Oskarżony Trump umiejętnie prowadzi rozgrywkę o start w wyborach. "Bardzo sprytnie operuje przekazem"
Donald Trump usłyszał 4 kwietnia 34 zarzuty w procesie kryminalnym. Były prezydent Stanów Zjednoczonych nie przyznał się do winy. W specjalnym wystąpieniu całą sprawę nazwał 'ogromną ingerencją w wybory na niespotykaną skalę'.
Zarzuty i sądowa batalia, która rozgrywa się w Nowym Jorku, nie oznacza wcale, że Trump został skompromitowany i zniknie z polityki. Były prezydent nadal jest bardzo poważnym kandydatem do walki w wyborach, które odbędą się w 2024 roku.
- Żeby po raz kolejny pokonać drogę do Białego Domu, musi wygrać w prawyborach i zostać kandydatem Partii Republikańskiej na prezydenta. I to, czy się mu powiedzie, będzie zależało od tego, kto będzie kontrkandydatem i ilu ich będzie - mówiła w "Poranku Radia TOK FM" prof. Małgorzata Zachara-Szymańska. Jak oceniła amerykanistka, o ewentualnym sukcesie Trumpa może zdecydować to, jak wielu polityków Republikanów walczyć będzie o nominację.
- Jeżeli tych potencjalnych kontrkandydatów będzie dużo, czyli będziemy mieli powtórkę z sytuacji z 2015 roku, kiedy grono kontrkandydatów było naprawdę szerokie, wtedy baza wyborcza Trumpa będzie najbardziej zdyscyplinowana i to może dać mu przewagę - tłumaczyła ekspertka z Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Donald Trump kontratakuje
Donald Trump po powrocie z nowojorskiego sądu wygłosił przemówienie, w którym postawienie mu zarzutów nazwał 'ogromną ingerencją w wybory na niespotykaną skalę'. - Nigdy nie myślałem, że coś takiego może stać się w Ameryce. Jedynym przestępstwem, jakie popełniłem to energiczna obrona naszego narodu przed tymi, którzy chcą go zniszczyć - mówił.
Zdaniem gościni "Poranka Radia TOK FM" tego rodzaju wypowiedzi Trumpa to rodzaj gry. - Chce on wydrzeć dobro publiczne z rąk ogarniętego złem establishmentu politycznego, by oddać go ludziom. To jest jego przekaz, którym bardzo sprytnie operuje. Im więcej spraw będzie miał w sądach w całym kraju, tym sprawniej będzie mógł żonglować tym argumentem - oceniła prof. Małgorzata Zachara-Szymańska.
Jak podkreślała w rozmowie z Maciejem Głogowskim, w Stanach Zjednoczonych nie brakuje zaciekłych zwolenników Trumpa, którzy wierzą w taką opowieść. Jednak ci bardziej umiarkowani wyborcy Republikanów będą mieli przy urnach twardy orzech do zgryzienia.
- Dane mówią nam, że większość badanych na pytanie, czy Donald Trump popełnił przestępstwo lub naruszył zasady etyczne, odpowiadają, że tak. A to muszą być również Republikanie. Jeżeli 3/4 z nich odpowiada, że ta osoba nie dała się poznać jako postać kryształowa, to może rzutować na ostateczną decyzję - tłumaczyła prof. Zachara-Szymańska.
Trump o polowaniu na "czarownice". "Nie łudźmy się, że obędzie się bez konsekwencji"
- Wszyscy są równi wobec prawa - pieniądze, władza nie zmienią tej twardej amerykańskiej zasady - mówił prokurator okręgowy, informując o zarzutach wobec Trumpa. Były prezydent USA w klasycznym już dla siebie stylu, odwrócił kota ogonem i stwierdził, że to prokurator, który wniósł zarzuty, sam powinien zostać postawiony w stan oskarżenia.
Jak wskazała gościni TOK FM, zachowanie Trumpa pokazuje pewną prawidłowość, która jest 'ogromnie niekorzystna dla każdego społeczeństwa'. Bo były prezydent konsekwentnie podważa zaufanie do instytucji państwa. - Długotrwałe konsekwencje takiego stanu rzeczy mogą być katastrofalne. Pozycję Trumpa w przestrzeni medialnej legitymizuje także to, że był prezydentem. I jeżeli on mówi, że to jest polowanie czarownice, nie łudźmy się, że obędzie się bez konsekwencji. Już dzisiaj widzimy rezultaty tego rodzaju prowadzonych narracji, bo instytucjom państwa ufa tylko jeden na trzech Amerykanów. - wyjaśniała amerykanistka.
Donaldowi Trumpowi postawiono zarzuty kryminalne jako pierwszemu prezydentowi Stanów Zjednoczonych w historii. - Historię ten prezydent stworzył niejednokrotnie, ale w nie taki sposób, który byłby dla jego państwa chwalebny. To prezydent, który nosi na sobie brzemię dwóch impeachmentów, który nieustannie przesuwa granice tego, co dopuszczalne i wiele z tych rzeczy znormalizowaliśmy - podsumowała prof. Małgorzata Zachara-Szymańska w rozmowie w TOK FM.