie przyznaje się mandaty z części całkowitej, a pozostałe - listom z największymi resztami.

Według Sergeja Petrowa z bułgarskiego Instytutu Nauk Politycznych ordynacja wyborcza w Bułgarii - obok chronicznie niskiego zaufania społecznego do politycznych procedur i instytucji publicznych - jest jedną z przyczyn niestabilnej sytuacji politycznej w kraju i tego, że mało któremu rządowi udało się dokończyć czteroletnią kadencję. - System proporcjonalny oznacza, że jedna partia potrzebuje w praktyce ponad 50 proc. głosów, aby rządzić samodzielnie, co jest obecnie właściwie niemożliwe. W Bułgarii działa wiele partii, wiele z nich wchodzi do parlamentu, a nawet tworzy koalicje rządowe, by wkrótce stracić na znaczeniu lub zniknąć z życia politycznego - wskazał.

Kiedy wyniki wyborów w Bułgarii?

Pierwsze wstępne wyniki pojawią się po zamknięciu lokali wyborczych, czyli w niedzielę 19 kwietnia około 20:00. Wyniki są publikowane przez Centralną Komisję Wyborczą wraz z informacją o przeliczonej części głosów. W ciągu nocy zwykle policzona zostaje większość głosów, co pozwala na wstępne wskazanie potencjalnego lidera wyborczego. Oficjalne wyniki, z uwzględnieniem wszystkich głosów, w tym z zagranicy, mogą być znane dopiero w kolejnych dniach po wyborach.

Rosyjska ingerencja w wybory w Bułgarii?

Według raportu europejskiego think tanku Centrum Studiów nad Demokracją (CSD) - Bułgaria w obliczu wyborów zmaga się z utrzymującą się presją ze strony Rosji. Ma ona dotyczyć manipulacji informacjami i jest potęgowana przez uwarunkowania historyczne, np. tradycyjne związki Bułgarii z Rosją.

Portal Politico dotarł w kwietniu do korespondencji, w której Bułgaria miała zwrócić się do Unii Europejskiej z prośbą o pomoc z walce z rosyjską ingerencją przed wyborami. W kraju powołana została również tymczasowa jednostka ds. przeciwdziałania dezinformacji oraz zwalczania zagrożeń hybrydowych.

Wśród zagrożeń hybrydowych CSD wyróżniło sieć stron internetowych "Pravda", odpowiedzialnych za rozpowszechnianie prorosyjskich treści. Według centrum jedna z tych stron publikuje miesięcznie 6 tys. artykułów prokremlowskich. Treści tam opisywane koncentrują się na przedstawianiu Europy, NATO i USA jako niestabilnych wektorów w zakresie bezpieczeństwa.

Kierownik Zespołu Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej w Instytucie Europy Środkowej dr Spasimir Domaradzki powiedział PAP, że rosyjska narracja ma na celu głównie zniechęcenie bułgarskiego społeczeństwa do popierania polityki prozachodniej. Ekspert zwrócił uwagę, że szczególnie wrażliwym tematem jest przystąpienie przez Bułgarię do strefy euro. - Wobec strefy euro była stosowana niezwykle ostra kampania i to w dalszym ciągu jest podejmowane jako problem - podkreślił.

W rzeczywistości - jak zauważył Domaradzki - dane Europejskiego Banku Centralnego (EBC) dowodzą, że Bułgarzy mają coraz lepsze nastawienie do euro. Analiza EBC wykazała - w styczniu 2026 r. - że poparcie Bułgarów do euro przekroczyło 50 proc, a w marcu wzrosło do 54 proc.

Przytoczone przez CSD serwisy informacyjne o charakterze prorosyjskim publikują również fałszywe informacje na temat Ukrainy. Chodzi m.in. o narrację o rzekomym "nowym majdanie" i analogie do pomarańczowej rewolucji na Ukrainie. Fałszywe informacje powstały m.in. na tle wydarzeń z marca, kiedy na Węgrzech zatrzymano siedmiu obywateli Ukrainy przewożących gotówkę i złoto o wartości około 82 milionów dolarów. Zatrzymanym zarzucono pranie pieniędzy.

Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha poinformował wtedy, że zatrzymani byli pracownikami ukraińskiego Oschadbanku, którzy wykonywali obowiązki zawodowe, przewożąc między Austrią a Ukrainą pieniądze w ramach regularnych transportów między bankami państwowym. Niektóre bułgarskie media nagłaśniają tę historię, sugerując, że przed pomarańczową rewolucją do Ukrainy też trafiały nieformalną drogą pieniądze z UE.

