Romanowski ukrywa się w Naddniestrzu? "Idźmy na wschód, tam musi być jakaś cywilizacja"
Z Naddniestrza nadano list ws. listu żelaznego dla Marcina Romanowskiego - Rosja na pewno ma tam bardzo silne wpływy i być może już w tym momencie pan były minister jest werbowany jako tajny współpracownik rosyjskiego wywiadu - komentował Adam Jarubas.
Marcin Romanowski, były wiceminister sprawiedliwości, który ukrywa się przed polskim wymiarem sprawiedliwości, domaga się listu żelaznego (gwarancji, że nie trafi do aresztu po przyjeździe do kraju). Pismo w tej sprawie zostało nadane z miasta w separatystycznej, proputinowskiej Republice Naddniestrzańskiej - nieuznawanym państwie we wschodniej Mołdawii. Prokuratura sprawdza, czy pismo faktycznie napisał były wiceminister.
- "Idźmy na wschód, tam musi być jakaś cywilizacyjna" - cytował "Seksmisję" Adam Jarubas, wiceprezes Polskiego Stronnictwa Ludowego, europoseł ("Uwaga, grupa! Kierunek - wschód. Tam musi być jakaś cywilizacja!" - brzmi dokładny cytat - red.). - To smutne, bo wiceminister, który odpowiadał za system ochrony prawa w Polsce posuwa się do tak komicznych ruchów, jak ucieczka przed wymiarem sprawiedliwości do części świata, która bezpośrednio leży w rosyjskiej strefie wpływów - mówił polityk w "Wywiadzie politycznym".
- Powinien mieć świadomość, że przekroczył pewną granicę. Kierunek mentalnie w jedną stronę - podkreślił gość Karoliny Lewickiej. - Rosja na pewno ma tam bardzo silne wpływy i być może już w tym momencie pan były minister jest werbowany jako tajny współpracownik rosyjskiego wywiadu - dodał.
Źródło: TOK FM