PE za zmianą traktatów unijnych. PiS: Pozbawi to Polskę niepodległości
W głosowaniu za rezolucją głosowało 291 europosłów, 274 przeciw, a 44 wstrzymało się od głosu.
Treść dokumentu została uzgodniona przez przedstawicieli pięciu frakcji - Europejskiej Partii Ludowej (EPL), socjaldemokratów (S&D), liberałów (Renew), Zielonych i Lewicy. Zawiera on propozycję 267 zmian w obu traktatach - O Unii Europejskiej (TUE) oraz O Funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE).
Główne proponowane zmiany to rezygnacja z zasady jednomyślności w głosowaniach w Radzie UE w 65 obszarach i przeniesienie kompetencji z poziomu państw członkowskich na poziom UE, m.in. poprzez utworzenie dwóch nowych kompetencji wyłącznych UE - w zakresie ochrony środowiska oraz bioróżnorodności (art.3 TFUE) - oraz znaczne rozszerzenie kompetencji współdzielonych (art.4), które obejmowałyby siedem nowych obszarów: politykę zagraniczną i bezpieczeństwa, ochronę granic, zdrowie publiczne, obronę cywilną, przemysł i edukację.
Dokument ma trafić - zgodnie z zapowiedziami prezydencji hiszpańskiej - 12 grudnia pod obrady Rady ministrów ds. europejskich. Według prezydencji hiszpańskiej jest wystarczającą większość, żeby przekazać to dalej Radzie Europejskiej, która zwykłą większością głosów może zwołać Konwent.
W skład Konwentu wchodzą przedstawiciele państw członkowskich i instytucji unijnych. Jego zadaniem jest praca nad traktatem, który następnie przekazuje Radzie Europejskiej. Przewodniczący Rady Europejskiej zwołuje Konferencję Międzyrządową, po czym uzgodniony Traktat trafia do ratyfikacji przez państwa członkowskie.
"Zdrada stanu!"
Na zmianach traktatowych UE koncentrują się w ostatnich dniach politycy PiS. Ostrzegają, że zmiany ograniczą suwerenność Polski. Przy okazji atakują Donalda Tuska i nową sejmową większość, jakoby sprzyjali propozycjom UE. Politycy PiS mówią tak, mimo iż lider PO zadeklarował: 'Wszyscy polscy eurodeputowani, którzy pracują ze mną, będą głosowali przeciwko przyjęciu raportu z poprawkami'.
Na pierwszym posiedzeniu Sejmu posłowie Prawa i Sprawiedliwości koncentrowali się na projekcie uchwały dotyczącej "zatrzymania niebezpiecznych dla Rzeczypospolitej Polskiej zmian Traktatu o Unii Europejskiej oraz Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej".
Marszałek Hołownia już wcześniej skierował ten projekt do prac w komisji, choć politycy PiS domagali się pilnej debaty i głosowania przed jutrzejszymi pracami Parlamentu Europejskiego. Ta decyzja marszałka wzbudziła oburzenie Macierewicza. - Istota polega na tym, że odrzucił pan wraz ze swoją formacją możliwość przekazania przez polski Sejm jednoznacznego stanowiska w sprawie jutrzejszego działania Unii Europejskiej, która ma pozbawić Polskę niepodległości. I to pan właśnie, oraz pana formacja, sprawiła, że polski Sejm nie może się przed decyzją Unii Europejskiej publicznie wypowiedzieć. Zgadzacie się na to, by Polska została pozbawiona niepodległości. To jest zdrada stanu! - stwierdził Macierewicz.
W Sejmie zaczęło się od awantury. 'Uzurpatorzy. Próbujecie skraść prawdziwy wynik wyborów'