"Rosjanie mobilizują wszystko, co mają". Gen. Bieniek ocenia, czy Władimir Putin skończy jak Hitler
Przedstawiciele władz Ukrainy ogłosili kontrofensywę w obwodzie chersońskim na południu kraju. Jak informuje Instytut Studiów nad Wojną, są doniesienia o wyzwoleniu pięciu miejscowości spod rosyjskiej okupacji, choć oficjele ukraińscy tego nie potwierdzają.
- Ukraina przygotowywała tę kontrofensywę już od wielu dni, ostrzeliwując składy amunicji Rosjan, odcinając ich od składów paliwa i niszcząc mosty na Dnieprze. Teraz obserwujemy, że to uporczywe niszczenie wrażliwych celów przynosi skutki. Bo Rosjanie nie mogą uzupełnić zaopatrzenia i są zmuszeni dostarczać je od Krymu - mówił w TOK FM gen. Mieczysław Bieniek, były zastępca dowódcy strategicznego NATO.
Potwierdzają to doniesienia z okupowanego od 2014 roku przez Rosjan Półwyspu Krymskiego. Przewodniczący tamtejszych Tatarów Refat Czubarow poinformował w poniedziałek, że pod Symferopolem formowane są rosyjskie kolumny 400 ciężarówek z ciężkim uzbrojeniem, a następnie oddziały te wyruszają w kierunku Chersonia.
W ocenie gen. Bieńka to rozpaczliwy ruch Rosjan, bo ich oddziały są zdziesiątkowane. - Te, które są na froncie, mają po 40-50 proc. stanu osobowego. Więc co z tego, że sprzęt ciężki tam dojedzie, skoro trzeba go obsadzić ludźmi, a ich armia rosyjska nie za bardzo ma. Słyszymy, że sformowany w Doniecku pułk poszedł w rozsypkę. Słyszymy też, że na którymś odcinku frontu rozpierzchły się wyborowe jednostki powietrzno-desantowe. Rosjanie mobilizują wszystko, co mają, ale będzie im trudno. To są wieści, które obniżają morale rosyjskie, ale również podnoszą morale strony ukraińskiej. Jest więc nadzieja, że przynajmniej południe Chersonia zostanie wyzwolone - analizował w rozmowie z Mikołajem Lizutem.
Gość TOK FM zwrócił uwagę, że Ukraińcy wykorzystują nowoczesne 'metody prowadzenia walki, ale również maskowania operacyjnego'. - Budują albo wykorzystują dostarczone przez Zachód atrapy, które 'udają' stanowiska wyrzutni HIMARS. Rosjanie w nie walą i wyzbywają się precyzyjnych pocisków. Teraz mają ich już tylko 20 proc. Na takie wielkie państwo to jest bardzo mała liczba - podkreślił były zastępca dowódcy strategicznego NATO.
Putin skończy jak Hitler?
W ocenie eksperta sukcesy armii ukraińskiej nie zmuszą jednak Putina do negocjacji pokojowych z Ukrainą. - Byłby na to gotowy dopiero, gdyby zajął cały obwód doniecki i ługański, a także przeprowadził w Chersoniu referendum i poprzez nie włączył ten teren do Rosji. Póki to się nie stanie, wojna dalej będzie. Wojna na zasoby, przetrwanie i zmęczenie społeczeństwa ukraińskiego, a także Zachodu - mówił.
Czy jednak, gdy nie uda się osiągnąć Putinowi zamierzonych celów, może zdecydować się na użycie taktycznej broni jądrowej? - To byłby dla Putina ostatni krok w skali eskalacji napięcia. Gdyby zdetonował ją nad np. Chersoniem, to byłoby jego samobójstwo. Nawet jego otoczenie by na to nie pozwoliło. A przypomnijmy, jest wiele szczebli zabezpieczenia tej broni. To nie jest tak, że Putin otwiera walizkę i naciska guzik. Jest cały łańcuch przekazywania rozkazów - stwierdził gen. Bieniek i zasugerował, że w którymś ogniwie tego łańcucha mógłby pojawić się sprzeciw wobec decyzji Putina.
Rozmówca Mikołaja Lizuta podkreślił, że teraz większym niebezpieczeństwem niż użycie przez Putina taktycznej broni atomowej jest rosyjska okupacja elektrowni jądrowej w Zaporożu. - Dalsza ich tam obecność i prowadzenie na terenie elektrowni działań wojennych może spowodować katastrofę nuklearną. I to nawet na większą skalę niż Czarnobyl. Ale Rosjanie chyba powoli zdają sobie sprawę, że ta katastrofa dotknęłaby także ich. Bo wiatry idą z południa na północ, a więc na ich terytorium - tłumaczył.
Na koniec ekspert zauważył, że Putin ostatnio popełnia podstawowe błędy, jak np. ten z odsunięciem od dowodzenia armią ministra obrony Rosji Siergieja Szojgu. - W dodatku nie słyszymy nic o gen. Waleriju Gierasimowie, szefie Sztabu Generalnego i dowódcy sił zbrojnych. Oni już nie dowodzą. Zamiast nich robi to podobno Putin. To samo miało miejsce podczas II wojny światowej, kiedy Hitler w pewnym momencie był kanclerzem Niemiec, szefem NSDAP i dowódcą całej armii. Jak to się skończyło, to wszyscy wiemy. Mam nadzieję, że tak samo się skończy w przypadku Putina - podsumował gen. Mieczysław Bieniek.