On też może skończyć jak Nawalny. "Podobne niebezpieczeństwo"
W kolonii karnej na Białorusi zmarł były działacz opozycji Ihar Lednik. 64-letni mężczyzna miał poważne problemy ze zdrowiem, w więzieniu przeszedł operację. Odbywał karę trzech lat więzienia za opublikowanie artykułu za rzekomą 'obrazę Łukaszenki' w opublikowanym artykule. O śmierci więźnia politycznego poinformowała partia Hramada, do której w przeszłości należał Lednik.
- Co wiemy o tej śmierci? Niewiele. W białoruskich więzieniach panują fatalne warunki. Często ludzie trafiają do łagrów z poważnymi problemami zdrowotnymi, a sędziowie, choć bardziej są to wykonawcy wyroków, nie zwracają uwagi na ich stan zdrowia. Dla mnie sytuacja jest jednoznaczna, że za śmierć odpowiada białoruski reżim - powiedział w TOK FM Rusłan Szoszyn - dziennikarz działu zagranicznego 'Rzeczpospolitej'.
Więźniowie polityczni na Białorusi umierają w ciszy
Szoszyn przypomniał, że w białoruskich łagrach życie straciło już pięciu innych więźniów politycznych. Byli to: Aleś Zarembiuk, Wadzim Chraśko, Witold Aszurak, Aleś Puszkin i Mikalaj Klimowicz. - To bardzo przykre, że te śmierci odbywają się w ciszy - powiedział autor artykułu pt. 'Białoruscy Nawalni umierają w łagrach Łukaszenki'.
Dziennikarz 'Rzeczpospolitej' podkreślił, że 'pięciu kolejnych więźniów politycznych przebywa za kratami'. - Ich status jest niewiadomy. My jako dziennikarze nie wiemy, co się z nimi dzieje, a ich krewni alarmują, że nie wiedzą, czy w ogóle żyją. Bezradne są w tej sytuacji wszystkie organizacje międzynarodowe, które powinny zajmować się tego typu sprawami. Nikt nie jest w stanie tu pomóc. Nikt nie jest w stanie zaradzić – informował dziennikarz.
Andrzej Poczobut. 'Nie wiemy, jaki jest jego stan zdrowia'
Wśród nich jest Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz mniejszości polskiej na Białorusi, który od 2021 roku jest w rękach reżimu. Został aresztowany 25 marca 2021 r. na fali represji, po stłumieniu kilka miesięcy wcześniej przez reżim Aleksandra Łukaszenki godnościowej rewolucji. 8 lutego 2023 r. został skazany na osiem lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. Władze zarzuciły Poczobutowi 'podżeganie do nienawiści', a jego działaniom, polegającym na kultywowaniu polskości i publikowaniu artykułów w mediach, przypisano znamiona 'rehabilitacji nazizmu'.
Na pytanie, czy podobny los jak Nawalnego może spotkać Poczobuta, Rusłan Szoszyn odparł, że grozi mu 'podobny los, podobne niebezpieczeństwo'. - Andrzeja trzymali dwukrotnie w karcerze przez ostatnie kilka miesięcy. Przebywał w celi odizolowanej od świata, z fatalnymi warunkami - relacjonował Szoszyn. Dziennikarz alarmował, że Andrzej Poczobut jest pozbawiony opieki prawnej. - Często też nie wiemy, jaki jest jego stan zdrowia. Tylko od krewnych jakieś informacje mogą się przebić - dodał.
- Nie jest to sytuacja łatwa i każdemu więźniowi politycznemu grozi poważne niebezpieczeństwo, bo są w rękach reżimu, a reżim może zrobić wszystko. Może zrobić to w ciszy i my się o tym nawet nie dowiemy - mówił.
'O Poczobuta trzeba walczyć'
Dziennikarz dodał, że o 'Poczobuta trzeba walczyć', choć 'dyplomatycznie ta sytuacja jest trudna do ugryzienia, bo Andrzej nie chce opuszczać Białorusi, nie chce opuszczać swojego kraju - chyba że zmienił zdanie, ale jak na razie nic nam o tym nie wiadomo'. - Pozostawiam to więc polskiej dyplomacji, żeby zadziałała w jego sprawie - zaapelował do polskich władz dziennikarz.