,
Obserwuj
Świat

Teraz Trump skupi się na Ukrainie? "Byłoby iluzją w to wierzyć"

2 min. czytania
10.10.2025 18:36

To ogromny krok w stronę stabilizacji - tak Piotr Buras, dyrektor warszawskiego biura Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych ocenił w TOK FM podpisane w czwartek porozumienie o zawieszeniu broni i wymianę więźniów między Izraelem i Hamasem. Jak podkreślał, to nie oznacza automatycznego przeniesienia całej uwagi USA na Ukrainę.

fot. AHMAD GHARABLI/AFP/East News
  • Izraelska armia ogłosiła zawieszenie broni w Strefie Gazy, będące częścią planu pokojowego prezydenta USA Donalda Trumpa;
  • Piotr Buras z biura Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych oceniał w TOK FM, że to istotny krok w kierunku stabilizacji na Bliskim Wschodzie;
  • Ekspert podkreślił jednocześnie, że to nie spowoduje skupienia większej uwagi USA na wojnie w Ukrainie.

Izraelska armia poinformowała, że od południa w piątek (godz. 11 w Polsce) obowiązuje zawieszenie broni w Strefie Gazy, a żołnierze wycofali się na ustaloną linię wewnątrz tego terytorium. Hamas powinien teraz w ciągu 72 godzin uwolnić wszystkich izraelskich zakładników. To realizacja pierwszej fazy planu pokojowego prezydenta USA Donalda Trumpa, która została zatwierdzona w czwartek przez Hamas i Izrael.

Kolejne zapisy 20-punktowego planu Trumpa obejmują m.in. złożenie broni przez Hamas, przekazanie władzy w półenklawie tymczasowej administracji palestyńskiej pod nadzorem międzynarodowym, a także odbudowę Strefy Gazy. Te kwestie nie zostały jeszcze omówione. Według mediów katarskich rozmowy na ten temat mają się zacząć dzień po uwolnieniu zakładników.

Uwaga USA przeniesie się na Ukrainę?

Piotr Buras, dyrektor warszawskiego biura Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych w "Poranku TOK FM" zwrócił uwagę, że nadchodzące dni mogą być "ogromnym krokiem w kierunku stabilizacji sytuacji na Bliskim Wschodzie", choć to dopiero początek procesu, którego zakończenia nie można dziś przewidzieć.

Jego zdaniem porozumienie między Izraelem a Hamasem nie oznacza, że cała uwaga USA przeniesie się w rozwiązanie wojny w Ukrainie. Ocenił, że "na to jest za wcześnie z dwóch powodów". - Zasadniczy postęp, jaki nastąpił dzięki planowi Trumpa nie oznacza wcale, że w najbliższych miesiącach zaangażowanie Stanów Zjednoczonych i krajów Unii Europejskiej w dalsze rozwiązywanie tego konfliktu będzie mniejsze. Ta uwaga będzie musiała być poświęcona bardzo mocno, ponieważ do całej układanki potrzeba jeszcze wielu elementów, które dzisiaj są niejasne - wyjaśniał w rozmowie z Maciejem Głogowskim.

"Europa będzie musiała ponosić coraz większe ciężary"

Jak stwierdził ponadto gość TOK FM, "trochę iluzją byłoby wierzyć, że kiedy - brzydko mówiąc - odhaczymy jeden konflikt i Stany Zjednoczone położą jemu kres, to przyjdzie czas, by zaangażowały się mocniej w Ukrainie". - To nie konflikt bliskowschodni był powodem, dla którego Stany Zjednoczone za prezydentury Trumpa zdecydowanie ograniczyły swoje zaangażowanie w Ukrainie. Te powody są zupełnie inne - dodał Buras.

Według niego "Europejczycy w najbliższych miesiącach będą musieli zarówno dołożyć wszelkich starań, żeby wspomóc proces pokojowy na Bliskim Wschodzie, jak i ponosić coraz większe ciężary pomocy Ukrainie i zaangażowania w ten konflikt".

Redakcja poleca

Źródło: TOK FM, PAP