,
Obserwuj
Świat

Dlaczego rejs do wraku Titanica może skończyć się tragedią? "Za małe pieniądze jak największy zysk"

2 min. czytania
21.06.2023 16:43
Trwa akcja poszukiwawcza łodzi podwodnej z turystami, którzy popłynęli oglądać wrak Titanica. Jak mówił w TOK FM komandor porucznik rezerwy Maksymilian Dura, łódź nie była odpowiednio wyposażona. - Za małe pieniądze chcieli uzyskać jak największy zysk - wskazał.
|
|
fot. AP via OceanGate Expeditions

Łódź podwodna Titan, wykorzystywana do zabierania turystów na obserwacje wraku Titanica, zaginęła na Oceanie Atlantyckim. Na jej poszukiwanie wysłano misję ratunkową. Spenetrowano obszar 10 tys. mil kwadratowych (25,9 tys. km2) - podała we wtorek amerykańska Straż Wybrzeża (USCG). Do akcji we wtorek włączył się kanadyjski morski samolot rozpoznawczy P-3 Aurora.

Jak podkreślił w TOK360 komandor porucznik rezerwy Maksymilian Dura, ekspert ds. sił morskich i redaktor portalu defence24.pl, znalezienie takiej łodzi podwodnej to niezwykle trudne zadanie. Przypomniał przy tym sprawę argentyńskiego okrętu podwodnego ARA 'San Juan', którego wrak odnaleziono dopiero po roku. - To był pojazd prawie piętnastokrotnie większy od Titana i zatonął na głębokości, która była prawie trzykrotnie mniejsza niż w tej chwili może znajdować się ta łódź turystyczna. W akcję były też zaangażowane o wiele większe siły. (...) To świadczy o tym, z jakim problemem mamy tu do czynienia. Poszukujemy igły w stogu siana. Kadłub tej łodzi ma raptem niecałe 7 metrów. (...) A do tego to jest zrobiona z włókna węglowego, bardzo trudna do odszukania przez Sonary - opowiadał komandor Dura.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

"Zaoszczędzono na bezpieczeństwie"

Rozmówca Wojciecha Muzala dodał, że łódź nie była odpowiednio wyposażona w sprzęty umożliwiające jej nawigację. - My sobie nawet nie zdajemy sprawy z prostoty tego urządzenia, które zostało wysłane na dół. Tam w środku mieści się 5 osób, ale one nie mają nawet jak usiąść, kucają. Bo ta kapsuła w środku dla ludzi ma 81 cm wysokości maksymalnie. Tam warunki są tragiczne. Ludziom praktycznie kończy się już tlen - zaznaczył.

Eksperci szacują, że jeśli Titan nie uległ zniszczeniu, ma jeszcze zapas tlenu do czwartku. - Sytuacja jest bardzo trudna, tym bardziej że jest nie tylko problem z tym, żeby to znaleźć, ale też to trzeba wyciągnąć, bo ci ludzie sami z tego nie wyjdą. Są prawdopodobnie na głębokości ok. 3 tys. metrów. Czy są do tego siły przygotowane na górze? Moim zdaniem nie - mówił ekspert ds. sił morskich i redaktor portalu defence24.pl.

Jego zdaniem nie zadbano bowiem o bezpieczeństwo pasażerów. - Działanie takiego systemu, w takiej turystycznej wersji, polegało na tym, że on się po prostu wynurzał, był specjalny chwytak, który to podnosił. Chodziło o to, żeby za małe pieniądze uzyskać jak największy zysk. Cena biletu na taki zjazd do Titanica to 250 tys. dolarów, więc naprawdę zaoszczędzono na bezpieczeństwie - podkreślił Dura.