,
Obserwuj
Świat

Skandaliczna aukcja w Niemczech odwołana. "Sprzeciwiamy się komercyjnemu obrotowi dokumentów"

PAP
2 min. czytania
17.11.2025 20:36

- Zasadniczo sprzeciwiamy się komercyjnemu obrotowi dokumentów związanymi z ofiarami wojennymi - powiedział w poniedziałek PAP Johannes Beermann-Schoen z niemieckiego Instytutu Fritza Bauera, który zajmuje się badaniem historii zbrodni nazistowskich.

Galeria wieźniów obozu
Galeria wieźniów obozu
fot. East News

Beermann-Schoen wyraził opinię, że prywatne materiały, takie jak np. listy więźniów, "należą w pierwszej kolejności do krewnych osób prześladowanych". - To oni mogą zdecydować o przekazaniu ich do miejsc pamięci, muzeów lub archiwów publicznych - doprecyzował.
Jak wyjaśnił rozmówca PAP, Instytut Fritza Bauera wspiera bliskich ofiar zbrodni nazistowskich w podejmowaniu decyzji o przekazaniu materiałów takim ośrodkom. Wszystko po to, by "dokumenty mogły zostać trwale zabezpieczone dla potrzeb badań naukowych oraz społeczeństwa".
- W sytuacji, gdy krewnych nie uda się odnaleźć, prywatne materiały powinny zostać zaoferowane miejscom pamięci oraz publicznym archiwom do przechowania. Natomiast dokumenty państwowego pochodzenia, które znajdują się w rękach prywatnych, powinny zostać przekazane do właściwych archiwów publicznych - stwierdził Beermann-Schoen.

Instytut Fritza Bauera, z siedzibą we Frankfurcie nad Menem, to niezależna niemiecka instytucja naukowo-badawcza zajmująca się studiami nad Holokaustem oraz historią narodowego socjalizmu.

Kontrowersyjna aukcja. Jest oświadczenie 

Dom Aukcyjny Felzmann w Neuss miał w poniedziałek rozpocząć sprzedaż prywatnej kolekcji, obejmującej dokumenty i przedmioty związane z ofiarami niemieckich, a także sowieckich zbrodni z lat II wojny światowej. Przeciw aukcji zaprotestował m.in. Międzynarodowy Komitet Oświęcimski, jak również polskie władze. Po głosach oburzenia licytacja została odwołana. 

Jak przekazał w specjalnym oświadczeniu cytowanym przez Onet, szef Domu Aukcyjnego Felzmann w Neuss decyzja o zorganizowaniu aukcji została podjęta zbyt pochopnie. "Jesteśmy świadomi, że przy ocenie zgłoszenia przedmiotów do licytacji, podjęliśmy błędną decyzję i ubolewamy, jeśli tym samym zraniliśmy uczucia osób dotkniętych nazistowskim terrorem i ich bliskich" - napisano w komunikacie. Jak dodano, "zgodnie z posiadaną wiedzą, wszystkie przedmioty zostały nabyte w sposób uczciwy na otwartym rynku". 

Źródło: PAP/ Onet