,
Obserwuj
Świat

"Możemy się spodziewać kolejnych zniknięć generałów". Służby Putina "pracują pełną parą"

3 min. czytania
04.07.2023 09:33
Wciąż nie wiadomo, jaki jest los gen. Siergieja Surowikina. - Pewnie takich zniknięć generałów będzie więcej. Dlatego, że można zakładać, iż po tym nieudanym rokoszu Prigożyna, struktury FSB pracują pełną parą, poszukując ludzi, którzy albo zachowali neutralność albo w jakiś sposób sympatyzowali z Grupą Wagnera - ocenił w TOK FM Michał Kacewicz z Biełsatu.
|
|
fot. Gavriil Grigorov/AP

Rosyjski generał Siergiej Surowikin, którego media wiążą z inicjatorem buntu Grupy Wagnera Jewgienijem Prigożynem, zniknął. O możliwym aresztowaniu generała, byłego dowódcy inwazji na Ukrainę, poinformował w środę portal Moscow Times powołując się na źródła w ministerstwie obrony Rosji. Wcześniej jeszcze pojawiły się wśród rosyjskich blogerów wojennych pogłoski, że generał został zatrzymany 25 czerwca, dzień po buncie Prigożyna.

Jak zauważył w "Połączeniu" w TOK FM Michał Kacewicz z Biełsatu, trudno w tej chwili jednoznacznie stwierdzić, co naprawdę stało się z Surowikinem. - Mamy chaos informacyjny. Część mediów zarówno zachodnich, jak i rosyjskich twierdzi, że Surowikin rzeczywiście został zatrzymany. Z drugiej strony są sprzeczne komunikaty, np. ze strony córki Surowikina, która twierdzi, że nic takiego nie nastąpiło - wskazał. Dodał, że nie doszło jednak do żadnego publicznego pokazania, że Surowikin jest cały i na wolności. - Więc można domniemywać, że rzeczywiście coś się dzieje, być może jakieś czynności z nim są prowadzone, a także z jego zastępcą z powietrzno-kosmicznych sił zbrojnych Rosji - mówił Kacewicz.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Surowikin zniknął. Będą następni?

W ocenie rozmówcy Jakuba Janiszewskiego zniknięcie Surowikina to nie będzie odosobniony przypadek. Prigożyn prowadził bowiem działalność biznesową, która byłaby niemożliwa bez ścisłej współpracy z rosyjską armią i służbami. - Przecież grupa Prigożyna jakoś dostawała uzbrojenie. Nie wiadomo, jak to wyglądało od strony czysto legalnej. Prawdopodobnie nijak, tzn. były prowadzone interesy dwustronnie. Zarabiał na tym zarówno Prigożyn, jak i cała masa oficerów armii rosyjskiej, zwłaszcza związanych z pionem zaopatrzenia armii rosyjskiej - wskazał dziennikarz Biełsatu.

Zdaniem Kacewicza, zapewne teraz odbywa się więc poszukiwanie ludzi, którzy w tym uczestniczyli. - Pewnie takich zniknięć generałów, mniej znanych medialnie, będzie w najbliższym czasie trochę więcej. Dlatego, że można zakładać, że po tym nieudanym rokoszu Prigożyna, struktury FSB pracują pełną parą, poszukując ludzi, którzy albo zachowali neutralność albo w jakiś sposób sympatyzowali z Grupą Wagnera - ocenił.

Jak mówił, bez względu na to, w jaki sposób w rzeczywistości doszło do próby puczu, "jakieś ofiary muszą być". - Muszą być ludzie, którzy będą pokazowo i mniej pokazowo za to ukarani. Po to głównie, żeby utrzymać pewną lojalność w szeregach armii rosyjskiej. Dlatego nie tylko Surowikin, ale pewnie takich postaci, które będą, tak czy inaczej ukarane, niekoniecznie aresztowaniami, być może po prostu przetasowaniami, przesunięciami w strukturze dowodzenia pewnie będzie więcej - prognozował.

Ekspert przekonywał jednak, że nie stanie się to od razu. - Nie sądzę, żeby w krótkim okresie czasu doszło do jakichś spektakularnych zatrzymań i kolejnych zniknięć generałów. To będzie raczej rozłożone w czasie, ale niewątpliwie nastąpi. Dlatego, że w tym systemie władzy, który jest w Rosji, lider nie może sobie pozwolić na tego typu nielojalność w tak newralgicznym centrum, jakim są struktury siłowe - armia i służby bezpieczeństwa - podsumował Kacewicz.

'Chytry' Putin ma swój plan rodem z KGB. 'Przeczekamy, zobaczymy, a dopiero potem ukarzemy winnych'