Centrum Badań nad Demokracją zauważyło również, że część mediów w Bułgarii powołuje się w swoich tekstach na rosyjskie agencje, takie jak RIA Novosti. - Ciągłe ponowne publikowanie treści pochodzących od rosyjskich podmiotów objętych sankcjami UE pozostaje strukturalną cechą bułgarskiego środowiska informacyjnego, a nie epizodycznym zjawiskiem - czytamy w raporcie.

Redakcja poleca

Co mówią sondaże?

Najnowsze sondaże pokazują, że koalicja Postępowa Bułgaria prowadzi z poparciem na poziomie około 30 proc. Na drugim miejscu plasuje się centroprawicowa partia GERB byłego premiera Bojko Borisowa z ok. 20 proc., a na trzecim - centrowa formacja Kontynuujemy Zmiany - Demokratyczna Bułgaria z wynikiem ok. 10 proc.

Co po wyborach?

Zdaniem Sergeja Petrowa sondaże wskazują, że "koalicja Radewa stanie się wiodącą siłą polityczną, ale bez poparcia wystarczającego do samodzielnego utworzenia rządu". - Innym interesującym zjawiskiem jest to, że po raz pierwszy Bułgarska Partia Socjalistyczna (następczyni Bułgarskiej Partii Komunistycznej - PAP) może mieć realne trudności z przekroczeniem progu wyborczego wynoszącego 4 proc. W praktyce oznacza to trzy główne scenariusze po wyborach: rząd koalicyjny, kolejne przedterminowe wybory lub rząd mniejszościowy - prognozował Petrow.

Rozmówca PAP podkreślił, że obecnie trudno jest przewidzieć kształt ewentualnej koalicji, ponieważ w Bułgarii "dochodziło już do wielu dziwacznych sojuszy między zaciekłymi przeciwnikami". - Biorąc pod uwagę precedensy, jest wysoce nieprawdopodobne, aby jakakolwiek koalicja przetrwała pełną kadencję. Zazwyczaj rozpadają się one z powodu rosnącego niezadowolenia społecznego, które przeradza się w protesty uliczne, lub z powodu poważnych wewnętrznych skandali i sporów między partnerami - ocenił ekspert.

Wśród problemów, przed jakimi stanie przyszły nowy rząd, będzie pogarszająca się sytuacja finansowa Bułgarii, w tym skumulowany deficyt w pierwszym kwartale bieżącego roku, wynoszący rekordowe 1,5 mld euro. - Nowy rząd, jeśli powstanie, będzie musiał podejmować bardzo niepopularne decyzje gospodarcze. Konieczność ustabilizowania kraju może tymczasowo zjednoczyć potencjalną koalicję, ale ewentualny wybuch gniewu społecznego może stworzyć wewnętrzne tarcia, które zwrócą partnerów (koalicyjnych - PAP) przeciwko sobie - przewiduje Petrow.

Posłuchaj:

Czy Bułgaria może pójść drogą Węgier Viktora Orbana? O tym mówił prof. Radosław Markowski, politolog i socjolog z Uniwersytetu SWPS, który był gościem "Poranka TOK FM". Ekspert zwracał uwagę, że współcześni Węgrzy znają głównie rzeczywistość rządów Orbana, podczas gdy w Bułgarii scena polityczna pozostaje niestabilna i zmienna. W ostatnich latach dominowały tam rządy mniejszościowe - które, choć w teorii sprzyjają demokracji, wymagają odpowiednich warunków politycznych. Markowski podkreślał też głębokie podziały społeczne: część wyborców opowiada się za utrzymaniem bliskich relacji z Rosją, inni są sceptyczni wobec Unii Europejskiej. Kluczową rolę w najbliższych wyborach może odegrać lewica, a dodatkowym kontekstem jest wejście Bułgarii do strefy euro, które ogranicza pole manewru polityków.

Lider partii TISA po spotkaniu z Tamásem Sulyokolem powiedział: "Prezydent zapewnił mnie, że pierwsza sesja Zgromadzenia Narodowego mogłaby się odbyć najwcześniej 4 maja, ale realne jest oczekiwanie terminu 6 lub 7 maja." O wydarzeniach na Węgrzech rozmawialiśmy z dr Barbarą Grabowską-Moroz z Instytutu Demokracji Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego w Budapeszcie.

Źródło: TOK FM, PAP, Wikipedia, Instytut Nowej Europy