Ukraina dostanie broń, jakiej nie miała jeszcze żadna armia świata. "Nadal to coś w rodzaju kroplówki"
Już we środę 7 lutego Stany Zjednoczone dostarczą na ukraiński front pierwszą partię pocisków GLSDB opracowanych wspólnie przez koncerny Boeing i Saab - poinformowało "Politico". Choć uzbrojenie przeszło trwające ponad dziewięć lat testy, to dotychczas nie trafiło na wyposażenie żadnej armii - ukraińska armia będzie miała szansę użyć jej jako pierwsza na świecie.
Pociski GLSDB dla Ukrainy. "Ten zasięg na pewno będzie znaczący"
Więcej o tej wyjątkowej broni w TOK FM opowiedział gen. Tomasz Bąk. Jak podkreślał były dowódca 21. Brygady Strzelców Podhalańskich w Rzeszowie, największy atut pocisków GLSDB to ich "satysfakcjonujący" 150-kilometrowy zasięg. - Na pewno będzie znaczący, ponieważ wojska ukraińskie będą mogły sięgać w cele w głębi ugrupowania przeciwnika, a nawet w głębi Rosji. Amerykanie potraktują Ukrainę troszkę jako poligon doświadczalny, aby sprawdzić możliwości, zarówno w zakresie zasięgu, jak i możliwości manewrowania i naprowadzania tych pocisków. Ich kształt pozwoli przemieszczać się z dużą prędkością - głowica będzie zawierać blisko 16 kg ładunku wybuchowego, więc siła rażenia również będzie potężna. Będzie więc kilka możliwości - mówił gość "Pierwszego programu".
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Mimo to - w ocenie wojskowego - o pomocy Stanów Zjednoczonych nadal możemy mówić raczej jako o rodzaju "kroplówki", niż o czymś, co nagle odmieni los zmagającej się z brakiem amunicji, Ukrainy. - Wojna w Ukrainie stała się swoistym workiem bez dna, który będzie pobierał każdą ilość pieniędzy i wyposażenia. Ukraina ma przeciwnika, któremu udało się przejść swoją gospodarką przez tory wojenne i który ma potężne zasoby ludzkie, więc może wykrwawiać swoją armię praktycznie w nieskończoność. No i nie zapominajmy, że Rosjanie również modernizują swój sprzęt lub kupują go od innych państw, by testować go na żywym organizmie podczas kampanii ukraińskiej - zaznaczył gen. Bąk w rozmowie z Wojciechem Muzalem.
Wojna jest nieunikniona? Kowal wskazuje, ile mamy czasu. 'Nasza chałupa jest zagrożona'
"Wraz z zimą front niejako zamarł"
W rozmowie w TOK FM pojawił się również wątek aktualnej sytuacji na froncie. A tam - jak ocenił ekspert jednocześnie "nie dzieje się nic" i "dzieje się cały czas". - Bo patrząc na linię styczności wojsk, tak naprawdę ona się nie przesuwa, tylko waha się trochę w stronę Ukrainy, trochę w stronę Rosji. To wojna na wyniszczenie - Rosjanie atakują głównie cele o znaczeniu strategicznym, cele infrastruktury krytycznej i cele, w których znajduje się ludność cywilna i to ma spowodować upadek woli walki po stronie ukraińskiej. Czasami zauważamy jakieś akcje zwrotne ze strony Ukrainy, ale tego jest za mało. Wraz z zimą front niejako zamarł. Będziemy czekać więc na porę wiosenną, aby sytuacja się ożywiła i na nią również będzie mogło wpłynąć nowe uzbrojenie i pieniądze dla sił ukraińskich - podsumował gen. Tomasz Bąk w TOK FM.